Strona główna » Śląsk nieco inny, ale w EuroCup przegrał jak zawsze

Śląsk nieco inny, ale w EuroCup przegrał jak zawsze

0 komentarzy
Śląsk Wrocław pod wodzą Ertugrula Erdogana poległ po raz pierwszy – 76:83 z London Lions w Hali Stulecia. Mistrzowie Polski, mimo już 14. porażki w rozgrywkach EuroCup, mają powody do lekkiego optymizmu i kilka spokojnych dni na pracę z nowym trenerem.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Gdy po pierwszej kwarcie goście z Londynu mieli na koncie już 30 punktów, można się było zacząć martwić o defensywę Śląska. Ale sytuacja szybko się zmieniła – w drugiej części gry goście ledwo uzbierali 10 punktów i na przerwę schodzili z niewielką, czteropunktową przewagą. Po zmianie stron Śląsk objął nawet na moment kilkupunktowe prowadzenie i przez chwilę można było mieć nadzieję, że sięgnie po drugie w tym sezonie EuroCup zwycięstwo.

Nic z tego, mecz skończył się jak kilka podobnych w wykonaniu wrocławian w tej edycji rozgrywek – porażką po przyzwoitej walce. Jeszcze w 39. minucie gospodarze tracili do rywali zaledwie pięć punktów (73:78) i dwukrotnie rzucali za 3. Niestety, najpierw rzut spudłował Łukasz Kolenda, a po chwili Vasa Pusica. Chwilę później z dystansu trafił najskuteczniejszy w barwach London Lions Jordan Taylor (23 pkt) i losy zwycięstwa zostały praktycznie rozstrzygnięte.

Akurat Kolenda i Pusicia byli obok Jeremiaha Martina najskuteczniejszymi zawodnikami Śląska – wszyscy trzej zdobyli po 18 punktów. Dobrą informacją dla kibiców z Wrocławia jest poprawiona skuteczność Kolendy (5/7 za 3). Martin, w którym trener Erdogan ewidentnie widzi lidera zespołu, starał się podawać kolegom nieco częściej niż w ostatnich tygodniach. Ale ci jedynie trzy z jego podań zdołali zamienić na punkty.

Po raz kolejny Erdogan zdecydowanie częściej niż Andrej Urlep wykorzystywał też a ataku Artsioma Parakhouskiego. Białorusin siedem rzutów w ciągu 15 minut zamienił na 10 punktów. Nigdy wcześniej w tym sezonie nie brał na siebie takiej odpowiedzialności za kończenie akcji zespołu.

Szanse od nowego trenera dostali także Szymon Tomczak (12 min) i Mikołaj Adamczak (9 min, 2 ładne bloki). Donovan Mitchell (21 minut i 1/9 z gry) nie zaprezentował się znacząco lepiej.

Nie sposób na poważnie wysnuwać wnioski na temat tego jak mocno zmieni się Śląsk pod wodzą Erdogana, skoro w dwóch pierwszych meczach tureckiego trenera nie zagrał chory Aleksander Dziewa. W najbliższej kolejce PLK mistrzowie Polski nie zagrają – ich mecz z MKS Dąbrowa Górnicza został przeniesiony na 17 kwietnia. Kilka dni na spokojne treningi to dla Erdogana świetna wiadomość.

Kolejny mecz Śląsk zagra dopiero we wtorek na wyjeździe z Paris Basketball. Być może już w pełnym składzie – z Dziewą i powracającym do gry po długiej kontuzji Jakubem Karolakiem.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>