Strona główna » Dziki Warszawa kontra DJ Funderburk! Landrius Horton na parkiecie w Salonikach ujrzy swoje lustrzane odbicie

Dziki Warszawa kontra DJ Funderburk! Landrius Horton na parkiecie w Salonikach ujrzy swoje lustrzane odbicie

0 komentarzy
Jak Landrius Horton, najlepszy obecnie snajper PLK, wypadnie w rywalizacji ze swoim odpowiednikiem z ligi greckiej? Dziki Warszawa grasują w Salonikach i w środę wieczorem zmierzą się Iraklisem w wyjazdowym meczu ligi ENBL. Grecki klub jest bez wątpienia najtrudniejszym rywalem zespołu trenera Marco Legovicha w sezonie regularnym w tych rozgrywkach.

Drużyny, które w środę staną naprzeciw siebie, zagrają o piąte zwycięstwo w rozgrywkach, a jedna z nich zaliczy drugą porażkę. Bez względu na wynik tego meczu, zarówno Iraklis, jak i Dziki nie powinny mieć problemów z awansem do szerokich playoffów. 

Grecki rywal warszawian to klub zasłużony w swoim kraju, rozpoznawalny również międzynarodowo, ale będący ostatnio na sporym sportowo-organizacyjnym zakręcie. W minionych latach Iraklis częściej grywał na zapleczu – a nawet w trzeciej lidze! – niż w samej greckiej ekstraklasie. Ostatnie trzy sezony klub z Salonik spędził w drugiej lidze. W rozgrywkach 2025/26 występuje na najwyższym poziomie rozgrywek jako beniaminek, zajmując miejsce w środku tabeli z bilansem 6-6.

W dwóch sezonach tuż przed ostatnim spadkiem Iraklis mierzył się w pojedynczych meczach z polskimi zespołami w ramach rozgrywek FIBA Europe Cup. W post-covidowym sezonie 2020/21 Iraklis eliminował przechodzący perturbacje Anwil w 1/8 finału (86:81), a sezon później wygrał kwalifikacje do gry w tych rozgrywkach po finałowym meczu z Treflem (74:72, później okazało się, że także i Trefl awansował do pucharu – jako „szczęśliwy przegrany”).

Ponieważ Iraklis wiosną zeszłego roku wrócił na najwyższy poziom rozgrywek w Grecji, nie szokuje fakt, że sto procent składu w sezonie 2025/26 to zupełnie nowi gracze. Drużyna zbudowana jest dość typowo jak na ligę grecką – jeden mocniejszy lokalny zawodnik wspomaga szóstkę graczy zza oceanu. Pozostali Grecy są tłem.

W tej szóstce obcokrajowców szczególnie jeden jest świetnie znany polskim kibicom – DJ Funderburk (F/C, 208/29). To koszykarz, który był ulubieńcem kibiców we Włocławku w poprzednim sezonie. Anwil nie odniósł wówczas sukcesu, ale postać „obwodowego w ciele podkoszowego” była wyrazista.

Co ciekawe Funderburk zaczął ten sezon z opóźnieniem – wg medialnych doniesień w końcówce poprzednich rozgrywek PLK w organizmie Amerykanina wykryto zakazaną substancję. Nie pojawiły się jednak oficjalne komunikaty na temat rodzaju zabronionego specyfiku ani zawieszenia przez FIBA/WADA. Klubowe media poinformowały jedynie o trudnościach z otrzymaniem „listu czystości” i rejestracją gracza, a cała sprawa ostatecznie rozeszła się po kościach jeszcze w październiku.

Ciekawym aspektem jest fakt, że Funderburk – niespełna 29-latek – jest najstarszym graczem Iraklisu w tym sezonie. Oprócz byłego gracza Anwilu pod koszem w Salonikach gra kolejny z Amerykanów – Lance Ware (C, 206/25), debiutant w Europie. 

Duet amerykańskich podkoszowych uzupełnia Grek Kostas Kampouridis (F/C, 204/27), ale wspomnianym mocnym greckim nazwiskiem w zespole rywala Dzików jest obwodowy Dimitris Moraitis (PG, 192/27). Wypożyczony z Panathinaikosu mistrz Euroligi z sezonu 2023/24 (kiedyś również zwycięzca Ligi Mistrzów z AEK) i reprezentant Grecji (mundial 2023, igrzyska 2024) mając obok siebie superstrzelca w osobie Wrighta-Foremana w Iraklisie spełnia się w roli mózgu zespołu. 

Niekwestionowanym liderem drużyny w tym sezonie jest wspomniany obwodowy Justin Wright-Foreman (G, 183/29). Absolwent uniwersytetu Hofstra, zdecydowanie bardziej strzelec niż kreator, profesjonalną karierę zaczynał w NBA (4 mecze dla Utah w sezonie 2019/20, rekordy 8 pkt., 3 as.), ale najlepsze sezony notował w nie najmocniejszych ekipach mocnych lig, notując po 15-18 pkt. na mecz we francuskim Chorale, tureckim Petkim, niemieckim Bambergu czy włoskim Pesaro. To centralna postać Iraklisu i lustrzane odbicie Zae Hortona z warszawskiej ekipy, najlepszego snajpera obecnego sezonu PLK.

Na pozycjach 2/3 mogą grać Kyle Foster (G/F, 197/27), silny i grający nietypowo jak na swój wzrost Justin Edler-Davis (G/F, 193/27) i notujący bardzo słaby sezon Kanadyjczyk Cole Syllas (SF, 195/26). Żaden z nich nie błyszczy w tym sezonie, żaden nie jest szczególnie doświadczony na wysokim poziomie w Europie. Foster grał ostatnio w belgijskiej Antwerpii, ma też za sobą pełny sezon we Francji, Edler-Davis z Portugalii, Kosowa i Rumunii (z Voluntari grał przeciwko Legii w ENBL) przebił się do europucharowego Hamburga, ale nie zagrał tam miejsca na dłużej. Mający greckie korzenie Syllas został „wynaleziony” w 2. lidze i wygląda na to, że grecka elita to dla niego za wysokie progi.

Bliżej kosza w Iraklisie gra Chris Smith (PF, 206/27) – nieznany szerzej w Europie absolwent prestiżowego UCLA (z drużyn z m.in. Jaime Jaquezem), grający większość kariery w G League i kanadyjskiej CEBL. Trafił do Iraklisu po dobrym sezonie w izraelskim Ironi Kiryat.

Warto wspomnieć, że skład Iraklisu w tym sezonie zmieniał się. Edler-Davis zastąpił kontuzjowanego Zaccheusa Darko-Kelly’ego (G/F, 198/29). Z kolei po tym jak Funderburk dostał zielone światło na grę w lidze greckiej, jeszcze na początku sezonu pożegnano Tima Lambrechta (F/C, 210/28). Belg, jak wiemy, znalazł nowego pracodawcę w Słupsku.

Trenerem Greków jest 55-letni serbski szkoleniowiec Zoran Lukić, związany przez większość kariery z rosyjską ligą VTB.

Skład Iraklisu nie jest przesadnie przeładowany jakościowymi graczami. Większość obcokrajowców to zawodnicy z poziomu około-PLK. Ponad nich wyrasta na pewno Wright-Foreman, który ze średnią 20.1 pkt. jest obecnie najlepszym strzelcem greckiej GBL. Jego przeciwwagą na obwodzie jest Moraitis – drugi za Thomasem Walkupem asystent w lidze (śr. 6.2), ale pierwszy gdyby liczyć łączną sumę asyst w sezonie. Grecki rozgrywający ma jednak poważne problemy ze skutecznością – w lidze trafia jedynie 32 proc. za dwa, 24 proc. zza łuku i zdobywa 7 pkt. na mecz.

Poza obwodowymi w statystykach ligowych wyróżniają się Funderburk (śr. 13 pkt. i 4 zb.) i Smith (śr. 11 pkt., 6 zb.).

Zapowiedzi obu europejskich meczów polskich drużyn tego tygodnia – w środę we Wrocławiu z piekielnie mocnym Hapoelem w EuroCup gra Śląsk – podsumujemy tym samym zdaniem: jeśli kwintesencją grania w Europie jest konfrontacja tego, co oglądamy na co dzień w Orlen Basket Lidze na tle drużyn z najwyższego możliwego w danej sytuacji poziomu w Europie – niech mecz z drużyną aspirującą do wygrania całych rozgrywek będzie kulminacją tego pucharowego sezonu Dzików.

O tym, że Grecy są tak naprawdę do „ugryzienia” przekonaliśmy się przed trzema tygodniami, gdy zespół z Salonik (bez Funderburka w składzie) uległ Chorwatom z Dubrawy.