Strona główna » Czas na eksperymenty? Rywal z EuroBasketu – czego spodziewamy się po sparingu z Islandią

Czas na eksperymenty? Rywal z EuroBasketu – czego spodziewamy się po sparingu z Islandią

0 komentarzy
Równo cztery tygodnie przed meczem o punkty mistrzostw Europy w katowickim Spodku reprezentacje Polski i Islandii rozegrają w niedzielę sparing we Włoszech. Trenerzy obu drużyn mogą się ze swoimi pomysłami taktycznymi pewnie dość wyraźnie kryć, ale ten mecz i tak warto obejrzeć. Nie tylko ze względu na pasjonująco zapowiadający się pojedynek rozgrywających Anwilu.

Kamil Łączyński był, jest i już po prostu na zawsze będzie legendą klubu z Włocławka, ale w trakcie tego lata Anwil opuścił. W sobotę w sparingu z Senegalem, wracając po wielu latach przerwy do kadry w wieku 36 lat wypadł jednak naprawdę dobrze. Jego linijka statystyczna (14 minut, 5 asyst, 3 punkty) nie zdradzała nawet w tym kontekście wszystkiego. Polska przegrała 69:75 po meczu, który dał całkiem sporo materiału do przemyśleń.

Elvar Fridriksson dopiero może zostać ważnym graczem w historii Anwilu, kilka tygodni podpisał z nim kontrakt na kolejny sezon. W przegranym przez Islandię bardzo wyraźnie (61:87) sobotnim spotkaniu z Włochami spędził na boisku niemal 30 minut, zdobywając 10 punktów (2/8 z gry) i notując 3 asysty.

Nikt w zespole niedzielnych rywali Polaków nie biegał po boisku dłużej i już sam ten fakt mówi wszystko o tym, jak ważna dla Islandii jest postać nowego rozgrywającego Anwilu. Łączyński pod względem stricte sportowym się do niej podczas EuroBasketu nie zbliży, ale w niedzielę można spodziewać się… niespodziewanego.

Odważniejszych eksperymentów taktycznych także. Również tych dotyczących sposobu wykorzystanie w tej kadrze Jeremy’ego Sochana.

Igor Milicić już przed wyjazdem na turniej do Włoch nie ukrywał, że z grupowym rywalem na zbliżającym się EuroBaskecie wolałby się nie mierzyć. Właściwie, gdyby przypomnieć sobie historię najnowszą – nie wiedzieć czemu. Trzy lata temu Polacy w pierwszym sparingu przed EuroBasketem 2022 zagrali z Ukrainą i przegrali z 60:88. Kilka tygodni później tego samego rywala odprawili z kwitkiem w 1/8 finału turnieju finałowego.

Czy dzisiaj zagrają wszyscy nasi koszykarze? Na pewno wszyscy będą do dyspozycji trenera, ale otwarta pozostaje odpowiedź na pytanie jak bardzo – także ustalając rotację na ten sparing – nasz sztab szkoleniowy będzie próbował ukryć swoje atuty przed rywalem.

Przecież już sam fakt, że w tym meczu nie zagra Jordan Loyd będzie stanowił dla naszych rywali w kontekście przygotowań do meczu o punkty duży problem. Nie będzie jednak niczym dziwnym, jeśli w naszym zespole więcej szans gry dostaną w niedzielę zawodnicy z końca ławki rezerwowych – szczególnie ci, którzy walczą o ostatnie miejsca w 12-osobowym składzie na mistrzostwa Europy.

Nadmierną analizą sportowych atutów Islandii nie ma sobie co szczególnie mocno zawracać głowy – Islandia powszechnie jest uważana za najsłabszego spośród rywali, z którymi zmierzymy się w grupie podczas EuroBasketu. Mimo postępów, które koszykarska kadra tego niespełna 400-tysięcznego kraju zrobiła w ostatnich latach – nieprzypadkowo.

W dzisiejszym meczu oprócz Fridrikssona warto też na pewno zwrócić uwagę na środkowego naszych rywali Tryggvi Hlinasona. Pojedynki z tym mierzącym 215 cm koszykarzem, w ostatnim sezonie kolegą klubowy Tomasza Gielo z Bilbao Basket, powinny być świetnym przetarciem dla duetu naszych środkowych – Aleksandra Balcerowskiego i Dominika Olejniczaka.

Początek meczu o godz. 16.30. Transmisja w Polsacie Sport 2.