Po wyraźnie przegranym meczu półfinałowym z Litwinami, mecz o trzecie miejsce turnieju eliminacyjnego do igrzysk w Debreczynie był ostatnią szansą dla Biało-Czerwonych, by zdobyć olimpijski awans. Wyżej notowani w światowym rankingu rywale przystąpili do walki osłabieni, tylko w trzyosobowym składzie – jeden z ich zawodników został wcześniej zdyskwalifikowany do końca turnieju – ale to oni długo przeważali.
W grze Polaków długo zbyt wiele się nie kleiło. Jeszcze kilka minut przed końcem przegrywali aż 12:17 i można było nabierać wątpliwości, czy zdołają odrobić straty. Wówczas jednak do gry wkroczył on – Przemysław Zamojski!
Najpierw zdobył trzy punkty po trafionym rzucie za 2 z faulem, po chwili dwa punkty z linii rzutów wolnych dorzucił Michał Sokołowski i to Polacy objęli prowadzenie 18:17. Ale rywale się nie poddali i po chwili znów byli z przodu – 20:19. Do pełni szczęścia brakowało im tylko punktu.
Na szczęście nasi koszykarze w samej końcówce nie stracili zimnej krwi. Doprowadzili do dogrywki, a ją zakończył – zanim tak naprawdę się zaczęła – fantastycznym rzutem NIE KTO INNY jak Przemysław Zamojski.
37-letni reprezentant Polski, który w przeszłości aż 10-krotnie zdobywał mistrzostwo kraju w koszykówce 5×5, zagra podczas igrzysk olimpijskich po raz drugi w karierze. Podczas poprzednich Biało-Czerwoni zajęli siódme miejsce.
Wraz z Zamojskim w Debreczynie awans wywalczyli Michał Sokołowski, który w lipcu w Walencji będzie z reprezentacją walczył o awans do igrzysk także w odmianie 5×5 oraz Adrian Bogucki i Filip Matczak.
Gratulacje!