Strona główna » Zrobili to, po raz pierwszy od 54 lat! 3-0 polskich koszykarzy w EuroBaskecie, Islandia też pokonana

Zrobili to, po raz pierwszy od 54 lat! 3-0 polskich koszykarzy w EuroBaskecie, Islandia też pokonana

0 komentarzy
Dokonało się to, czego nie spodziewali się nawet najbardziej niepoprawni optymiści – nasi koszykarze po raz pierwszy od 1971 roku rozpoczęli mistrzostwa Europy od trzech kolejnych zwycięstw. W niedzielę pokonali 84:75 Islandię i zostali samodzielnym liderem grupy D. Cóż za piękne dni polskiej koszykówki!

Polska jest jedną z sześciu drużyn, które jeszcze w EuroBaskecie 2025 nie przegrały. Pozostałe?

Mistrzowie świata Niemcy oraz przedturniejowi faworyci do złota, czyli Serbowie.

Mający jak zwykle ambicje medalowe Grecy i Turcy, a także gospodarze innej grupy – Finowie.

Wygrana z Islandią ostatecznie przesądza, że zespół Igora Milicicia wypełnił plan minimum na ten turniej – awansował do fazy finałowej. Mecze 1/8 finału odbędą się w kolejny weekend w Rydze. Biało-Czerwoni po tym jak w niedzielę Francuzi niespodziewanie (aż 69:82!) przegrali z Izraelem zostali samodzielnym liderem grupy.

Ich zwycięstwo w starciu z Islandią bardzo długo wydawało się niezagrożone. Rywal, który nigdy wcześniej nie wygrał meczu na EuroBaskecie, stawiał skuteczny opór przez pierwszych kilkanaście minut. Kolejnymi skutecznymi akcjami punkty dla gości zdobywał Tryggvi Hlinason, ale odnosiliśmy wrażenie, że ten mierzący 215 cm środkowy musi się w końcu zmęczyć. Był to dla niego trzeci mecz w ciągu czterech dni. W dwóch poprzednich spędził na boisku aż 75 minut. W pierwszej połowie z Polakami niemal 19.

Polski sztab szkoleniowy do nękania Hlinasona już w pierwszej połowie posłał na parkiet trzech środkowych – do Aleksandra Balcerowskiego i jego zmiennika Dominika Olejniczaka dołączył także, debiutując w turnieju, Szymon Zapała. Pierwsze oznaki zmęczenia w grze Hlinasona były widoczne pod koniec drugiej kwarty. Polacy odskoczyli na 9 punktów (41:32).

Po przerwie szybko powiększyli przewagę do 16 punktów i wydawało się, że emocji związanych z wyłonieniem zwycięzcy się nie doczekamy. Nic bardziej mylnego!

Hlinason (21 punktów, 10 zbiórek i 3 bloki w całym meczu) jeszcze raz pod koniec trzeciej kwarty potężnym wsadem zmniejszył straty swojego zespołu do 8 punktów (51:59), ale w czwartej kwarcie Islandczycy zaczęli naciskać jeszcze mocniej. Punktować zaczął też nowy rozgrywający Anwilu Włocławek Elvar Fridriksson (13 pkt). Niespełna trzy minuty przed końcem to goście prowadzili 73:70.

Ale Polska w tym turnieju nie panikuje! Po chwili ważny rzut za trzy punkty trafił grający w tym meczu zdecydowanie dłużej niż w poprzednich Kamil Łączyński (22 minuty i świetny wskaźnik plus-minus na poziomie +22, 7 punktów, 4 asysty), a dwa punkty po rozegranej z premedytacją akcji Mateusza Ponitki dołożył Dominik Olejniczak. Nasz zespół błyskawicznie odzyskał kontrolę nad wydarzeniami.

W długiej i nerwowej końcówce wykorzystując swoje doświadczenie i indywidualne umiejętności Loyda Polacy przesądzili o zwycięstwie – głównie poprawioną obroną i skutecznością na linii rzutów wolnych.

Najwięcej punktów dla Polski zdobyli klasycznie jej dwaj liderzy – Jordan Loyd (26, 6/12 z gry) i Mateusz Ponitka, który flirtował z triple-double (18 punktów i po 8 zbiórek oraz asyst).

Kolejny mecz nasi koszykarze rozegrają we wtorek z wicemistrzami Europy i olimpijskimi Francuzami (godz. 20.30). Stawka? Czwarte kolejne zwycięstwo zapewniłoby naszej drużynie pierwszą pozycję w grupie D. Po tym jak wczoraj zaprezentowały się obie drużyny, można w nie uwierzyć, choć nie ma też wątpliwości, że faworytem będą Trójkolorowi. Przypomnijmy – graliśmy z nimi w półfinale EuroBasketu 2022. Wyniku lepiej nie przypominać.

Inna sprawa, że pierwsze miejsce w grupie D już w 1/8 finału może skazać na walkę z obrońcami mistrzowskiego tytułu Hiszpanami, a drugie zapewnić rywalizację z dużo niżej notowaną Gruzją. Ale reprezentacja Polski póki co nie przypomina w tym turnieju drużyny, która zamierzałaby kalkulować, tylko idzie po swoje.

Z perspektywy trybun katowickiego Spodka ten marsz ogląda się z zapartym tchem!