Czy warto próbować naprawiać skład, który często wydaje się niemożliwy do naprawienia? We Włocławku, przy bilansie 11 zwycięstw i takiej samej liczbie porażek, wciąż uważa się, że tak. Trudno zresztą oczekiwać, żeby klub z topowym budżetem – w jakiejkolwiek lidze by to nie było – myślał o poddaniu sezonu w połowie marca.
Każdy kolejny transfer, czy to we Włocławku, czy jakimkolwiek innym polskim zespole, w tym momencie prawie zawsze wygląda na uzupełnienie składu – oby sensowne i korzystne dla zespołu. Nie należy za to oczekiwać kandydatów na gwiazdy ligi, które byłyby w stanie diametralnie zmienić obraz danej drużyny. Gracze z poziomu zarobków 10-12 tysięcy dolarów miesięcznie to maksimum jakości, które są w stanie pozyskać najbogatsze drużyny Orlen Basket Ligi. Nawet, gdyby były kluby, które stać na wydanie większych pieniędzy, to na graczy tego wartych, od razu są chętni z innych i bardziej cenionych lig od polskiej.
Przykładem zawodnika z tzw. „średniej półki”, który może okazać się całkiem przydatnym nabytkiem jest ogłoszony w niedzielę przez Anwil Włocławek Ife Josh Ajayi – potężnie zbudowany 29-letni silny skrzydłowy. Nigeryjczyk z amerykańskim paszportem mierzy około 200 centymetrów, ale imponuje dużą siłą fizyczną i niezłym atletyzmem. Tego bardzo potrzebuje włocławski zespół, który w przegranym meczu ze Startem Lublin zdobył aż o 12 punktów mniej z pola 3 sekund (30:42).
Ajayi dysponuje też przyzwoitym rzutem z dystansu – w ubiegłym sezonie, w barwach drugoligowej włoskiej drużyny z Turynu, trafiał niecałe dwie „trójki” na mecz na skuteczności przekraczającej 40 procent. W bieżącym, występując w mniejszej roli w barwach rywalizującej w Serie A ekipy Acqua Cantu, jego statystyki rzutowe były jednak wyraźnie niższe, a średnio w ciągu 19 minut gry zdobywał niecałe 7 punktów i zbierał 4 piłki w każdym spotkaniu. Brak w składzie rozciągającego obronę rzutem z dystansu gracza na pozycji „4” często podkreślał w wypowiedziach trener Ronen Ginzburg.
Sezon 2025/26 jest pierwszym, w którym Ajayi występuje na europejskich parkietach w najwyższych klasach rozgrywkowych. Wcześniej, oprócz Włoch, grał na zapleczach lig we Francji, Niemczech i Turcji.
Ajayi jest siódmym obcokrajowcem w składzie Anwilu – w takim zestawieniu trener Ginzburg będzie zmuszony jednego z nich zostawiać poza składem. We włocławskim zespole, przed zaplanowanym na 25 marca zamknięciem okna transferowego, nie można wykluczyć jeszcze jednego transferu – tym razem na pozycje obwodowe, gdzie Anwil bardzo potrzebuje mocnego fizycznie i skoncentrowanego na defensywie zawodnika.