Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>
O tym, że Andrzej Mazurczak nie pojawi się zgrupowaniu reprezentacji Polski mimo trudnej sytuacji personalnej w jakiej ta znalazła się po odmowie gry przez AJ Slaughetera, kontuzji Łukasza Kolendy i chorobie Jakuba Schenka wiadomo było jeszcze przed jego rozpoczęciem.
Od tego momentu minęło kilkanaście dni, kadra ma za sobą już dwa sparingi – jeden przegrany, a drugi wygrany – z reprezentacją Holandii, a przed sobą kolejne mecze towarzyskie w Belgradzie i Stambule. Ale echa rezygnacji Mazurczaka z gry w reprezentacji nie milkną.
W wywiadzie dla „Wprost” do decyzji lidera mistrza Polski po raz pierwszy odniósł się trener reprezentacji Igor Milicić.
– Andrzej zasłużył swoją grą na powołanie do reprezentacji. Zdecydował się nie przyjeżdżać. Uważam, że nie powinno się prezentować takiego stosunku do kadry. Chcę w tym zespole zawodników, którzy każdego dnia z dumą przychodzą na treningi. Którzy niezależnie od tego czy grają minutę, czy 39 minut, to czują wielki zaszczyt tworząc zespół kadry Polski. Potrzebuję takich, co zrobią wszystko dla reprezentacji i orzełka – mówi trener drużyny, która niespełna rok temu awansowała aż do półfinału EuroBasketu.
– Nieobecność powołanego zawodnika na kadrze z powodów innych niż zdrowotne jest dla mnie rozczarowaniem. Nie potrafię zrozumieć tego, że zawodnik może nie chcieć przyjechać na kadrę. Zostałem wychowany w duchu, że występy w reprezentacji to największa nagroda dla koszykarza. Spójrzmy na naszych liderów – Mateusza Ponitkę czy Michała Sokołowskiego. Nie pamiętam ani jednego lata, w którym narzekaliby albo szukali wymówek, by nie przyjeżdżać na reprezentację – dodaje.
Dla porządku – przypomnijmy krótką historię Andrzeja Mazurczaka w reprezentacji prowadzonej przez Igora Milicicia i kulisy ostatniego powołania.
– Obecny lider Kinga Szczecin był na jednym, jedynym zgrupowaniu kadry prowadzonej przez Milicicia i – jak twierdzą świadkowie – jesienią 2021 roku nie opuszczał go w szampańskim nastroju. Został potraktowany niczym piąte koło u wozu. Dosłownie. Gdy do treningu potrzebnych było czterech graczy obwodowych, Mazurczak obserwował zajęcia z pozycji ławki rezerwowych. A drużyna – znajdując się w zarzuconej później pospiesznie fazie „odmładzania” – nie była wówczas kadrowo specjalnie imponująca.
– Mazurczak uporczywie nie był powoływany przez trenera Milicicia na zgrupowania nawet w trakcie minionego sezonu, gdy zmierzał z Kingiem po mistrzostwo Polski, a sam po tytuł MVP sezonu zasadniczego PLK. Już w lutym mówił, że na powołanie do kadry prowadzonej przez obecnego trenera przestał liczyć.
– Milicić powołał Mazurczaka do kadry tydzień przed rozpoczęciem zgrupowania, gdy stało się jasne, że w turnieju w Gliwicach nie wystąpią trzej inni gracze obwodowi z EuroBasketu (Slaughter, Schenk, Kolenda), lecz nie znalazł czasu, by do lidera Kinga zadzwonić i z nim porozmawiać. Ani o wydarzeniach z jesieni 2021, ani o przewidywanej roli w drużynie.
– Gdy trener kadry w końcu – w momencie rozpoczęcia zgrupowania – numer telefonu do Andrzeja Mazurczaka odnalazł, ten zakomunikował mu, że się na nim nie stawi.
Do zmiany decyzji namawiali go nie tylko Milicić i dyrektor sportowy kadry Łukasz Koszarek, ale także lider naszej reprezentacji Mateusz Ponitka.
– Rozmawiałem chwilę z Andym Mazurczakiem, ale od zdecydował, że nie będzie grał w kadrze. Przydałby się na obwodzie, fajnie by było, gdyby była jeszcze jedna osoba do organizacji gry, ale zadecydował inaczej. Dziwnie, ale to jego sprawa. Ma przed sobą ciężki, ważny sezon w Lidze Mistrzów, chce się przygotować – komentuje decyzję Mazurczaka w rozmowie z Łukaszem Ceglińskim ze sport.pl Ponitka.
O tym dlaczego najlepszym polskim koszykarzom może być łatwiej rezygnować z gry w reprezentacji – latem tego roku za grę w niej podziękowali nie tylko Mazurczak i Slaughter, ale także Aleksander Dziewa, Dominik Olejniczak i Jeremy Sochan – pisaliśmy kilkanaście dni temu.
Andrzeja Mazurczaka prosiliśmy o skomentowanie powodów rezygnacji z gry w reprezentacji, lecz przebywający w USA lider Kinga na razie nie zdecydował się zabrać głosu. Być może bardziej rozmowny będzie, gdy wyląduje w Polsce. Ma do niej przylecieć… dzień przed pierwszym meczem reprezentacji Polski podczas turnieju w Gliwicach.
Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>