„Niestety, sprawdziły się najgorsze obawy. Kontuzja Kamila Łączyńskiego okazała się poważna. Nasz kapitan nie zagra do końca sezonu. Wszyscy kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów widzieli sytuację z początku pierwszego starcia półfinałowego. Już w drugiej minucie spotkania Kamil Łączyński, po niegroźnej z pozoru akcji, musiał opuścić parkiet. W efekcie urazu mięśnia dwugłowego uda do gry już nie wrócił.
Szczegółowe badania przeprowadzone w środę niestety nie pozostawiły złudzeń – kontuzja jest poważna i wyklucza Kamila z gry na okres kilku tygodni. W praktyce oznacza to, że sezon dla naszego kapitana właśnie się skończył. Oczywiście, wszyscy życzymy Kamilowi rychłego powrotu do zdrowia i wierzymy, że pomimo trudnej sytuacji, nasza drużyna wzniesie się na wyżyny swoich możliwości w walce o finał play-off” – poinformował w środę Anwil.
Dla zespołu z Włocławka to poważny cios, który zmniejsza szansę walki o czwarte w historii mistrzostwo Polski.
– Brak Kamila wpłynął na naszą grę bardzo znacząco. To jeden z najlepszych rozgrywających w tej lidze i nasz najlepszy organizator gry – przyznawał po przegranym 76:78 meczu z Legią trener Anwilu Selcuk Ernak.
Kontuzja kapitana Anwilu niczego jednak nie przesądza. W kolejnych meczach kibice z Włocławka będą liczyli na to, że dług wdzięczności za okazaną cierpliwość w trakcie sezonu wobec sztabu szkoleniowego spłaci Luke Nelson, a w roli jego zmiennika swoją sportową wartość potwierdzi PJ Pipes, który rywalizację z Legią może traktować osobiście – został z niej zwolniony w połowie poprzedniego sezonu.
– Czwartkowy mecz nr 2 Anwil już musi wygrać. Wiadomo, nie zagra Kamil, ale zespół powinien przystąpić do tego lepiej przygotowany i – o co nietrudno po takiej porażce – maksymalnie zmobilizowany i skoncentrowany. Pipes pomoże, ale oczywiście najwięcej będzie zależało od Nelsona, ale także od dyspozycji kilku innych graczy. Anwil ma w składzie kilka indywidualności, które w pojedynkę mogą rozstrzygać losy meczu. Nie zapominajmy o jednym – grał we wtorek słabo, stracił rozgrywającego, a wciąż prowadził przez większość meczu, a nawet jeszcze pięć sekund przed końcem – przypomina Marek Popiołek, który w trakcie playoff 2025 jest także ekspertem SuperBasket.
Kamil Łączyński wystąpił w sezonie 2024/25 w 33 meczach ligowych, uzyskując w nich średnio 7.7 punktu oraz 6.1 asysty. Jego pozytywny wpływ na grę zespołu był większy niż powyższa linijka statystyczna może wskazywać. O tym jak dobry sezon rozgrywał najlepiej świadczy fakt, że jego wskaźnik EVAL – na poziomie 12.8 – był jego drugim najlepszy wynik w całej, bogatej karierze.
Łączyński w kwietniu skończył 36 lat. W przeszłości dwukrotnie sięgał z Anwilem po mistrzostwo Polski – w latach 2018-19.
Kolejny mecz serii Anwil – Legia w czwartek ponownie we włocławskiej Hali Mistrzów. Początek walki o godz. 20. Transmisja w Polsacie Sport 1.