Rywalizacja o awans w naszej grupie rozpoczęła się od niespodzianki – Holandia pokonała na wyjeździe Łotwę, piątą drużynę poprzedniego mundialu 86:78. Wynik końcowy tylko w niewielkim stopniu oddał stopień dominacji drużyny, z którą zmierzymy się w najbliższy poniedziałek w Hadze.
Tymczasem mecz Polska – Austria rozpoczął się dokładnie tak, jak mogliśmy się tego spodziewać. Biało-czerwoni wyszli na boisko z zamiarem agresywnej obrony i w ciągu pierwszych pięciu minut tłamsili rywali, obejmując błyskawicznie prowadzenie 12:2. Jeśli jednak ktoś z kompletu widzów zgromadzonych w piątkowy wieczór w gdyńskiej Polsat Arenie pomyślał w tym momencie, że to koniec emocji, był w błędzie.
Austriacy aż do końca pierwszej połowy pudłowali raz za razem rzuty za 2 (1/14), by jednocześnie ponad miarę trafiać za 3 (8/14). Ponieważ nasi koszykarze długo mieli ogromne problemy ze skutecznością rzutów z dystansu (tylko 2/15 w dwóch pierwszych kwartach). Na przerwę schodzili więc jedynie z czterema punktami przewagi (43:39).
Od początku jasne było jedno – Jerrick Harding, który otrzymał latem polski paszport, by drużynie dostarczać głównie punkty od pierwszej minuty robił to konsekwentnie. 27-latek dodał też kilka asyst, s w pierwszej połowie zaliczył bardzo efektowny blok. Po 14 punktach zdobytych w pierwszych dwóch kwartach, w dwóch kolejnych, gdy drużyna tego naprawdę potrzebowała, dołożył kolejnych 18.
W trzeciej kwarcie nie zdołaliśmy jeszcze na dobre uciec rywalom, ale w ostatniej przewaga Polaków była już bezdyskusyjna i sięgała nawet 16 punktów, choć Austriacy do końca imponowali skutecznością zza łuku (14/29). W naszym zespole obok Hardinga najlepsi byli jego wieloletni liderzy – Mateusz Ponitka (17 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty) i Michał Sokołowski (16 punktów, 8 zbiórek, 4 asysty).
Ostatecznie nasza kadra wygrała pewnie, choć jej zawodnicy trafili tylko 7 z 32 rzutów za 3.
– Mam nadzieję, że w poniedziałek w meczu z Holendrami obręcze będą nam bardziej sprzyjać – mówił po meczu Ponitka. – To zwycięstwo nie przyszło nam łatwo, ale w europejskiej koszykówce nie ma już słabych drużyn. Wyniki pierwszych meczów eliminacji do MŚ to dobitnie potwierdzają. Wystarczy przypomnieć, że Finowie przegrali z Węgrami, a Szwajcarzy do przerwy prowadzili aż 23 punktami z Serbią – przypominał kapitan naszego zespołu.
Harding z 32 punktami oczywiście po pierwszej kolejce najlepszym strzelcem europejskich eliminacji do MŚ.
– Byłem przed tym meczem bardzo zdenerwowany, bo wiem jak wiele gra w tej drużynie znaczy dla moich kolegów z zespołu, kibiców i całego kraju – mówił 27-latek.
Stres nie przeszkadza Amerykaninowi z polskim paszportem w grze. W piątek Harding trafił 11 z 21 rzutów z gry. Nie pomylił się przy żadnych z 8 wolnych. Do dorobku dodał 5 asyst i po dwie zbiórki oraz bloki (!). Na boisku spędził ponad 34 minuty.
EVAL? 32.
Ten paszport trafił w dobre ręce!