Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>
2023 – przegrany 0:3 finał z Dzikami Warszawa
2022 – przegrany 1:3 finał z Sokołem Łańcut
2021 – przegrany 2:3 finał z Czarnymi Słupski
2020 – 1. miejsce, brak awansu decyzją PZKosz – epidemia COVID.
Pech co roku? Czy jednak jakiś błąd w systemie?
Górnik w efektownym stylu wygrał rundę zasadniczą w 1. lidze, potem jak burza przeszedł przez dwie rundy playoff, ogrywając po 3:0 Polonię Warszawa i SKS Starogard Gdański, a w finale – tradycyjnie – znów wszystko się zacięło. Przegrana z Dzikami nie budziła w dodatku żadnych wątpliwości – zespół z Wałbrzycha był słabszy pod każdym względem.
Gdy przed tym sezonem Górnik nie zdecydował się przedłużać kontraktu z, cenionym na pierwszoligowych parkietach, Łukaszem Grudniewskim i powrócił do Marcina Radomskiego, w środowisku przyjęto to z pewnym zdziwieniem i ostrzegano, że nowy skład zespołu jest budowany specyficznie. Raczej w starym stylu, fizyczny, bez większej liczby groźnych strzelców za 3 punkty.
W trakcie sezonu drużynę realnie wzmocniono – Arinze Chidom i Michał Sitnik pomogli wygrać rundę zasadniczą, ale w finale różnicy nie zrobili, nie wpłynęli na dość skostniały atak Górnika. W serii z Dzikami wałbrzyszanie trafili tylko 15 z 68 rzutów za 3 punkty, czyli 22%. Trafiali zaledwie 37% rzutów z gry, średnio zdobywając niecałe 62 punkty na mecz. Tragedia – niezależnie od bardzo dobrej obrony Dzików.
Piotr Niedźwiedzki jest statystycznym dominatorem na skalę 1. ligi, ale ponownie jego przewaga fizyczna nie dała najważniejszych zwycięstw w sezonie. Adrian Kordalski jest graczem balansującym poziomem pomiędzy PLK i 1. ligą, ale także on złożył się na problemy w ataku Górnika – po przyjściu do Wałbrzycha notuje najniższą skuteczność rzutów z gry w karierze. Nie gra się łatwo w playoff, gdy twój lider trafia w sezonie 26% trójek.
Arinze Chidom był MVP sezonu zasadniczego, aby w finale stać się graczem drugoplanowym, trafiającym co trzeci rzut i nie potrafiącym samodzielnie wykreować sobie dobrej obrony pozycji do rzutu. Zasługa obrony, wiadomo, ale też pytanie, czy sztab trenerski miał jakiś pomysł na większe wykorzystanie jego potencjału.
W finale widać było, że Górnikowi zabrakło realnego doświadczenia na poziomie ekstraklasy. Czegoś, co Dzikom dali Mateusz Bartosz i Michał Aleksandrowicz, ale także trener Krzysztof Szablowski. Zespół z Wałbrzycha był zbudowany, by dobrze grać w 1. lidze. Drużyna z Warszawy, była zbudowana, by awansować do PLK.
Klub organizacyjnie jest na awans gotowy. Ma warunki, piękne tradycje i dużą grupę kibiców. Raz jeszcze nie poradził sobie jednak sportowo. Skoro stało się to kolejny raz, to trudno mówić o przypadku. Znając ambicję działaczy i środowiska w Wałbrzychu, za rok podjęta zostanie kolejna próba powrotu Górnika do ekstraklasy. Uda się? Tym razem na drodze czekać ma zdesperowana Astoria Bydgoszcz, z rekordowym jak na 1. ligę budżetem i żądzą natychmiastowego powrotu.
Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>