Strona główna » Śląsk Wrocław będzie miał nowego trenera! Ustępujący: Zabrakło nam charakteru i pasji
PLK

Śląsk Wrocław będzie miał nowego trenera! Ustępujący: Zabrakło nam charakteru i pasji

0 komentarzy
Od początku 2023 roku Śląsk prowadziło siedmiu trenerów. Po klęsce drużyny prowadzonej w końcówce obecnych rozgrywek przez Arisa Lykogiannisa nikt nie ma wątpliwości, że do następnego sezonu WKS przystąpi z kolejnym. – Nie mogę powiedzieć, że coś mnie tutaj zaskoczyło, byłem tu tylko przez miesiąc i 4 dni – podsumował po meczu z Twardymi Piernikami swój polski epizod grecki trener WKS.

Śląsk przegrał w poniedziałek 77:81 z Twardymi Piernikami i ostatecznie pożegnał się z marzeniami o tym, by piąty kolejny sezon zakończyć zdobyciem medalu mistrzostw Polski.

– Kończymy sezon z niesmakiem, bo nie udało nam się awansować do playoff. W sporcie jest tak, że na koniec często oddaje ci on tyle, ile wcześniej zainwestowałeś. Nam dzisiaj zabrakło charakteru, energii i pasji, które mecze jak ten – czyli typu „wygraj albo zgiń” – wymagają. Przez cały mecz nasz rywal przeważał i musieliśmy go gonić. Toruń był lepszy i zasłużenie awansował do playoff – podsumowywał porażkę z Twardymi Piernikami trener Śląska Aris Lykogiannis.

– Jesteśmy mocno rozczarowani, gdyż od początku meczu wyszliśmy na parkiet z niewystarczającą energią jak na mecz o taką stawkę. Ciężka pigułka do przełknięcia, to fatalne uczucie kończyć sezon w takim stylu – mówił Jeremy Senglin, który obok Ajdina Penavy rozegrał w tym sezonie najwięcej ligowych meczów w barwach Śląska (30) spośród 21 zawodników, którzy przewinęli się przez jego skład. – To był najdziwniejszy sezon w mojej karierze. Nie byłem jeszcze nigdy w drużynie, która przeszłaby tyle zmian – dodawał 30-latek.

– Nie mogę powiedzieć, że coś mnie tutaj zaskoczyło, byłem tu tylko przez miesiąc i 4 dni. Objąłem zespół, którego nie budowałem. Nie wybrałem do niego żadnego zawodnika. Mieliśmy też wiele problemów z kontuzjami. Próbowaliśmy się dostosowywać i robić wszystko, by pokonać problemy, z którymi zespół zmagał się przez cały sezon. Największym było to, że ani Justin Robinson, ani Marcel Ponitka nie byli w 100 procentach gotowi do gry po powrocie na parkiet – mówił Lykogiannis. – Ale to nie jest ten moment, w którym możemy szukać wymówek. Teraz nadchodzić moment, w którym można będzie na spokojnie przeanalizować co zrobiłeś źle i wyciągnąć z tego wnioski. Czasami takie gorsze sezony pomagają znaleźć problem, a gdy już go zdefiniujesz, zawsze jest łatwiej o znalezienie rozwiązania. To jest ten moment dla wszystkich w klubie – dodawał.

Jedną z najgoręcej dyskutowanych historii końcówki sezonu w wykonaniu Śląska była słabsza i coraz krótsza gra Jakuba Nizioła. Trener Lykogiannis pytany o to dlaczego w ostatnim meczu w ogóle nie skorzystał z usług reprezentanta Polski uciął potencjalne dyskusje formułką „decyzja spowodowana założeniami taktycznymi”.

Grecki trenerem już wcześniej otwarcie krytykował pracę szefów klubu wykonaną w trakcie całego sezonu, a swoimi uwagami na temat ograniczonym możliwości niektórych graczy ostatecznie stracił zaufanie większości – nie tylko Nizioła – przed najważniejszymi meczami.

Gdyby po tak fatalnej końcówce sezonu szefowie Śląsk podjęli decyzję o przedłużeniu z nim współpracy, mielibyśmy do czynienia z sensacją jeszcze większą od odpadnięcia wrocławskiej drużyny z walki o medale mistrzostw Polski na tak wczesnym etapie rywalizacji sezonu 2024/25.