Strona główna » Gdy wielbłąd goni błąd – sędziowie PLK nie mają najlepszej passy
PLK

Gdy wielbłąd goni błąd – sędziowie PLK nie mają najlepszej passy

0 komentarzy
Każdy może się pomylić – trenerzy ustalając taktykę, zawodnicy pudłując rzuty, a sędziowie podejmując decyzje. Najmocniej bolą błędy w końcówkach meczów. W ostatnich dniach w PLK stały się domeną arbitrów. To oni swoimi decyzjami – a właściwie ich brakiem – wypaczyli przebieg rywalizacji w Stargardzie i Warszawie.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Najpierw był sobotni mecz Spójnia Stargard – Stal Ostrów Wielkopolski. Przy remisie 62:62, broniąc ostatnią akcję rywali goście, mając w zanadrzu jeszcze jeden faul bez konsekwencji, postanowili z niego skorzystać. Zanim Stephen Brown fantastycznym rzutem z 10 metrów zapewnił drużynie Sebastiana Machowskiego zwycięstwo, był faulowany przez Damiana Kuliga.

Klub z Ostrowa brakiem gwizdka trójki sędziowskiej Marek Maliszewski, Mariusz Nawrocki, Maciej Krupiński poczuł się pokrzywdzony.

Trudno się dziwić – sam Brown w rozmowie z nami po swoim buzzer-beaterze przyznawał, że miał wielkie szczęście, mogąc go w ogóle oddać, bo wcześniej był przez Kuliga faulowany dwukrotnie. Oczywiście, gdyby sędziowie zgodnie z przepisami gry w koszykówkę użyli w sobotę w Stargardzie gwiazdka – Spójnia wciąż mogła wygrać. W dogrywce lub jeszcze nawet w regulaminowym czasie. W momencie przewinienia Kuliga na zegarze wciąż pozostawały ponad 3 sekundy.

Dużo mniejsze – żeby nie użyć sformułowania „niemal żadne” – szanse na odniesienie zwycięstwa w Derbach Warszawy miałyby wczoraj Dziki, gdyby ktoś z trójki sędziowskiej Wojciech Liszka, Bartłomiej Kucharski, Marcin Gawron zauważył, że chwilę przed oddaniem rzutu decydującego o sensacyjnym zwycięstwie beniaminka PLK jego autor Matt Coleman wyprowadził w pole Christiana Vitala, ewidentnie robiąc błąd kroków.

Szkoda, naprawdę szkoda, że dwa świetne rzuty odmieniające losy meczów na początku sezonu 2023/24 zostały przyćmione przez błędne decyzje sędziowskie.

Inna sprawa to bezduszne przepisy obowiązujące sędziów, dotyczące tego jakie wątpliwości mogą sprawdzać za pomocą powtórek telewizyjnych, a jakich – nie mają prawa. Po trafieniu Colemana arbitrzy analizowali powtórki akcji, która zapewniła Dzikom zwycięstwo. Sprawdzali jednak czy Amerykanin nie przekroczył linii rzutów za 3. Zapewne już wówczas spostrzegli, że wielbłąd zrobili chwilę wcześniej, nie zauważając ewidentnie oderwanych od parkietu stóp Colemana, lecz niewiele mogli zrobić.

Sytuacja mogła być dla nich niewiele mniej frustrująca niż dla trenerów i koszykarzy Legii późniejsze oglądanie powyższego klipu prezentującego ruch stóp Colemana w zwolnionym tempie. Na żywo nie była tak banalna sytuacja do oceny, lecz wielbłąd sędziów jest faktem. Drugi w ciągu zaledwie pięciu dni.

Czwarta kolejka nowego sezonu PLK rozpoczyna się już dzisiaj. Panie, panowie z gwizdkami – nie strzelcie kolejnej gafy, poprawcie się!

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>