Strona główna » Niespotykana historia podczas finału 1 ligi! Astoria już tylko o krok od powrotu do PLK

Niespotykana historia podczas finału 1 ligi! Astoria już tylko o krok od powrotu do PLK

0 komentarzy
Stare, koszykarskie porzekadło, mówiące, że „jeden zawodnik mecz nie wygra” potwierdziło się bardzo jaskrawie podczas trzeciego meczu finału Pekao 1 ligi. Jaquan Carlos wziął na siebie ciężar gry ŁKS, oddał aż 31 (!) rzutów z gry, ale jego zespół przegrał 74:81. Czwarty mecz serii już w niedzielę. To już ostatnia szansa dla Łodzian!

Wszyscy koszykarze ŁKS oddali w sobotnim meczu 66 rzutów z gry. Matematyka jest prosta – Carlos, który spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, w trakcie niespełna 32 minut gry wziął na siebie 47 proc. z nich. Na poziomie zawodowej koszykówki to współczynnik niebywale rzadko spotykany.

Niespełna 24-letni koszykarz łódzkiego klubu, który w trakcie całego sezonu nie trafiał nawet 30 procent swoich rzutów z dystansu, w sobotę „odpalił” aż 10 trójek. Trafił, właściwie zgodnie z oczekiwaniami wynikającymi ze statystyk, trzy z nich. Poza tym oddał aż 21 rzutów za 2, trafiając 10. Ośmiokrotnie stawał na linii rzutów wolnych, zdobywając w ten sposób sześć punktów. Łącznie dostarczył ŁKS 35 punktów, a wiec… 47 proc. zespołu.

Wniosek? Efektywność Carlosa nie była ani mniejsza, ani większa od całego łódzkiego zespołu, ale trudno mieć wątpliwości, by tak zdominowany przez jednego zawodnika styl gry ofensywnej gospodarzy pomagał im pokonać defensywne zasieki Astorii, które w ostatnich dwóch meczach finału sprawiają ŁKS ewidentnie ogromne problemy.

Wystarczy spojrzeć na dorobek łódzkiej drużyny w ataku w trakcie playoff 2026:

Pierwszych osiem meczów: 88,5 pkt/mecz

Ostatnie dwa mecze: 69.0 pkt/mecz

Czy ŁKS przełamie swoją ofensywną niemoc w niedzielnym starciu nr 4, będącym przy prowadzeniu Astorii 2:1 dla łodzian już ostatnią szansą? Bydgoszczanie, którzy przegrali dwa poprzednie finały playoff, na pewno będą starali się pójść za ciosem i za wszelką cenę uniknąć piątego starcia we własnej hali.

W sobotę Astoria w Łodzi była zdecydowanie lepsza, prezentując nieporównywalnie bardziej zespołową koszykówkę. Jej najlepszymi byli dwaj weterani doskonale znający smak nie tylko gry, ale i sukcesów w PLK – Karol Gruszecki (19 punktów, 11 zbiórek) i Adam Kemp (13 pkt) oraz Jakub Andrzejewski (17 pkt, 7 zbiórek i 5 wymuszonych fauli). Dzięki postawie tego ostatniego mniej zauważalna była ofensywna niemoc, która w trakcie finału opanowała Martyce’a Kimbrougha – w sobotę lider Astorii w trakcie 32 minut zdobył tylko dwa punkty, pudłując 8 z 9 rzutów z gry.

Początek meczu nr 4 w Łodzi w niedzielę o godz. 19. Transmisja na platformie emocje.tv. Ewentualne piąte starcie finałowe – w środę w Bydgoszczy.