Strona główna » Dzień dobry PLK: Zdrajca potrafi grać

Dzień dobry PLK: Zdrajca potrafi grać

0 komentarzy
Vasa Pusica jest dobry w kosza. Wciąż nie wiadomo za to, jak dobry jest Ertugrul Erdogan. Troya Barniesa w lidze już nie ma, ale są jego naśladowcy.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Przebłysk czy już na dobre?

Trudno sympatyzować z gościem, który wywinął taki brzydki numer Twardym Piernikom, opuszczając drużynę w potrzebie i dla zwiększenia niesmaku dodając historyjkę o sensacjach żołądkowych. Jednak wczorajszy ofensywny festiwal Trefla we Wrocławiu trochę przykrył znakomity wręcz występ Vasy Pusicy, na pewno jego najlepszy na parkietach PLK.

Serbski strzelec, który razem z playoff zdołał dotąd zagrać w zespole z Wrocławia raptem 6 meczów, pokazał w poniedziałek jakość, jaką u nowych zawodników w lidze widziałem ostatnio tylko u Kyle’a Vinalesa. Zdobył 22 punkty, trafił 5 z 9 trójek, był bardzo przydatny też w obronie, czego efektem choćby „+/-” na poziomie +12 w przegranym meczu. Spokój, wyrachowanie, jakość decyzji, trafienia w trudnych momentach – zrobił wrażenie.

*Żeby nie było – tytułowe określenie „zdrajca” podchodzi od Cedrica Heitza, trenera zespołu z Torunia.

Ile kosztuje FIBA Europe Cup?

Przejścia do historii i największego sukcesu w historii klubu nikt z Włocławka za nic nie odda, ale dziś i w całej serii playoff będziemy mogli przekonać się, czy kosztem efektowej batalii w Europie nie okaże się jednak zmęczenie, które przez ostatnie tygodnie się nawarstwiało, a teraz może wpłynąć na wynik ćwierćfinału Anwilu z Kingiem.

Rekordowa liczba przewinień i strat w meczu nr 1, często wynikających z tego, że jest się od rywala wolniejszym i gorzej skoncentrowanym, mogłyby to sugerować. Zobaczymy, czy Anwil dziś odzyska świeżość.

Panie Turek, jak to jest?

Mijają kolejne tygodnie i miesiące, zaczął się playoff i wciąż nie ma żadnych dowodów na to, że Ertugrul Erdogan jest w stanie dawać drużynie z Wrocławia cokolwiek więcej niż Andrej Urlep. Jest to możliwe, ja tego nie wykluczam. No ale wciąż jeszcze nic takiego nie dało się zaobserwować w grze i wynikach Śląska.

Nagrody im. Troya Barniesa

Nie ma już z nami niezastąpionego straniero ze Startu Lublin, ale od razu w pierwszych dniach playoff wpadło w oko kilka występów, które można uhonorować nagrodą jego imienia. Wczoraj na rekord poszedł Justin Bibbs, który zaliczył 6 minut na boisku, nie notując w arkuszach ani jednej pozytywnej statystyki, a jego zespół zdążył być wtedy gorszy od rywala aż o 18 punktów.

W drugim meczu z Legią, podkoszowy Spójni, Ajdin Penava, w 12 minut na parkiecie zdołał zapisać na swoim koncie 1 punkt i 5 fauli. King wygrał pierwszy mecz z Anwilem, ale coś poszło bardzo nie tak z grą Kacpra Borowskiego. Polski skrzydłowy zdobył 2 punkty w 14 minut, a drużyna z nim w grze w wygranym meczu jakimś cudem była aż „-19”.

Z cyklu „niezauważone”

Tak samo jak w przypadku Pusicy, przez porażkę i generalnie słaby występ zespołu, mógł umknąć jeszcze inny detal. W obu przegranych meczach Spójni bardzo dobre, efektywne zmiany dawał Paweł Kikowski. 11 punktów na mecz w średnio 15 minut na parkiecie, trafione 5 z 8 trójek – takiej wartości oczekujesz od weterana.

Oglądalność PLK w TV

Stacje Polsatu pokazują po jednym meczu z każdego dnia playoff, drugi emitowany jest przez platformę Emocje.tv W sobotę, pojedynek Śląska z Treflem na Polsacie Sport News oglądało średnio ok. 21.6 tysiąca widzów (dane bez transmisji internetowej). Trochę lepiej wypadł niedzielny mecz Stal vs. Czarni, też na PSN, który śledziło ok. 31.6 tysiąca osób.

Szkoda, że nie przekonamy się w najbliższym czasie (pierwsze trzy mecze na Emocjach), jaka byłaby oglądalność TV najbardziej atrakcyjnej serii ćwierćfinałów – King vs. Anwil.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>