Jak myśli przebiegają ci przez głowę przed pierwszym prawdziwym meczem w reprezentacji Polski – o punkty mistrzostw Europy ze Słowenią?
Przede wszystkim wciąż podekscytowania. I samym tym meczem, i całym turniejem, a także sposobem, w jaki zostałem przyjęty w zespole przed innych koszykarzy, sztab szkoleniowy oraz samego trenera. Fantastyczne uczucie.
Jak wiele meczów Słowenii oglądałeś w ostatnich tygodniach?
Mnóstwo! Oczywiście, także ten, gdy Polska ją pokonała. Na pewno kilku graczy naszych rywali, pamiętających tamte wydarzenia, będzie miało to w c zwartek z tyłu głowy, wyjdą na boisko dodatkowo zmotywowani. Oglądałem jednak także inne mecze w wykonaniu naszych rywali – m.in. z Serbią, a także inne towarzyskie.
Skoro gramy ze Słowenię, jesteśmy skazani na to, by porozmawiać o Luce Donciciu.
Wszyscy wiedzą, że to jeden z najlepszych koszykarzy na świecie. Ma komplet potrzebnych cech – talent, mądrość, świetne warunki fizyczne i znakomity rzut. Nikt nie jest w stanie go zatrzymać w grze 1 na 1 w pojedynkę, więc czeka nas zespołowy wysiłek. Będziemy próbować różnych sposobów, by nie pozwolić mu w czwartek wejść na najwyższe obroty.
Sam także jesteś ważną częścią naszego systemu defensywnego. Możesz powiedzieć coś więcej na temat jego założeń?
Na pewno musimy uważać nie tylko na Lukę, ale także na Klemena Prepelicia. To mądry i bardzo dobry zawodnik. Spodziewamy się, że to przed tę dwójkę graczy będzie przechodziło 70-80 procent akcji rywali. Musimy i tym pamiętać, musimy się skupiać na ograniczaniu im swobody. Równocześnie jednak nie możemy pozwolić na to, by trzech pozostałych graczy Słowenii mogło robić na boisku co chce.
W swoich założeniach defensywnych będziemy trochę balansować na cienkiej lini. Wszystko i tak będzie się jednak rozpoczynało od mocnego nacisku na duet Doncić – Prepelić. Chcemy ich ograniczać, atakować fizycznie, a także po prostu próbować zmniejszać liczbę akcji Słoweńców, która będzie od nich zależna.
Powinniśmy się spodziewać ze strony naszej drużyny zestawienia smallball z Michałem Sokołowskim na pozycji silnego skrzydłowego, by w obronie switchować każdą akcję Doncicia z wykorzystaniem zasłony?
Zobaczymy. Nie mogę zdradzać naszego planu gry zbyt szybko. Na pewno mamy kilka opcji, z których możemy skorzystać. Ta z niższym składam, by przekazywać sobie graczy po zasłonach, jest jedną z nich. Najważniejsze na starcie będzie jednak to, by zaatakować rywala fizycznie, zabrać ze sobą na boisko odpowiedni poziom agresji.
Ale nie zapominajmy też, że w pierwszych minutach meczu przekonamy się też z jakim pomysłem na grę przyjdą Słoweńcy. Do tego też będziemy musieli się dostosować.
Kto jest najlepszym indywidualnie obrońcą w reprezentacji Polski?
Ciężko powiedzieć, lecz gdybym ja miał decydować postawiłbym na kogoś z duetu Ponitka – Sokołowski. Są potwornie silni, a bronią także głową, potrafią używać i poświęcać swoje ciało. Ale moim zdaniem na tym nasze atuty defensywne się nie kończą. Wysocy gracze – szczególnie Olejniczak – mogą też świetnie bronić. Są mobilni i, przede wszystkim, naprawdę duzi. Zajmują mnóstwo miejsca na boisku. To ważne!
Sam czujesz się dobrym obrońcą?
Coraz lepszym! Mam wrażenie, że w trakcie kariery z każdym kolejnym sezonem robię pod tym kątem postępy. Dobra gra w obronie to część mojej koszykarskiej dumy. Jestem jak na gracza obwodowego niemały, mam też wystarczająco dużo atletyzmu i szybkości, by utrudniać życie rywalom. Skuteczna gra w ataku często jest efektem dobrej obrony, to się ze sobą zazębia.
Jordan Loyd w reprezentacji Polski trzy tygodnie temu i teraz – jakie są największe różnice?
Teraz znam już zdecydowaną większość zagrywek zespołu (śmiech). A tak poważnie – naprawdę nie mogę mówić niczego poza tym, że czuję się wspaniale. W pełni komfortowo. Nie tylko jako członek zespołu, także jako koszykarz, mający świadomość tego czego sztab szkoleniowy oczekuje ode mnie po obu stronach boiska. Jestem gotowy do tego, by odpłacić się za to to dobro, które mnie w Polsce w ciągu ostatnich tygodni spotkało.
Mamy świadomość, że jesteś graczem zespołowym, ale w kilku sparingach pokazałeś też swoje duże możliwości strzeleckie. Powinniśmy się spodziewać tego, że będziesz najlepszym strzelcem naszego zespołu podczas EuroBasketu?
Wszystko zależy także od tego jak zachowywać będą się nasi rywale – jeśli skupią się na powstrzymywaniu mnie, więcej wolnego miejsca zyskają moi koledzy z zespołu. Na pewno nie pojawię się na żadnym z meczów z myślę „dzisiaj sobie porzucam, muszę zdobyć mnóstwo punktów”. Będę się wpisywał w rolę, która będzie się klarowała podczas meczów. Ale żeby była jasność – wiem, że nasz zespół będzie moich punktów potrzebował. Czasami jednak cenniejsze od punktów może okazać się dodatkowe podanie w moim wykonaniu, czy podkręcenie tempa gry.
Można przyjąć, że mecz ze Słowenią będzie naszym najważniejszym w tym turnieju?
To mój pierwszy EuroBasket, więc trudno mi to oceniać. Słyszałem jednak sporo opinii, że pierwszy mecz bywa naprawdę istotny. Osobiście nie jestem zwolennikiem nakładania na siebie dodatkowej presji przed pojedynczym meczem w tak długim turnieju, ale na pewno wszyscy chcemy rozpocząć od zwycięstwa. Nie powiem, że to jest najważniejszy mecz. Ale wiem, że jest na pewno szalenie ważny.
W sparingach często czas twojej gry był zazwyczaj mniej lub bardziej limitowany. Domyślamy się, że w meczu ze Słowenię żadnych limitów nie będzie, ale czy jest jakaś górna granica minut na boisku, które czujesz się gotowy spędzić po trzech tygodniach przygotowań?
Nic nie wiem o żadnych limitach czasu gry, które miałyby mnie jeszcze dotyczyć (śmiech). Zagram ich tyle, ile będzie chciał trener. Przyjechałem do Polski dobrze przygotowany fizycznie, za mną świetne koszykarskie lato. Po tym niemal miesiącu spędzonym z reprezentacją czuję się jeszcze lepiej. Pod względem czasu gry udźwignę każdy ciężar, który zostanie na mnie zrzucony. Wiadomo, w tym aspekcie też trzeba zachowywać rozsądek, ale decyzja będzie należała tylko do trenera.