Wszyscy zwolennicy teorii „Zastal może być lepszy bez Chavaughna Lewisa, gdyż Andrzej Mazurczak w swoim prime bywa najlepszy, gdy na jego barkach spoczywa pełnia odpowiedzialności za losy swojej drużyny” zyskali w piątek sporo argumentów na jej poparcie.
W piątek Mazurczak przypominał siebie z czasów swojego sportowego prime, gdy wiosną 2024 roku w pojedynkę prowadził King do zwycięstwa w playoff z Legią, ogłaszając wszem i wobec „wakacje w Warszawie”.
Lewis to trzeci najlepszy snajper PLK obecnego sezonu. Ze względu na kontuzję we Włocławku nie mógł zagrać. Zastal mimo jego nieobecności w kluczowym momencie rozgrywek rozegrał być może najlepszy mecz. Anwil, który wygrał 6 z poprzednich 7 meczów i przynajmniej na chwilę odzyskał wiarę oraz wsparcie swoich kibiców inicjatywę miał jedynie przez pierwszych kilkanaście minut. W końcówce drugiej kwarty świetnie trafiający rzuty za 3 goście wyprowadzili serię ciosów – wygrali ostatnich 5 minut aż 19:5 i już na przerwę schodzili z 9-punktową przewagą (47:38).
Gdy po zmianie stron miejscowi kibice spodziewali się, że Anwil ruszy do ataku – do gry na dobre wkroczył Mazurczak. Wprawdzie w trzeciej kwarcie więcej punktów od niego zdobywał próbujący w pojedynkę ratować zespół gospodarzy Elvar Fridriksson, ale to Andy ze swoimi kolegami kontrolował wydarzenia na parkiecie.
Ponieważ Mazurczak mógł liczyć także na pomoc swoich kolegów z drużyny – skutecznych Conleya Garrisona (24 punkty, 5/11 za 3) i Patricka Cartiera (16, 4/7) oraz Jakuba Szumerta (8 pkt i aż 13 zbiórek), wielkich emocji się nie doczekaliśmy. Kibice zaczęli opuszczać trybuny Hali Mistrzów już pięć minut przed końcem meczu.
– Naszym planem na ten sezon był awans do playoff i cieszymy się, że ten plan wykonaliśmy – mówił po zakończeniu walki Mazurczak, który ostatecznie do 20 punktów (8/11 z gry) dołożył też 4 asysty, 3 przechwyty oraz nieprzekładalne na statystyki pokłady charyzmy, wyrachowania i spokoju.
Wątpliwe, by na wykonaniu tego planu ambicje Andy’ego i jego kolegów z drużyny się zakończyły. W środę Zastal rozpocznie walkę z Kingiem w ćwierćfinale playoff. Mazurczak wraz z trenerem Arkadiuszem Miłoszewskim, czyli duet który w latach 2023-24 dwukrotnie doprowadził zespół ze Szczecina do finału playoff, będzie mieli w tym starciu coś do udowodnienia.
Anwil ma niespełna 48 godzin na to, by pozbierać się po piątkowej klęsce. W niedzielę o godz. 18 we własnej hali zagra z przegranym piątkowego meczu MKS – Stal o ósme miejsce w tabeli i prawo gry z Legią Warszawa w ćwierćfinale playoff.