Rzadko się zdarza, by koszykarz w którejkolwiek kategorii statystycznej miał dwucyfrowy dorobek, gdy w tej przeznaczonej na punkty widnieje okrągłe „0”. W niedzielę stało się to udziałem Kamila Łączyńskiego. 35-letni rozgrywający Anwilu w Lublinie potwierdził, że nieprzypadkowo w tym sezonie ma najwyższą średnią notowanych asyst w karierze – jeszcze przed przerwą miał ich aż 10.
Pierwsze punkty zdobył dopiero chwilę po zmianie stron. Anwil już w pierwszej połowie wypracował sobie jednak w meczu ze Startem kilkunastopunktową przewagę – szczególnie dzięki znakomitej skuteczności rzutów za 3 punkty. Podopieczni Selcuka Ernaka tylko w pierwszych 20 minutach walki trafili aż 11 z 15 prób z dystansu. Schodząc do szatni prowadzili 53:42.
Gdy jednak w trzeciej kwarcie gospodarze odrobili straty i nawet na chwilę objęli prowadzenie, wydawało się, że korzystający w większym wymiarze czasowym w tym meczu jedynie z 7-8 graczy trener Anwilu w końcówce meczu okaże się bezradny.
Nic bardziej mylnego! Gdy tylko rozpoczęła się walka w ostatniej kwarcie, Anwil znów szybko zyskał przewagę – już po pierwszych czterech minutach znów miał kilkanaście punktów więcej, gdyż znalazł sposób na zatrzymanie jednej z najbardziej efektywnych ataków PLK. Ale Start się nie poddał! Cztery minuty przed końcem po punktach zdobytych przez Manu Lecomte’a znów miał jedynie cztery punkty straty (75:79) i nadzieja w Lublinie odżyła.
Wówczas jednak do akcji wkroczył Michał Michalak. Zawodnik, który latem podpisywał we Włocławku gwiazdorski, dwuletni kontrakt z zamiarem bycia liderem drużyny wywiązał się ze swojej roli świetnie – jego trzy kolejne trójki trafione w ciągu 70 sekund zmieniły wynik meczu z 75:80 na 75:89. Po chwili dwa kolejne punkty zdobył jeszcze Łączyński i losy meczu zostały momentalnie rozstrzygnięte.
Łączyński zakończył mecz z dorobkiem 13 asyst i 7 punktów, a Michalak uzbierał 20 „oczek”, nie myląc się przy żadnym (!) z sześciu rzutów za 3. Bardzo dobrze w Anwilu wypadli także DJ Funderburk (21 punktów, 9/10 z gry) oraz Luke Petrasek (18 punktów, 9 zbiórek).
Dzięki wygranej Anwil zakończył I rundę rozgrywek z dorobkiem 13-2 i dwoma punktami przewagi – a także wyjazdowym zwycięstwem w bezpośrednim starciu – nad Treflem Sopot.
Dla Startu 21 punktów zdobył Tevin Brown, a 14 Courtney Ramey. Lublinianie w pierwszej rundzie wygrali 9 z 15 meczów.