Dzięki tej wygranej wałbrzyszanie zakończyli pierwszą rundę rozgrywek z bilansem 10-5. W roli największej pozytywnej niespodzianki sezonu 2024/25, pojadą na turniej finałowy o Puchar Polski do Sosnowca. Być może nawet w roli jednego z – nie bójmy się tego słowa – faworytów. Przynajmniej w fazie meczów ćwierćfinałowych.
W niedzielę w Wałbrzychu kolejki kibiców pragnących upolować jeden z ostatnich 50 biletów, uprawniających do wkroczenia do Aqua Zdrój, ustawiały się już od 7 rano. Kibice dla zabicie czasu grali w bule, czy nawet na playstation – ale niezłomnie trwali na posterunku. Wiedzieli, że mogą być świadkami wyjątkowych wydarzeń.
– Na taki mecz czekaliśmy wiele lat. Chcemy w końcu udowodnić, że Śląsk ma się w naszym regionie kogo obawiać, że wyrósł mu pod nosem groźny rywal – przekonywali nas spotykani na ulicach miasta mieszkańcy Wałbrzycha, którzy już w godzinach przedpołudniowych zaczynali się gromadzić w lokalnych barach i kawiarniach, ubrani w klubowe stroje oraz szaliki.
Ducha nadchodzącego sportowego święta wyczuwało się na każdym rogu miasta.
Śląsk dzięki sobotniej wygranej Arki z GTK zapewnił sobie awans do turnieju finałowego o Puchar Polski jeszcze przed rozpoczęciem meczu z Górnikiem. DJ Cooper w ostatnim meczu w barwach wrocławskiej drużyny spędził na parkiecie 26 minut, ale trafił tylko 1 z 7 rzutów z gry. Oprócz 10 asyst miał też 5 start i wiele akcji w obronie, po których można się było zastanawiać nad tym, czy w ogóle jest nią nawet w najmniejszym stopniu zainteresowany. Często nie był, dość ostentacyjnie spacerując po parkiecie.
Górnik przeważał od pierwszej minuty, ale po pierwszej połowie Śląsk tracił jedynie 3 punkty, przegrywając tylko 34:37. W drugiej połowie emocje dość szybko się jednak skończyły. W pierwszych kilku minutach Górnik zdobył 19 punktów, tracąc zaledwie 2 i – choć później Śląsk jeszcze kilka razy nieco zbliżał się do lokalnych rywali – emocje związane z wynikiem końcowym się właściwie zakończyły.
Najlepszym graczem gospodarzy, dla których było to już piąte kolejne zwycięstwo na własnym parkiecie, został wybrany Grzegorz Kulka i to on odebrał po końcowej syrenie na środku boiska „czek” na 500 dolarów. Skrzydłowy Górnika zdobył 13 punktów (5/10 z gry) i miał 6 asyst. Najwięcej punktów dla wałbrzyszan zdobył Toddrick Gotcher (14), a świetnie grał przede wszystkim dominujący w walce pod tablicami Dariusz Wyka (13 punktów i 14 zbiórek).
Jedyną dobrą informacją dla kibiców Śląska po tym meczu jest ta, że Adam Waczyński trafił trzy rzuty za 3 punkty – tyle samo, ile w dziewięciu poprzednich meczach. Pozytywna informacja to także fakt, że lada moment do drużyny dołączy zapowiadany przez nas już kilka dni temu następca Coopera Justin Robinson.
Śląsk zakończył I rundę rozgrywek na ósmy miejscu, mając w dorobku więcej porażek (8) niż zwycięstw (7). Na pewno ambicje zespołu w Wrocławia są zdecydowanie wyższe.
Kolejne derby Dolnego Śląska będą kończyły rozgrywki sezonu zasadniczego PLK w sezonie 2024/25 – będą miały miejsce 7 maja we Wrocławiu. W kolejnych latach mogą stać się jednym z najważniejszych wydarzeń rozgrywek PLK.