Strona główna » Kolenda i Frasunkiewicz wracają do Trójmiasta. Trefl walczy o pierwszą wygraną w II rundzie FIBA Europe Cup

Kolenda i Frasunkiewicz wracają do Trójmiasta. Trefl walczy o pierwszą wygraną w II rundzie FIBA Europe Cup

0 komentarzy
Powrót Przemysława Frasunkiewicza i Łukasza Kolendy do Trójmiasta jest niewątpliwie głównym podtekstem wtorkowego meczu FIBA Europe Cup pomiędzy Treflem a niemieckim Rostock Seawolves. Po trzech porażkach w drugiej fazie rozgrywek sopocki zespół nie ma już realnych szans na awans do ćwierćfinału, ale przyjazd świetnie znanych postaci powinien wynagrodzić kibicom mniejszą temperaturę starcia w ERGO Arenie. Początek spotkania o godz. 19:15.

Trefl swoje szanse na awans praktycznie pogrzebał przegrywając przed tygodniem z wicemistrzem Węgier z Szombathely, a tak naprawdę ograniczył je znacząco już miesiąc temu, w pierwszym starciu przeciwko Seawolves. Tamto spotkanie wraz z analizą składu rywali Trefla szerzej zapowiadaliśmy w tekście przed miesiącem. Choć od meczu w Rostocku minęło zaledwie pięć tygodni, wokół ekipy prowadzonej przez trenera Frasunkiewicza wydarzyło się niemało.

Wyjazdowe zwycięstwo z Węgrami, mimo porażki z Murcią, nieźle ustawia zespół z północy Niemiec przed rundą rewanżową w kontekście walki o awans do ćwierćfinału. Poza tym Seawolves wygrali cztery z ostatnich sześciu meczów ligowych i w tabeli Bundesligi z bilansem 8-7 zajmują miejsce tuż za czołową szóstką, mając tyle samo porażek co szóste Ulm i piąty zespół z Bonn.

Sporo dzieje się w kontekście personaliów w zespole niemieckich Wilków Morskich. Od niemal samego początku sezonu niedostępny jest Robin Amaize (G/F, 196/31). Na domiar złego w listopadzie poważnej kontuzji kolana nabawił się były gracz Trefla Andy Van Vliet (F/C, 213/31), co wymusiło pewne przetasowania w zespole. Seawolves wzmocnili się po kontuzji Belga, ale nie zastępując go bezpośrednio, a dodając do składu gracza obwodu – pozyskanego z włoskiego Cantu Jordana Bowdena (G/F, 197/29). Póki co Amerykanin nie błyszczy – w czterech ligowych meczach zanotował w sumie 5 punktów i trafił jedną z dwunastu prób z dystansu.

Poszerzeniem rotacji jest też powrót do gry po wielomiesięcznej przerwie Dominica Lockharta (SF, 199/32), który pauzował po urazie ścięgna Achillesa od zeszłej wiosny. W związku z luką na pozycjach 4 i 5, więcej gry dostaje teraz młody Niemiec Bent Leuchten (C, 216/24) – na początku sezonu grywający epizody, a od kilku tygodni należący do graczy podstawowej rotacji.

Jeśli w drużynie nie pojawią się żadne nowe nieprzewidziane absencje, trener Frasunkiewicz w Sopocie powinien mieć do dyspozycji 11-osobową rotację. Czterej rozgrywający lub gracze typu combo to Amerykanie DeAndre Lansdowne (PG, 188/37) i TJ Crockett (G, 187/27), a także Łukasz Kolenda (G, 195/27) i młody Niemiec Elias Baggette (PG, 181/24). Pozycje 2 i 3 łączyć może nowy nabytek Jordan Bowden, natomiast wśród skrzydłowych znajdziemy Amerykanów D’Shawna Schwartza (F, 199/27) i znanego ze Szczecina Kassima Nicholsona (F, 200/27), a także lokalnych graczy – wspomnianego Dominica Lockharta i Sida-Marlona Theisa (PF, 205/33).

Para centrów w zespole to Kanadyjczyk Owen Klassen (C, 208/35) i wspomniany wysoki Bent Leuchten, który przed tym sezonem wrócił do kraju po czterech latach spędzonych na amerykańskiej uczelni – można doszukiwać się tu analogii z Szymonem Zapałą.

W pierwszych tygodniach sezonu najważniejszą postacią w ofensywie Frasunkiewicza był zdecydowanie Schwartz. Grający w Rostocku drugi sezon skrzydłowy przygasł jednak nieco w ostatnich tygodniach, a jego dwa mecze z dorobkiem 21 punktów – w ostatni weekend przeciwko MBC i w sylwestrowy wieczór przeciwko Bayernowi, należały raczej do wyjątków w ostatnim czasie. W międzyczasie na lidera wyrósł Crockett ze średnimi po 16 pkt. na mecz w Bundeslidze i w pucharach. Obwodowy był najlepszym strzelcem Rostocku w siedmiu z dziesięciu ostatnich meczów, wliczając w to spektakularne występy z dorobkiem 31 punktów przeciwko Albie i Chemnitz, 28 przeciwko Riesen czy 25 punktów z meczu przeciwko ekipie z Frankfurtu.

Łukasz Kolenda gra nieco w kratkę, ale ostatnio te lepsze występy notuje właśnie w FIBA Europe Cup. W meczach fazy Top 16 przeciwko Treflowi, Falco i Murcii były gracz sopockiego klubu zdobył w sumie 55 punktów, a jego średnie sezonowe to 12 na mecz (41 proc. z dystansu) w Bundeslidze i 13 pkt. na mecz (38 proc. za 3) w rozgrywkach europejskich.

Całkiem niedawno – na początku listopada – grający przed własną publicznością Aris Saloniki był pierwszym zespołem prowadzonym przez polskiego trenera w pucharowym meczu przeciwko polskiemu klubowi. We wtorek Przemysław Frasunkiewicz z Rostockiem i Igor Milicić z Arisem przetestują polskie kluby tego samego wieczora.

Skoro szanse na przedłużenie europejskiego sezonu dla obu polskich ekip odpłynęły na dobre, to właśnie polscy trenerzy po drugiej stronie parkietu mogą być najlepszym pretekstem, by mimo wszystko spojrzeć w stronę tych meczów. Transmisję starcia z ERGO Areny w Internecie przeprowadzi TVP Sport.