Strona główna » Koniec pięknego snu i EuroBasketu Polaków. Turcja okazała się piekielnie mocna

Koniec pięknego snu i EuroBasketu Polaków. Turcja okazała się piekielnie mocna

0 komentarzy
Nie tym razem! Polscy koszykarze nie zdołali przedłużyć swojej pięknej przygody w mistrzostwach Europy i po raz drugi z rzędu awansować do półfinału. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym EuroBasketu 2022 przegrali z Turcją 77:91.

– Jesteśmy pewni siebie i mamy dobry plan taktyczny na ten mecz. Modlę się tylko o to, by do rąk i nóg naszych koszykarzy wróciła energia – mówił przed rozpoczęciem walki z Turcją trener naszej kadry Igor Milicić.

Niestety, jego modły raczej nie zostały wysłuchane, choć problemem naszych koszykarzy we wtorek nie był jedynie brak energii, lecz także centymetrów.

Polacy rozpoczęli mecz w zupełnie niespodziewanym stylu. Liderem ich ofensywy nieco z przypadku – na boisko wszedł po urazie Michała Sokołowskiego – został nagle trafiający co chwila za 3 Aleksander Dziewa. Gdy w siódmej minucie po asyście „Sokoła” i punktach Dominika Olejniczaka prowadziliśmy 15:11, mogliśmy się łudzić, że cud w postaci drugiego, kolejnego awansu do strefy medalowej będzie w naszym zasięgu.

Ale nie był. Po chwili do pracy wziął się Alepren Sengun. Koszykarz Houston Rockets, który w poprzednim sezonie debiutował w Meczu Gwiazd NBA, co chwila udowadniał, że porównania, które czynią z niego nieco mniejszą wersję Nikoli Jokicia mają całkiem sporo sensu. 23-latek co chwila wiązał polskiej defensywie nogi podaniami. Wykorzystując niedźwiedzią siłę fizyczną wygrywał walkę o zbiórki. Z czasem zaczął także zdobywać punkty.

Ponieważ bardzo długo, pomijając Dziewę, nasi koszykarze mieli ogromne problemy ze skutecznością rzutów za 3, rywal zaczął nam uciekać. Mocna defensywa mających wyraźną przewagę fizyczną Turków, nie tylko wygrywających walkę pod tablicami, ale także przecinających linie podań Polaków, przynosiła skutki. Biało-Czerwoni w drugiej kwarcie uciułali zaledwie 13 punktów. Rywale – aż o 14 więcej.

Gdy w 27. minucie mieliśmy aż 23 punkty straty (40:63), stało się właściwie jasne, że tym razem świadkami sensacji nie zostaniemy. Oczywiście, Biało-Czerwoni w swoim stylu, który tak dobrze zapamiętamy z tego turnieju nie poddali się bez walki. Później odrobili większość strat. Najpierw zbliżyli się na 12 punktów (53:65, 62:74). Później, w samej końcówce czwartej kwarty nawet na 10, a nawet 8 (70:78). Na więcej jednak nie było ich stać.

Ani energetycznie, ani sportowo. Rywal okazał się po prostu zbyt silny. Dosłownie i w przenośni.

Najwięcej punktów dla naszego zespołu zdobyli standardowo Mateusz Ponitka (19, do dorobku dołożył także po 6 zbiórek i asyst) oraz Jordan Loyd (19). W zespole rywali Sengun zakończył mecz z dorobkiem triple-double (19 punktów, 12 zbiórek oraz 10 asyst).

Turcja w półfinale zagra ze zwycięzcą meczu Litwa – Grecja.

Polacy wracają do domu. Pokonani, ale nie przegrani! W dwóch kolejnych turniejach o ME do ćwierćfinału przebili się po raz pierwszy od lat 1979-81. Wydarzenia z tego turnieju, szczególnie te z kipiącego energią polskich koszykarzy oraz kibiców Spodka w trakcie fazy grupowej zapamiętamy na dłużej.

I będą to bardzo przyjemne wspomnienia!