Biało-czerwoni zagrają swój drugi z rzędu ćwierćfinał EuroBasketu. Analogicznie do imprezy sprzed trzech lat przeciwnik w 1/8 finału – w niedzielę Bośnia i Hercegowina, a trzy lata temu Ukraina – był ze „średniej półki”, całkowicie w zasięgu. Analogicznie do berlińskiej fazy pucharowej sprzed trzech lat – w Rydze to nasz rywal będzie już zdecydowanym faworytem.
Mamy nadzieję, że na tym analogie się nie zakończą. Czekamy na kolejny mecz Biało-Czerwonych, który zapisze się w historii polskiego sportu!
Wtorkowy przeciwnik kadry prowadzonej przez Igora Milicicia jako jedyny oprócz mistrzów świata Niemców nie przegrał jeszcze meczu w tegorocznym turnieju. Turcy najpierw rozprawili się gładko z Łotwą (+20), Czechami (+14), Portugalią (+31) i Estonią (+20). W piątej kolejce grupowej zmierzyli się z reprezentacją Serbii w meczu o 1. miejsce w tabeli grupy A, rozgrywanej, tak jak faza pucharowa, w Rydze. Nasz ćwierćfinałowy rywal odniósł zwycięstwo (95:90) nad (wtedy jeszcze) głównym faworytem do złota na turnieju. Obie drużyny zafundowały kibicom wielkie widowisko. Kto wie, czy nie największe spośród wszystkich meczów fazy grupowej.
W meczu 1/8 finału, nadspodziewanie dużo problemów reprezentacji Turcji sprawili jednak Szwedzi, którzy prowadzili aż do połowy trzeciej kwarty, a w połowie czwartej mieli jeszcze remis. Ostatecznie, w ćwierćfinale zameldowała się jednak bardziej „zimnokrwista” Turcja (85:79), ale zrobiła to po najsłabszym swoim występie w turnieju.
Czy możliwe, byśmy we wtorek zmusili rywala, by zagrał z równie słabą skutecznością (39 proc. z gry, 29 z dystansu) jak dwa dni wcześniej?
Historia występów Turków na dużych imprezach nie jest imponująca. Mimo posiadania gwiazd NBA czy Euroligi, a także jednej z najlepszych lig w Europie, swoje jedyne dwa medale reprezentacja zdobyła na własnej ziemi – było to wicemistrzostwo świata w 2010 i wicemistrzostwo Europy 9 lat wcześniej.
Poza granicami swojego kraju Turcja nigdy nie dotarła do półfinału mistrzostw Europy.
NIGDY!
Od czasu przegranego z Jugosławią finału EuroBasketu 2001, Turcy przez dziewięć kolejnych imprez zaledwie raz zameldowali się w ćwierćfinale. Ulegli wówczas po dogrywce Grecji w turnieju, którego faza pucharowa rozgrywana była w katowickim Spodku 16 lat temu.
W poprzednim EuroBaskecie przegrali już w 1/8, ale trzeba przyznać, że nie mieli szczęścia – z drugiego miejsca w grupie jako zespół rozstawiony trafili na Francuzów, późniejszych wicemistrzów. W ostatnich mistrzostwach świata Turcji w ogóle nie było, bo w decydującej fazie kwalifikacji zdołała ograć tylko Belgię i Wielką Brytanię, przegrywając komplet sześciu meczów z Łotwą, Grecją i Serbią.
Czy turniej w Rydze, który zmierza ku decydującym rozstrzygnięciom, będzie tym przełomowym, na który turecka koszykówka czeka od kilkunastu lat? Na drodze do spełnienia ich marzeń staje mieszkający w tym kraju Mateusz Ponitka.
Skład Turcji na EuroBasket 2025 (klub i statystyki z sezonu 2024/25):
OBROŃCY
Kenan Sipahi (PG, 198/30) – Bahcesehir (Turcja / EuroCup), śr. 9 pkt., 5 as. w lidze i 6 pkt., 4 as. w pucharach, w pierwszej części sezonu w Pinar (Turcja / Liga Mistrzów FIBA), śr. 9 pkt., 3 zb., 5 as. w lidze i 7 pkt., 3 zb., 3 as. w pucharach,
Shane Larkin (G, 182/33) – Efes (Turcja / Euroliga), śr. 12 pkt., 5 as. w lidze i 11 pkt., 4 as. w Eurolidze,
Sehmus Hazer (G, 192/26) – Bahcesehir (Turcja / EuroCup), śr. 10 pkt. w lidze i 9 pkt., 3 as. w pucharach,
Onuralp Bitim (G/F, 196/26) – Bayern (Niemcy / Euroliga), śr. 4 pkt. w lidze i 2 pkt. w Eurolidze,
SKRZYDŁOWI
Cedi Osman (SF, 203/30) – Panathinaikos (Grecja / Euroliga), śr. 12 pkt., 3 zb. w lidze i 9 pkt. w Eurolidze,
Ercan Osmani (F/C, 213/27) – Efes (Turcja / Euroliga), śr. 7 pkt., 4 zb. w lidze i 6 pkt., 3 zb. w Eurolidze,
Erkan Yilmaz (G/F, 192/28) – Efes (Turcja / Euroliga), śr. 3 pkt., 3 zb. w lidze i 2 pkt. w Eurolidze,
Furkan Korkmaz (G/F, 201/28) – Bahcesehir (Turcja / EuroCup), śr. 12 pkt. w lidze i 7 pkt. w pucharach, na początku sezonu w Monaco (Francja / Euroliga), śr. po 4 pkt. w lidze i w Eurolidze,
PODKOSZOWI
Alperen Sengun (C, 210/23) – Houston Rockets (NBA), śr. 19 pkt., 10 zb., 5 as.,
Adem Bona (F/C, 208/22) – Philadelphia 76ers (NBA), śr. 6 pkt., 4 zb.,
Omer Yurtseven (C, 213/26) – Panathinaikos (Grecja / Euroliga), śr. 12 pkt., 7 zb. w lidze i 8 pkt., 4 zb. w Eurolidze,
Sertac Sanli (C, 212/34) – Fenerbahce (Turcja / Euroliga), śr. 8 pkt., 4 zb. w lidze i 5 pkt. w Eurolidze.
Trenerem reprezentacji Turcji jest 59-letni Ergin Ataman – jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w europejskiej koszykówce klubowej, trzykrotny mistrz Euroligi (2021, 2022, 2024), zdobywca mniej prestiżowych europejskich pucharów (EuroCup 2016, Puchar Saporty 2016, FIBA EuroChallenge 2012), wielokrotny mistrz Turcji i Grecji. Reprezentację swojego kraju prowadzi od trzech lat, w tym podejściu jest z nią na drugim EuroBaskecie, choć był już selekcjonerem kadry w latach 2014-2016, gdy zaliczył mistrzostwa świata w Hiszpanii i EuroBasket we Francji.
Przyglądając się zespołowi Turcji i indywidualnej wartości zawodników – nie ma tu wielu słabych punktów, a co również ważne – to zespół bez znaczących absencji. Kadra ta była nieco pomijana w różnego rodzaju przedturniejowych zestawieniach, rzadko wskazywana jako pewniak do medali i losowana przed fazą grupową zaledwie z czwartego koszyka (pokłosie słabych wyników w ostatnich latach i kiepskiego rankingu FIBA – 27. miejsce na świecie), ale Ataman może liczyć na wyrównany skład, w którym każdy gracz ma doświadczenie na poziomie NBA lub Euroligi.
Do gwiazd całej imprezy bez dwóch zdań zaliczyć trzeba Alperena Senguna (śr. 22 pkt., 10 zb. i 6 as. na turnieju) – tegorocznego all-stara w najlepszej lidze świata. Wielką wartością drużyny są też weterani – Shane Larkin (śr. 10 pkt., 3 zb., 4 as.) – dwukrotny mistrz Euroligi z Efesem prowadzonym przez Atamana, czy Cedi Osman (śr. 15 pkt. i 54 proc. za 3 na turnieju), który wrócił do Europy po siedmiu latach gry w NBA. Wśród zadaniowców wspomnieć należy o nieco uśpionym w większości meczów Kenanie Sipahi (4 as. na mecz) i Sehmusie Hazerze, uzupełniającymi Larkina na obwodzie.
Świetny turniej rozgrywa też Ercan Osmani (śr. 10 pkt., 5 zb., 58 proc. z gry), który w tej reprezentacji odgrywa większą rolę niż w euroligowym Efesie. Mierzący 213 cm Osmani wychodził w pierwszej piątce razem z Alperenem Sengunem i JUŻ tu płynnie przechodzimy do przewag tureckiej ekipy nad naszą. Cała strefa podkoszowa Turków (Osmani, Sengun i wspomagający ich Bona, Sanli i Yurtseven) straszy warunkami fizycznymi, podczas gdy wśród ósemki-dziewiątki graczy podstawowej rotacji w naszej kadrze możemy znaleźć tylko dwóch graczy o podobnych parametrach.
Tureccy podkoszowi świetnie biją się na tablicach. W sześciu meczach pozwalali rywalom na zebranie średnio zaledwie 24 piłek z tablic, w tym tylko 7 na mecz na swojej bronionej desce, a to wszystko przy skutecznościach o 10 proc. wyższych od przeciwników.
Szczególnie trudne zadanie czekać będzie Michała Sokołowskiego, który przy epizodycznej roli Tomasza Gielo i Aleksandra Dziewy musi grać w tym turnieju przeciwko silnym skrzydłowym rywali, a więc graczom wyższym i silniejszym, niż ci z jego nominalnej pozycji. Z punktu widzenia Biało-Czerwonych, nasz najbliższy rywal to wyjątkowo niekorzystny match-up.
Siłą Turcji w dotychczasowych meczach nie był tylko gwiazdorski zestaw podkoszowych, a przede wszystkim świetny balans pomiędzy graniem pod kosz i na obwodzie. Skuteczność 45 proc. w rzutach dystansowych (68/151) jest zdecydowanie najlepszą z uczestników EuroBasketu 2025, a druga w kolejce reprezentacja Grecji traci do tego wyniku ponad 4 procent.
Ósma w tej klasyfikacji reprezentacja Polski, znajdując się zdecydowanie w górnej połówce stawki, trafia „tylko” 34 proc. rzutów zza łuku. W tureckim zespole z dystansu przymierzyć może praktycznie każdy z wyjątkiem Adema Bony, w tym para podstawowych podkoszowych (9/18 na turnieju Osmaniego i 6/14 Senguna).
W przeciwieństwie do naszej reprezentacji, w tureckiej ekipie w rytmie meczowym jest co najmniej 10 graczy. Spośród dwunastki powołanej na turniej tylko Sanli i Yilmaz nie zanotowali choć jednego meczu z dwucyfrową zdobyczą punktową, ale to 11. i 12. zawodnicy w rotacji Turków. Dla porównania – w naszej kadrze było tylko sześciu takich graczy.
Warto wspomnieć o kilku podtekstach. Podopiecznym Atamana w Panathinaikosie w sezonie 2023/24 był Aleksander Balcerowski i była to dość trudna relacja, chociaż zakończona wielkim sukcesem drużyny – mistrzostwem Euroligi. Turek został ogłoszony nowym trenerem PAO jeszcze przed końcem sezonu 2022/23, w którym w Atenach grał Mateusz Ponitka.
Nasz kapitan po kolejnym roku spędzonym w Belgradzie zakotwiczył na dłużej w Stambule, gdzie w zespole Bahcesehiru jego klubowymi kolegami było ostatnio trzech graczy z tureckiej dwunastki: Sipahi, Hazer i Korkmaz. Były gracz NBA dołączył do Ponitki na początku poprzedniego sezonu, a wcześniej podczas nieudanej przygody z Monaco, był z kolei klubowym kolegą Jordana Loyda – zaliczyli kilka wspólnych meczów i kilkanaście tygodni wspólnych treningów.
Biało-czerwoni na turnieju w Katowicach i Rydze zrobili już wystarczająco dużo, by uznać te mistrzostwa za udane. Smak pokonania klasowego rywala w ćwierćfinale EuroBasketu poznaliśmy już jednak trzy lata przy okazji ćwierćfinału ze Słowenią i pamiętamy go doskonale.
Teraz, podobnie jak wtedy, to rywale mierzą się z presją faworyta oraz obawą przed kolejnym rozczarowaniem swoich kibiców. My? Możemy być pewni, że polska drużyna da z siebie wszystko. Pytanie tylko czy „wszystko” wystarczy?
Odpowiedź poznamy we wtorek przed godziną 18. Początek meczu o 16. Transmisja w TVP2 i TVP Sport.