poniedziałek, 27 kwietnia 2026
Strona główna » EuroCup: Zatamować to krwawienie! Śląsk został liderem PLK, a w środę staje do walki z potentatem

EuroCup: Zatamować to krwawienie! Śląsk został liderem PLK, a w środę staje do walki z potentatem

0 komentarzy
Po świetnym początku sezonu EuroCup wyniki Śląska i miejsce w tabeli A grupy coraz bardziej przypominają te z minionych sezonów – o których wrocławscy kibice chcieliby zapomnieć. W kontrze do tego gra podopiecznych trenera Bagatskisa nadal cieszy jednak oko. Mimo czterech porażek z rzędu mamy przekonanie, że środowy mecz z Hapoelem Jerozolima też może być bardzo ciekawy. Transmisja w środę od godz. 19 w Polsat Sport Fight.

To może być całkiem ciekawe starcie – wbrew ogromnej dysproporcji potencjałów obu drużyn. Pierwszy mecz tych ekip odbył się w drugiej połowie października w Belgradzie i był dość jednostronny. Hapoel prowadził wysoko od drugiej kwarty i wygrał ostatecznie 86:69.

Śląsk do październikowego meczu przystępował będąc nawet wyżej w tabeli od Hapoelu (bilans 2-1 vs 1-2), ale teraz sytuacja wygląda zgoła inaczej. Realnie oceniając sytuację – wrocławianom (4-8) będzie trudno nawiązać walkę o awans do fazy pucharowej, do czołowej szóstki w tabeli mają już 2 punkty straty, a meczów „w zasięgu” w kalendarzu coraz mniej. Z kolei lider Hapoel wygrał dziewięć kolejnych starć – pokonując każdego z rywali – i jest liderem grupy A rozgrywek (bilans 10-2).

Zespół z Jerozolimy w lidze izraelskiej walczy o trzecie miejsce w tabeli (bilans 8-4) za plecami euroligowców z Tel-Awiwu, ale nie sposób nie zauważyć, że większość porażek drużyny Yonatana Alona przypadła na sam początek sezonu. Po październikowym meczu ze Śląskiem w Serbii Hapoel przegrał kolejne ligowe starcie z Hapoelem Gilboa Galil i jeszcze przed końcem października drużyna miała na koncie po dwie porażki w EuroCup i Winner League.

Z kolejnych 17 meczów najbliższy rywal Śląska przegrał tylko dwa. Oba niespodziewanie – w krajowej lidze z Hapoelem Be’er Sheva i Bnei Hertzliya. W ciągu dwóch miesięcy od poprzedniego meczu drużyn Alona i Bagatskisa zespół z Jerozolimy ma na rozkładzie choćby Bahcesehir czy Hapoel Tel-Awiw. Euroligowego rywala środowy rywal Śląska pokonał pewnie (92:77) w minioną sobotę. Kilka dni wcześniej Hapoel zdemolował Manresę w poprzedniej kolejce EuroCup (105:69).

Jest się kogo obawiać.

O tym, że sezon i wyniki Hapoelu idą w parze z oczekiwaniami świadczy fakt, że w zespole obyło się tu bez większych zmian kadrowych. W trakcie trzech miesięcy sezonu dodano jedynie Isaiah Mobleya (PF, 203/27). Były gracz NBA (23 mecze dla Cleveland i Filadelfii w ostatnich trzech sezonach z rekordami 18 pkt. i 5 as.) oraz świeżo upieczony reprezentant Bahamów wszedł w buty niedostępnego przez dwa miesiące, ale wracającego do gry Nimroda Leviego.

W toku sezonu minuty wywalczył sobie też lokalny obwodowy Roy Paretsky (G, 194/24).Poza tym skład Hapoelu pozostaje stały i w meczach EuroCup dość stabilny (w lidze izraelskiej występują częstsze rotacje obcokrajowców z uwagi na limity).

Pozostałych graczy, poza Paretskym i Mobleyem, przedstawialiśmy szerzej w październiku przed pierwszym meczem Hapoel – Śląsk. Trener Alon ma gotowych do gry 13 zawodników. Obwodowi liderzy to Amerykanie Jared Harper (PG, 178/29), były gracz NBA Cassius Winston (PG, 185/29) oraz naturalizowany reprezentant Izraela z korzeniami z Trynidadu i Tobago Khadeen Carrington (G, 193/31). Są wspomagani lokalnymi graczami – wspomnianym Paretskym i reprezentantem Izraela Roi Huberem (PG, 188/29).

Gra skrzydłowych raczej nie rzuca się w oczy – doświadczony w Eurolidze reprezentant Izraela Yovel Zoosman (SF, 200/28) i mający w CV prawie setkę meczów w NBA Anthony Lamb (F, 198/28) są efektywni (przynajmniej w EuroCup), ale nie są wiodącymi postaciami w ataku drużyny. Z kolei debiutujący w Europie Josiah-Jordan James (SF, 198/26) gra słabo, a reprezentant Izraela Nimrod Levi (PF, 208/30) miał problemy zdrowotne. Dołączony do składu Mobley wykazywał się głównie w meczach ligi izraelskiej, w EuroCup zagrał dotąd jedynie 3 minuty.

Dwóch niemal równorzędnych centrów w drużynie to stosunkowo młodzi i mniej doświadczeni Amerykanie Justin Smith (F/C, 201/27) i Austin Wiley (C, 211/27), których łączy fakt, że nie rozciągają gry rzutami z dystansu. Z tej dwójki minimalnie wyżej w drużynie stoją akcje Smitha. Trzecim klasycznym podkoszowym w Jerozolimie jest wyraźnie mniej grający Ukrainiec Dmytro Skapintsev (C, 216/28), wracający do Europy po kilku sezonach w USA, które pozwoliły mu nawet zadebiutować w NBA.

Liderzy ofensywy? Średnio około 45 punktów w meczu zapewniają Hapoelowi trzej obwodowi – notujący świetny sezon Harper (śr. 18 pkt., 5 as. na obu frontach), wtórujący mu Carrington (po 13 pkt. na mecz w EuroCup i lidze) i Winston – śr. 15 pkt. w EuroCup i 12 w lokalnych rozgrywkach, do tego po 4 as. na mecz. Poza nimi najważniejsi gracze to centrzy – Smith (śr. 13 pkt.) i dominujący na tablicach i w obronie obręczy Wiley (śr. 9 pkt., 8 zb. i 1.7 bl. w EuroCup).

W ostatnich czterech meczach punktowymi liderami zespołu było czterech różnych graczy – Harper, Winston, Carrington i Smith. Wszyscy w wygranych spotkaniach rzucali o 19-21 punktów.

Zapowiedzi obu europejskich meczów polskich drużyn w tym tygodniu – w środę w Grecji zagrają także Dziki Warszawa – podsumujemy tym samym stwierdzeniem: jeśli kwintesencją grania w Europie jest konfrontacja tego, co oglądamy na co dzień w Orlen Basket Lidze na tle drużyn z najwyższego możliwego w danej sytuacji poziomu w Europie, niech mecz z drużyną aspirującą do zwycięstwa w całych rozgrywkach będzie kulminacją pucharowego sezonu Śląska.

Niezależnie od wielkiego zwycięstwa z Bahcesehirem, które WKS już ma na koncie oraz nieco mniej cennego skalpu w postaci wygranej z Cluj. Gdyby punkty we Wrocławiu zgubił także tak mocno napędzony Hapoel, mówilibyśmy o gigantycznym sukcesie nowego lidera PLK i zatamowaniu europejskiego krwawienia. Rozpoczęlibyśmy również poważniejszą analizę szans Śląska na awans do kolejnej rundy.