O wygranej reprezentacji Polski rozstrzygnął buzzer-beater Jordana Loyda, który trafił za 3 punkty po akcji, która trwała mniej niż 4 sekundy.
– Był to na pewno mecz, który na końcu mógł potoczyć się w obie strony. Ciężko jednak pracowaliśmy przez całe 40 minut, żeby znaleźć się w sytuacji umożliwiającej nam wygranie go. W pierwszej połowie pozwoliliśmy rywalom na zbyt wiele otwartych pozycji na dystansie. Skorygowaliśmy to w przerwie i nagle po 10 „trójkach” w pierwszej części, Łotwa trafiła tylko dwukrotnie w drugiej. Ważne było też to, że kontrolowaliśmy walkę na tablicach – na to też zwracaliśmy dużą uwagę przed meczem. Jesteśmy szczęśliwi, że wracamy do domu z dużą wygraną, ale wiemy także, że robota nie jest zakończona – podsumował piątkowe spotkanie Igor Milicić.
– Myślę, że był to bardzo ekscytujący mecz, który mógł się wszystkim podobać. Chociaż oczywiście nam bardziej (śmiech) – dodał trener polskiej reprezentacji.
Aż 64 z 84 punktów dla naszego zespołu zdobyło dwóch graczy: kapitan reprezentacji Mateusz Ponitka (27) i bohater decydującego rzutu, Jordan Loyd (37).
– Zawsze szukamy graczy z tzw. gorącą ręką. W tym meczu byli to Jordan i Mateusz, zatem rozrysowałem dodatkowe akcje, by właśnie im jeszcze szerzej otworzyć drogę do zdobywania kolejnych punktów. Oczywiście w drugiej połowie dokonaliśmy pewnych zmian i inni gracze się włączyli, na przykład Jarosław Zyskowski, a także Dominik Olejniczak i Mikołaj Witliński z akcjami drugiej szansy. Każdy punkt ma taką samą wartość, nieważne, kto go zdobywa. Liczy się tylko zwycięstwo – wytłumaczył polski szkoleniowiec.
Typowany na lidera reprezentacji Łotwy Rihards Lomazs zdobył 19 punktów, z czego 16 uzyskał w drugiej połowie spotkania.
– Mocno się na niego przygotowywaliśmy. Po zmianie stron zagrał naprawdę dobrze, ale w niedzielę kolejny raz spróbujemy utrudnić mu zdobywanie punktów – ocenił Milicić.
– Zależało nam na ograniczeniu jego roli, szczególnie w drugiej połowie, gdy w dużym stopniu przejął mecz. W kluczowych momentach udało nam się zmusić rywali, by to inni gracze mieli piłkę w rękach i musieli podejmować decyzje. To działało całkiem nieźle, chociaż karał nas za to na przykład Strautins, choćby ze swoją znakomitą akcją 2+1 z samej końcówki – dodał szkoleniowiec reprezentacji.
Mecz w hali w Rydze obserwował choćby Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki, który towarzyszył Prezydentowi Łotwy – Edgarsowi Rinkevicsowi.
– Jesteśmy szczęśliwi, że był na meczu, który wygraliśmy. Mam nadzieję, że częściej będzie pojawiał się naszych spotkaniach i zwiększy zainteresowanie koszykówką w Polsce – zakończył Igor Milicić.