Strona główna » Zaskoczenie! Nie chciała go Legia, teraz zagra we Włocławku – PJ Pipes już w Anwilu
PLK

Zaskoczenie! Nie chciała go Legia, teraz zagra we Włocławku – PJ Pipes już w Anwilu

0 komentarzy
Nieoczywisty wybór Anwilu! Nieco ponad rok temu PJ Pipes żegnał się z Legią Warszawa, gdy szefowie stołecznego klubu doszli do wniosku, że to koszykarz zbyt słaby i zastąpili go Lorenem Jacksonem. 12 miesięcy wraca do PLK, by pomóc Anwilowi. Pipes został siódmym obcokrajowcem w klubie z Włocławka i szefowie klubu nie zamierzają się póki co żadnego koszykarza pozbywać. Czy to faktycznie ten gracz obwodowy, który może rozwiązać problemy zespołu?

Koniec wielotygodniowej sagi pt. „kiedy Anwil w końcu pozyska jakiegokolwiek zawodnika obwodowego, który będzie w stanie odciążyć Kamila Łączyńskiego„. W sobotni wieczór włocławski klub oficjalnie poinformował, że jego nowym zawodnikiem został PJ Pipes.

– Po wszystkich kontuzjach, które przetrwaliśmy i wobec faktu, że przed nami najważniejsza faza sezonu – z Pucharem Polski, drugą częścią rozgrywek oraz playoff – potrzebujemy wesprzeć pozycję rozgrywającego. PJ ma świetną osobowość i na pewno dołoży sporo pozytywów do chemii naszego zespołu. Biorąc pod uwagę jego fizyczność i wachlarz umiejętności, bardzo pomoże nam wygrywać kolejne spotkania – zapewnia na oficjalnej stronie klubu trener Anwilu Selcuk Ernak.

Pipes po udanym sezonie debiutanckim w Europie w lidze czeskiej w barwach USK Praga, latem 2023 roku podpisał kontrakt z Legią. W barwach stołecznej drużyny był wówczas najsłabiej opłacanym obcokrajowcem, ale w PLK się nie sprawdził. Przez kilka miesięcy pozostawał w cieniu Christiana Vitala, nie funkcjonując też zbyt dobrze w duecie z odgrywającym ważną rolę Marcelem Ponitką. Dał się także poznać jako – nawet jak na warunki naszej ekstraklasy – słaby lub co najwyżej przeciętny obrońca.

Anwil? Co tu się powtarzać? Potrzebuje dobrego rozgrywajacego „na już”. Najlepiej – „fizola”. Ten zespół jest liderem PLK, jasne, ale pod względem konstrukcji zestawu graczy obwodowych, jeśli chodzi o ich możliwości atletyczne jednak odstaje od drużyn, które będą mu rzucać wyzwania nie tylko w drugiej rundzie sezonu, ale także w playoff” – pisał kilka dni temu na naszych łamach Piotr Karolak.  

Nie można wykluczać, że Pipes w trakcie ostatnich 12 miesięcy zrobił postęp w przyswajaniu zasad defensywy zespołowej w europejskiej koszykówce – to wciąż dość młody, 25-letni koszykarz. Na pewno jednak w tym czasie nie urósł (188 cm). Na miano „fizola” nie zasługuje – jest zawodnikiem o co najwyżej przeciętnych warunkach fizycznych. Nie imponuje ani zasięgiem ramion, ani chęcią do przebijania się na zasłonach.

Poprzedni sezon po rozstaniu się z Legią Pipes dokończył na Łotwie, zdobywając VEF Ryga mistrzostwo Łotwy i brązowy medal w łączonej lidze łotewsko-estońskiej. Na tym poziomie rozgrywek był faktycznie gwiazdą. W fazie playoff notował średnio aż 20.8 punktu, 3.4 zbiórki i 3.6 asysty. 

Jego ofensywne możliwości zostały latem dostrzeżone i Amerykanin podpisał umowę w tureckiej ekstraklasie, wiążąc się z Frutti Extra Bursaspor. W lidze tureckiej sportowo radził sobie jednak przeciętnie. W 16 meczach ligowych spędzał na boisku średnio tylko niespełna 14 minut, zdobywając w ich trakcie 5.6 punktu na mecz. Imponował jednak skutecznością rzutów z dystansu (22/43 – 51.1 proc.). W rozgrywkach FIBA Europe Cup notował 5.7 punktu i 2.3 asysty na mecz.

W niedzielnym meczu z Dzikami w Warszawie Pipes jeszcze nie zagra, ale klub z Włocławka robi wszystko, by mógł pomóc drużynie w najbliższą środę w meczu ostatniej szansy FIBA Europe Cup we Fryburgu.

– Z satysfakcją mogę powiedzieć, że po kilku tygodniach starań udało się pozyskać gracza obwodowego, który w opinii trenera, wkomponuje się w nasz dobrze funkcjonujący zespół. Od razu wyjaśniam, że nie zamierzamy zwalniać żadnego z koszykarzy i od tej pory będziemy funkcjonować z siedmioma zagranicznymi zawodnikami. Pozwoli nam to utrzymać jakość w przypadku kontuzji, a na czas zdrowia będzie wzmagać konkurencję i poziom wewnątrz drużyny. Robimy wszystko, by dopiąć wszelkich formalności i polecieć na mecz do Fryburga wzmocnieni PJ Pipesem – mówi Łukasz Pszczółkowski, prezes zarządu KK Włocławek.

– PJ nie tylko wzmocni, lecz również zabezpieczy naszą rotację obwodową, co jest dla nas niezmiernie istotne, zmierzając do najważniejszej fazy sezonu. Przy podejmowaniu decyzji pomogło nam obycie zawodnika z polską ligą, trofea zdobyte z VEF Ryga w zeszłym roku oraz fakt, iż jest świetnym i bardzo lubianym profesjonalistą – dodaje konsultant ds. sportowych Anwilu Bronisław Wawrzyńczuk.

– Jestem wdzięczny i bardzo podekscytowany dołączeniem do Anwilu! Nie mogę się doczekać walki o nasze cele. Do zobaczenia na najbliższym domowym spotkaniu! – mówi sam Pipes.

Włocławscy kibice pierwszą okazję do obejrzenia swojego nowego zawodnika w akcji w Hali Mistrzów będą mieli 8 lutego w świetnie zapowiadającym się meczu z Czarnymi Słupsk.

Informacja Anwilu o pozostawieniu w składzie siedmiu obcokrajowców jest sygnałem, że włocławianie liczą na to, że borykający się od trzech miesięcy z problemami zdrowotnymi Luke Nelson wróci do gry. Przy spełnieniu tego optymistycznego scenariusza, sprowadzenie Pipesa – choćby w perspektywie walki playoff już w pełnym składzie – miałoby dużo więcej sensu, potencjalnie zapewniając trenerowi Ernakowi możliwość rotowania zestawem graczy zagranicznych.