Strona główna » Swobodne Pierniki Toruń – czy tak uratują ligę?
PLK

Swobodne Pierniki Toruń – czy tak uratują ligę?

0 komentarzy
Atak oparty o indywidualne umiejętności oraz solidna obrona, dzięki dobrze do niej dobranym zawodnikom. Twarde Pierniki Toruń w tym sezonie mają już na koncie 3 ligowe zwycięstwa, ale o każde następne będzie naprawdę ciężko.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

W najnowszej odsłonie analizy gry trenerów-debiutantów w Polskiej Lidze Koszykówki, nadszedł czas na szczegółowe przyjrzenie się pracy trenera Srdjana Suboticia, który od tego sezonu przejął stery w Arriva Twardych Piernikach Toruń. Wcześniej pisaliśmy o tym, jak gra Arka Gdynia pod ręką Wojciecha Bychawskiego oraz jak wygląda MKS Dąbrowa Górnicza, prowadzony przez Borisa Balibreę.

Subotić miał już okazję, jako zawodnik, występować na polskich parkietach (w Turowie Zgorzelec jako podopieczny Wojciecha Kamińskiego), a teraz jako trener ma za zadanie przede wszystkim utrzymać ekstraklasę dla Torunia. Jak wyglądają torunianie pod batutą chorwackiego szkoleniowca?

Atak? Wolność bez systemu

“Swoboda” to dobre słowo na określenie sposobu gry torunian w pierwszych kolejkach sezonu. Organizacja gry w ataku Twardych Pierników opiera się na wykorzystaniu do maksimum zalet poszczególnych zawodników, dlatego też: Aljaz Kunc i Aaron Cel korzystają ze swojego rzutu lub z gry przodem do kosza w licznych akcjach typu pick&pop; Goran Filipović dominuje w posiadaniu piłki i w agresywnej grze 1 na 1; a Trey Diggs korzysta z zasłon typu off-screen, które mają za zadanie wyprowadzić go na czystą pozycję. Środkowy natomiast Mate Vucić, (wcześniej Gligorije Rakocević) wykorzystuje swoją dobrą technikę w grze tyłem do kosza. 

W zachowaniu trenera Suboticia widoczna jest pozytywna motywacja, prowadzenie w trakcie przerw w grze wielu rozmów z zawodnikami oraz mało ekspresyjne zachowanie, co stoi w sprzeczności z utartym obrazem “szkoleniowca z Bałkanów”. 

Nie ma w grze w ofensywie torunian czegoś, co może ich charakteryzować i odróżniać od innych zespołów. Bardzo dużo zależy od samych zawodników, gdyż struktura ofensywna oparta jest na indywidualnych umiejętnościach. Zaawansowane statystyki w postaci ofensywnego ratingu (102.4, czyli 4.najniższy wskaźnik w lidze) nie napawają optymizmem w perspektywie całego sezonu.

Obrona? Solidnie dobrany zespół 

W tej sferze zdecydowanie widać już rękę trenera Suboticia. Może nie w samych założeniach taktycznych, które nie są czymś nietypowym, ale w dobraniu zawodników zagranicznych do zespołu: Arik Smith jest świetnym obrońcą na nogach, Filipović podobnie, mimo nieimponujących warunków fizycznych. Vucic może nie jest gigantem (204 cm wzrostu), ale jest silnym fizycznie zawodnikiem z niezwykłą smykałkę do bloków, a Wojciech Tomaszewski już w kolejny sezon zalicza się do czołówki defensorów w całej lidze. 

Oczywiście, w tym kontekście warto pamiętać o mądrości i doświadczeniu wykorzystywanym przez Bartosza Diduszkę i Aarona Cela. Rywalizując z Twardymi Piernikami, rywale muszą spodziewać się trudnych warunków postawionych w obronie, co potwierdza się w postaci defensywnego ratingu (106.4 – siódmy wynik w lidze, dla drużyny która w większości przedsezonowych power rankingów była w końcowej fazie tabeli – to bardzo dobry wynik).

https://youtu.be/VEtUFPZq26k

Obcokrajowcy? Trochę za dużo Filipovicia

Piekielnie ważną rolę pełni w drużynie trenera Suboticia jego rodak, Goran Filipović. Produkuje 16.7 pkt, na mecz, do tego 5.1 asysty – indywidualne statystyki prezentują się lepiej niż dobrze, ale całościowa gra zespołu, już tak kolorowo nie wygląda. 

Rozgrywającemu z Chorwacji w Toruniu przypadła bardzo duża i wymagająca rola, w tym przypadku można nawet mówić o największym wyzwaniu w jego dotychczasowej karierze. Swoje robi także brak zmiennika na tej pozycji, bo chwile dłuższego spojrzenia na mecz z perspektywy ławki, mogłyby być dla Filipovicia zbawienne. Z mniejszym zmęczeniem rozgrywający mógłby podejmować na parkiecie lepsze decyzje, które obecnie przeplata ze złymi.

Chorwat  jest jednak zawodnikiem, który regularnie potrafi przełamać pierwszą linię obrony swoją agresywną grą 1 na 1. Ta umiejętność natomiast bardzo szwankuje u Arika Smitha i Treya Diggsa. W przypadku tego drugiego nie jest to wielkie zaskoczenie, bo nie jest to typ zawodnika – ball-handlera, tylko dobrze pracującego po zasłonach strzelca, który w tym sezonie trafia za trzy punkty ze skutecznością 34.0 %, a rzutów za dwa mniej od niego oddaje tylko Bartosz Diduszko. 

Wszystko wskazuje na to, że ważna rola też w ofensywie szykowana była dla Smitha, który z niej póki co, co najwyżej średnio się wywiązuje. Amerykanin ma tendencję do znikania w trakcie meczu, a jego arsenał ofensywny najczęściej jest w trybie ON w czwartej kwarcie, ale nawet wtedy ma wyraźne problemy z grą 1 na 1, a selekcja rzutów (41.3% z gry)  i decyzyjność (2.2 strat/mecz – najwięcej w drużynie) stanowią w niektórych przypadkach sporą trudność. 

Chcę podkreślić, że Smith to jest niezły jak na PLK zawodnik, ale w okolicznościach, w jakich znajdują się torunianie (walka o utrzymanie i ogromna rola obcokrajowców w drużynie + mając w składzie typ zawodnika, jakim jest Diggs) należy się zastanowić, czy to jest odpowiedni fit dla całego zespołu. 

Aljaza Kunca śmiało można określić mianem jednego z ciekawszych transferów przedsezonowych w lidze, który całkiem dobrze się sprawdza w drużynie trenera Suboticia. Jest to młody zawodnik, w swoim pierwszym zawodowy sezonie, więc słabsze mecze i błędy się zdarzają (szybko łapane faule), ale to koszykarz rozwojowy, nawet już w szybkiej perspektywie drugiej połowy tego sezonu. 

Kunc trochę cierpi na ubogiej rotacji polskich graczy w Twardych Piernikach, gdyż często musi ustąpić miejsca Celowi, a potencjalnie grając na pozycji 3 (liczę na to, że w tym sezonie jeszcze zobaczymy go w takiej roli, w której wygląda ciekawie) także ma polską konkurencję (Tomaszewski/Diduszko).

Polacy? Jednak mało

Dwaj uznani weterani polskich boisk + cały zastęp utalentowanej młodzieży, na czele z Tomaszewskim, tak na tą chwilę przedstawia się polska rotacja torunian. Fajnie, że spore minuty otrzymuje Lipiński i dobrze, że szanse dostaje Sowiński, ale w perspektywie całego sezonu to zdecydowanie za mało. Toruń musi być czujny na rynku transferowym i starać się jakoś znaleźć polskiego zawodnika, bo z de facto tylko trójką polskich zawodników walka utrzymanie może być karkołomną misją. 

***

Podsumowując – Sdrjan Subotić nie nie jest raczej typem trenera – wizjonera, zaskakującego rywali nowymi pomysłami taktycznymi. Bardzo mocno postawił na defensywę, a w ofensywie polega na indywidualnych umiejętnościach swoich zawodników. 

Sympatycy i władze klubu muszą postawić sobie pytanie, czy z kulejącym atakiem i niezłą obroną uda się utrzymać PLK dla Torunia? Przed sezonem w swoim osobistym rankingu stawiałem, że Toruń spadnie w tym sezonie i swoje zdanie podtrzymuję, no chyba że budżet pozwoli na do zmiany w składzie.

Bilans 3-6 na starcie sezonu wygląda nieźle, ale gdyby przyjrzeć się temu wynikowi, to przynajmniej dwa zwycięstwa miały specyficzny charakter tj. 1) na początku sezonu z mocno osłabionym Zastalem (sytuacja Hepy i Halla), 2) po meczu, który zdarza się raz na kilkanaście lat, czyli odrobieniu 20-punktowej straty w mniej niż 5 minut z Czarnymi Słupsk. 

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>