Po demolce jaką zgotowali Polakom Litwini w poniedziałek, bardzo byłem ciekaw tego, jak nasz zespół rozpocznie mecz 1/8 finału z Francją. Początek spotkania był w wykonaniu podopiecznych trenera Andrzeja Adamka kapitalny! Duże brawa dla sztabu i zawodników jak przygotowali się do spotkania z tak wymagającym rywalem.
Stwierdzenie “wyrównany mecz” nie jest wcale na wyrost – z takim mieliśmy do czynienia w środowe przedpołudnie. Była energia, pomysły, była też zespołowość (21 asyst!) i mądre decyzje – czyli dokładnie to, czego brakowało naszemu zespołowi w meczach fazy grupowej. Francuzi musieli się czuć lekko skołowani tak dobrą grą Polaków, co było widać po reakcjach francuskiego sztabu szkoleniowego.
Niestety, w samej końcówce, to sami Biało-Czerwoni podali pomocną dłoń Francuzom – fatalnie rozgrywając ostatnie minuty. Jeszcze w 37. minucie Francuzi prowadzili tylko 82:78, ale nie da się wygrać meczu, jeśli w ostatnich trzech popełnia się aż pięć głupich strat.
Najlepszym strzelcem Francuzów był Mohamed Diakite, który zdobył 22 punktów, ale najprzyjemniej oglądało się grę Yohanna Sissoko, który zapowiada się na świetnego gracza w przyszłości.
Prym w zespole trenera Adamka wiódł Szymon Kiejzik, który zdobył 22 punkty, ale po dzisiejszym meczu słowa uznania należą się dla całej dwunastki naszego zespołu.
Jutro Polacy zmierzą się z Czechami, którzy w meczu 1/8 finału przegrali aż 69:93 z Chorwatami. Potencjalne zwycięstwo da utrzymanie w dywizji A.
Pomimo środowej porażki można mieć nadzieje, że mecz z Francją na dobre przywróci naszym koszykarzom wiarę, że “da się”, zapewniając im sportowe paliwo przed kolejnymi starciami w Lublanie.