Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>
Atak Vinalesa czy obrona Martina? Obrona! Pierwsze minuty półfinałowego pojedynku upłynęły pod znakiem świetnej defensywy Śląska, zresztą nie tylko w wykonanie jego lidera, Jeremiah Martina, ale także choćby Ivana Ramljaka. Kilkoma odważnymi akcjami popisał się Jakub Nizioł, szybko zdobywając 9 punktów. Artiom Parachowski w old-schoolowym stylu „zamordował” Geoffreya Groselle’a i Śląsk po pierwszej kwarcie prowadził wyraźnie 23:14.
Legia nie spanikowała. Dobry wzór dawał Kyle Vinales, nie próbujący niczego siłować (tylko 3 rzuty w pierwszej w połowie), przede wszystkim szukający kolegów. Impuls drużynie dobrą zmianą dał Grzegorz Kamiński, punkty i zbiórki (10+5 do przerwy) z kamienną miną notował Travis Leslie, a pod bronionym koszem Aric Holman siał postrach kolejnymi blokami.
Legia nie trafiała z dystansu (2/12 w I połowie), ale dzięki wyraźnie wygrywanej walce na tablicach, odrobiła niemal wszystkie straty i do przerwy przegrywała tylko 38:42.
Druga połowa to już poziom intensywności, jakiej spodziewamy się w playoff z udziałem najlepszych drużyn w kraju. Po kilku twardych wejściach Lesliego Legia wyszła nawet na prowadzenie 50:47. Śląsk otrząsnął się jednak, gdy pod koszem powalczył Parachowski, a nieoczekiwaną trójkę trafił Ramljak. Gospodarze wciąż potrafili bardzo dobrze ograniczać Vinalesa (6 pkt., 2/10 w meczu) i po 30 minutach prowadził 62:60.
Legia miała ogromną szansę – przy stanie 72:72 miała dwa otwarte rzuty za 3 punkty i nie trafiła. Miała też pecha – z urazem zszedł z boiska fantastycznie grający Leslie, a po drugim przewinieniu niesportowym grać nie mógł już Holman, czyli drugi z jej najlepszych dziś zawodników.
Zwycięstwo Śląskowi dało 7 punktów Aleksandra Dziewy w końcówce, który trafił i trudną trójkę przez ręce Groselle’a, i skutecznie upchnął się pod kosze.. Legia zaliczyła stratę po dość dyskusyjnej ruchomej zasłonie Dariusza Wyki i nie trafiła już najważniejszych, desperakich rzutów.
W półfinale toczonym do trzech zwycięstw Śląsk prowadzi zatem 1:0. Drugi mecz tej serii już w niedzielę, o godz. 17.30, również we Wrocławiu.
Pełne statystyki z meczu Śląsk Wrocław – Legia Warszawa >>
Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>