Strona główna » RAPORT. Polacy poza PLK: Sochan uwolniony od Spurs, Loyd od kontuzji. Balcerowski kontra Sergio Scariolo!

RAPORT. Polacy poza PLK: Sochan uwolniony od Spurs, Loyd od kontuzji. Balcerowski kontra Sergio Scariolo!

0 komentarzy
Większość najlepszych z nich już od poniedziałku wspólnie trenuje w Warszawie podczas zgrupowania kadry przed meczami eliminacji do MŚ 2027. Zanim jednak skupimy się na szalenie istotnych dwóch starciach z Łotwą, przyjrzyjmy się jak w minionym miesiącu spisywali się wszyscy polscy koszykarze (i trenerzy) kontynuujący kariery poza Polską.

W comiesięcznym cyklu „Polacy poza PLK” Damian Puchalski przygląda się wszystkim zawodnikom i trenerom z polskimi paszportami, którzy kariery kontynuują w zagranicznych ligach. Druga połowa lutego to czas zarezerwowany w wielu ligach na krajowe puchary i okienko reprezentacyjne FIBA, więc idealny czas na podsumowania.

Kolejny odcinek z tego cyklu obejmuje ostatni miesiąc – od końcówki stycznia do dziś.


NA TRENERSKIEJ ŁAWCE

Igor Milicić – Aris (Grecja / EuroCup)

To był wyjątkowo pracowity miesiąc dla trenera Milicicia i całego klubu z Salonik. Aris w ciągu czterech ostatnich tygodni zagrał sześć meczów na trzech frontach i z dwóch rozgrywek zdążył odpaść. Zwycięstwo z Neptunasem nie wystarczyło, by awansować do fazy pucharowej EuroCup – o pożegnaniu z rozgrywkami zadecydował bezpośredni mecz ostatniej kolejki w rumuńskim Cluj, przegrany przez Greków 92:111. Po nim to gospodarze z bilansem 9-9 cieszyli się z awansu do 1/8 finału. Aris z bilansem 8-10 zajął siódme miejsce w grupie, a polski trener zanotował sześć zwycięstw i osiem porażek w rozgrywkach europejskich.

We wtorek, po porażce z Maroussi (80:87), Aris pożegnał się również z Pucharem Grecji, którego ostatnia faza – Final Eight – rozgrywana była w Heraklionie na Krecie.

Klubowi z Salonik pozostaje więc walka w lidze greckiej, gdzie Aris radzi sobie dobrze po przejęciu sterów przez Milicicia – bilans 9-7 daje aktualnie piąte miejsce w tabeli.

Miesiąc temu pisaliśmy o „wielkiej czwórce” greckiej GBL (Olympiacos, Panathinaikos, AEK, PAOK) i o tym, że pozostałym zespołom pozostanie walka właśnie o piąte miejsce, ale siedem kolejek przed końcem sezonu zasadniczego strata Arisu do lokalnego rywala zmalała do zaledwie dwóch punktów. Pierwsze derby Salonik w listopadzie zakończyły się pięciopunktowym zwycięstwem PAOK i kto wie, czy derbowy rewanż zaplanowany na połowę marca nie będzie starciem o rozstawienie w pierwszej rundzie playoff.

Przemysław Frasunkiewicz – Rostock Seawolves (Niemcy / FIBA Europe Cup)

Drużyna polskiego szkoleniowca na ostatniej prostej przegrała – wydawać by się mogło pewny – awans do ćwierćfinału FIBA Europe Cup. Komplet porażek w rundzie rewanżowej – w Sopocie i Murcji oraz przede wszystkim w domowym meczu z Węgrami z Szombathely, na pewno był rozczarowaniem dla kibiców z Rostocku.

Natomiast w czterech ligowych kolejkach, które gracze Seawolves zagrali w omawianym w tym raporcie okresie, zespół wygrał dwa mecze i w tym roku kalendarzowym ma świetny bilans 6-2. Wilki Morskie zajmują aktualnie ósme miejsce w tabeli ex aequo z Ludwigsburgiem (bilans 11-9), ale z jednym meczem mniej rozegranym od wyprzedzających ich w tabeli drużyn z Ulm i Bambergu. Do końcowych rozstrzygnięć jest tu jednak bardzo daleko. Sezon regularny Bundesligi kończy się dopiero w połowie maja. Na przełomie stycznia i lutego liga niemiecka ledwo minęła jego półmetek.


POLACY W TOPOWYCH LIGACH

Jeremy Sochan (F, 203/23) – New York (NBA)

Doczekaliśmy się końca sagi związanej ze zmianą barw klubowych jedynego Polaka w NBA. Przed trafieniem na rynek wolnych agentów i podpisaniem wartego 800 tys. dolarów gwarantowanego do końca sezonu kontraktu z Knicks Sochan zagrał jeszcze jeden epizod w Spurs – bez punktów w 3:45 na parkiecie.

Pierwsze występy w drużynie Mike’a Browna nie były zbyt okazałe – średnio 8 minut na parkiecie, łącznie 4 punkty, 3 zbiórki, 3 asysty, przechwyt i blok w trzech meczach. Szkoleniowiec nowojorczyków był jednak zadowolony z fizyczności i energii, które Polak pokazał na boisku.

Co ważne, Sochan nie trafił do tankującego zespołu – Knicks oscylują wokół 60-65 proc. zwycięstw w sezonie i mają szanse gry w playoff tak duże, jak poprzedni klub Polaka. Obecnie trzecia siła Wschodu była dotąd drużyną ataku, za to gorzej radziła sobie w obronie. Mimo posiadania nieźle zbilansowanego pod tym względem składu – ze strzelcami jak Jalen Brunson i Karl-Anthony Towns oraz graczami z łatką dobrych obrońców (OG Anunoby, Josh Hart) – na pewno potrzebowała energetycznego skrzydłowego z ławki.

Pewniakiem do minut na pozycji nr 4 w Knicks jest Brytyjczyk Anunoby (śr. 33 minuty w sezonie), ale po oddaniu Guersona Yabusele trener Brown jako zmienników Anunobiego mógł rozważać tylko Mikala Bridgesa i debiutanta Mohameda Diawarę, graczy lepiej czujących się na obwodzie na pozycji niskiego skrzydłowego. Wygląda na to, że Sochan w tej układance może mieć sens.

Igor Milicić jr (F, 208/24) – Delaware (G League)

Niewiele możemy napisać o grze Igora w drużynie z Wilmington, a już na pewno – niewiele dobrego. Milcicić zagrał w pięciu z siedmiu ostatnich meczów zespołu, grając zdecydowanie krócej niż w pierwszej części sezonu. Wyjątkiem jest ostatni mecz przeciwko Maine z soboty: 33 minuty, 12 punktów i 12 zbiórek to najlepszy dorobek reprezentanta Polski w pojedynczym meczu od grudnia.

Na osłodę pozostaje też blok na Victorze Oladipo w „highlightach” meczu przeciwko Wisconsin, kiedy Milicić dogonił rywala będącego sam na sam z koszem i mającego otwartą całą połowę boiska.

Mateusz Ponitka (G/F, 198/33) – Bahcesehir (Turcja / EuroCup)

Skoro połowa lutego w europejskim baskecie to czas krajowych pucharów, to i akapit poświęcony kapitanowi naszej kadry zaczniemy od Pucharu Turcji. Bahcesehir pożegnał się z turniejem w pierwszym meczu, w fazie ćwierćfinałów.

Inaczej niż choćby w Orlen Basket Lidze ćwierćfinały Pucharu Turcji rozgrywane były na parkietach wyżej rozstawionych ekip, a dopiero najlepsza czwórka grała w turnieju w jednej hali. Pech chciał, że trzeci w ligowej tabeli po 15 kolejkach Bahcesehir w ćwierćfinale wpadł na euroligowy Efes i w musiał uznać wyższość drużyny Jordana Loyda (67:88).

W lidze i w EuroCup Ponitka w poprzednim miesiącu zagrał po trzy mecze, z których najlepsze były te przeciwko Eroksporowi (9 pkt., 5 zb., 3 as., 2/2 za trzy) i Śląskowi (9 pkt., 4 zb.). Mimo sensacyjnej porażki z polską drużyną Bahcesehir obronił drugą pozycję w pucharowej tabeli (bilans 12-6) i awansował bezpośrednio do ćwierćfinału, w którym spotka się z lepszym z pary Buducnost – Cluj. Zespół ze Stambułu obok Hapoelu Jerozolima niezmiennie pozostaje faworytem do wygrania całych rozgrywek. W lidze tureckiej jest na trzecim miejscu w tabeli z tym samym bilansem (14-6), co Trabzonospor byłego trenera Anwilu Selcuka Ernaka i ze sporą stratą – trzech i czterech punktów – do Besiktasu i Fenerbahce.

Michał Sokołowski (F, 196/34) – Karsiyaka (Turcja)

Skrzydłowy naszej kadry nie grał w Pucharze Turcji, bo jego zespół broni się przed spadkiem. Zespół z Izmiru po trzech zwycięstwach w grudniu i styczniu odbił się od dna i wyglądało na to, że opuści strefę spadkową. W ostatnich czterech kolejkach drużyna Polaka zanotowała jednak komplet porażek – choć trzeba przyznać, że terminarz nie pomagał. Mecze przeciwko Fenerbahce, Efesowi i Galatasaray w trzy kolejne weekendy były sporym wyzwaniem.

Drużyna Karsiyaka Basket zajmuje przedostatnie (15.) miejsce w tabeli tureckiej Super Ligi z dwoma punktami straty do bezpiecznej strefy. Doświadczony reprezentant Polski w ostatnich czterech kolejkach raz zanotował dwupunktowe zdobycze – przeciwko Efesowi w „polskim meczu” rzucił 14 punktów. W pozostałych też nie był jednak statystą: 8, 9 i 7 punktów, po 4-5 zbiórek, rekordowe w tym sezonie 4 asysty w meczu przeciwko Galatasaray.

Teo Milicić (PG, 192/18) – Ulm (Niemcy / EuroCup) / Orange Academy (3. liga Niemiec)

Teo w ostatnim miesiącu dostał „wolne” w pierwszej drużynie klubu z Bundesligi – zagrał tylko 8 minut w pucharowym meczu w Bourg. W tym czasie 18-latek był czołową postacią swojej drużyny U18 w jednym z turniejów Adidas Next Generation (młodzieżowej Euroligi), rozgrywanym w Ulm. Milicić w czterech meczach notował średnio 20 punktów, 8 zbiórek i prawie 6 asyst oraz 3 przechwyty. Kilkanaście dni później uczestniczył w prestiżowym campie Basketball Without Borders w Los Angeles, o czym informowaliśmy już jakiś czas temu.

Łukasz Kolenda (G, 195/27) – Rostock Seawolves (Niemcy / FIBA Europe Cup)

W ostatnich czterech tygodniach zagrał we wszystkich meczach Seawolves – czterech ligowych i dwóch pucharowych, ale nie był to szczególnie udany okres dla reprezentanta Polski, przynajmniej jeśli chodzi o osiągnięcia indywidualne.

Tylko w dwóch z tych sześciu występów Kolenda zaliczył dwucyfrowe zdobycze punktowe – 11 przeciwko Bonn i 14 z Weissenfels. Zauważalnie spadła też liczba jego minut na boisku – w żadnym z meczów ostatniego miesiąca były gracz Trefla i Śląska nie zagrał nawet 20 minut. Można powiedzieć, że „nie do ruszenia” w Seawolves są TJ Crockett i DeAndre Lansdowne, a w ostatnich tygodniach Kolendzie przybyło konkurentów do minut: powrót Dominika Lockharta po długiej kontuzji i angaż Jordana Bowdena z włoskiego Cantu zabierają kawałek tortu na pozycji nr 2 i 3.

Zwyżkuje też forma młodego jeszcze i na pewno rozwojowego (rocznik 2002) rozgrywającego Eliasa Bagette, który w każdym z ostatnich pięciu meczów notował co najmniej 10 punktów i 4 asysty.

Aleksander Balcerowski (C, 218/26) – Unicaja (Hiszpania/Liga Mistrzów FIBA)

Olek to kolejny gracz, który w ostatni weekend uczestniczył w turnieju o krajowy puchar. Zespół z Malagi nie zawojował Walencji i uległ wyraźnie Realowi (70:100) w ćwierćfinale Copa del Rey, ale Polak był najlepszym graczem swojego zespołu w tym spotkaniu (13 pkt., 4 zb., 4 as.).

W zeszłotygodniowym turnieju Balcerowski mógł nie wystąpić, bo po pucharowym meczu w Niemczech zmagał się kontuzją łydki. Ciekawostką około-koszykarską turnieju w Walencji była też konfrontacja naszego centra z trenerem Sergio Scariolo – reprezentant Polski na konferencji prasowej stwierdził, że gwizdki sędziowskie w meczach przeciwko Realowi brzmią inaczej niż zwykle, co trener Królewskich skwitował: Olek jest świetnym graczem, ale powinien skupić się na stawianiu lepszych zasłon.

Ot, wymiana uprzejmości.

W meczach ACB i Ligi Mistrzów Balcerowski nie zawsze był tak skuteczny, jak w ostatnim meczu przeciwko Realowi, a najlepsze jego występy to 17 punktów rzucone Manresie w meczu ligowym i 12 przeciwko Francuzom z Chalon w meczu europejskich pucharów. Na uwagę zasługuje również 6 asyst w pucharowym występie przeciwko Joventutowi.

Unicaja z bilansem 13-7 jest aktualnie szóstym zespołem ligi hiszpańskiej. Gracze z Andaluzji tuż przed turniejem o Puchar Hiszpanii przerwali passę pięciu ligowych zwycięstw z rzędu, ulegając… Realowi. W fazie Top 16 Ligi Mistrzów nie wszystko idzie po myśli zespołu trenera Ibona Navarro – porażki z Wuerzburgiem i Joventutem skomplikowały sytuację Malagi w grupie. Dwie kolejki przed końcem tego etapu rozgrywek przy bilansie 2-2 awans do ćwierćfinału jest niepewny. Do rozegrania pozostały dwie marcowe kolejki, w których Unicaja zagra rewanże z Chalon (wyjazdowy) i Joventutem (domowy). Kluczowy będzie szczególnie mecz we Francji.

Dominik Olejniczak (C, 213/30) – Tortona (Włochy)

Zespół naszego środkowego dotarł aż do finału turnieju o Puchar Włoch rozgrywanego w Turynie, w którym musiał uznać wyższość euroligowców z Mediolanu. Wcześniej Tortona eliminowała niespodziewanie Virtus, a w ćwierćfinale zespół z Wenecji. Olejniczak był mniej widoczny, niż na co dzień w meczach ligowych – w ćwierćfinale i finale rzucał po 6 punktów i zbierał po 6 piłek z tablic, przeciwko zespołowi z Bolonii w półfinale zagrał tylko 10 minut.

W zmaganiach ligowych w ostatnich czterech tygodniach Tortona zagrała trzy razy, a Dominik był regularny jak szwajcarski zegarek, przynajmniej jeśli chodzi o punktowanie – 8, 10 i 10 punktów. Dołożył również 20 zbiórek w tych trzech występach, ale jego średnia spadła do 7.8 zbiórki na mecz. Daje to aktualnie trzecią pozycję w klasyfikacji najlepszych zbierających Serie A – za Miro Bilanem z Brescii (9.0) i do niedawna liderem ligi pod tym względem – Oumarem Ballo z Cantu (8.6).

Tortona wygrała dwa z trzech wspomnianych ligowych meczów i z bilansem 13-7 wciąż walczy o czołową czwórkę i rozstawienie w pierwszej rundzie playoff.

Aleksander Dziewa (F/C, 207/29) – Benfica (Portugalia / Liga Mistrzów FIBA)

Wydarzeniem ostatniego miesiąca w portugalskiej koszykówce była pierwsza w sezonie porażka mistrza i murowanego faworyta do mistrzostwa kraju. Benfica uległa Sportingowi 78:87, przystępując do meczu z lokalnym rywalem z bilansem 13-0. Dziewa zagrał w dwóch ligowych meczach ostatniego miesiąca (w jednym pauzował). Rzucał 7 punktów w przegranym meczu ze Sportingiem i 11 (do tego po 4 zbiórki i asysty) w wygranym spotkaniu z Vitorią.

Do końca sezonu regularnego ligi portugalskiej pozostało siedem kolejek i mimo porażki ze Sportingiem, trudno sobie wyobrazić inny scenariusz, niż pierwszy seed Benfiki.

Szymon Wójcik (F/C, 208/27) – Szolnoki Olaj (Węgry)

Po zakończeniu współpracy z najbardziej utytułowanym klubem ligi węgierskiej ostatnich lat, mimo ofert z PLK Wójcik został na Węgrzech. Podkoszowy związał się z Szolnoki Olaj – aktualnym mistrzem kraju i liderem tamtejszej ekstraklasy (bilans 19-1). Trenerem węgierskiej ekipy jest Bośniak Vedran Bosnić – w zamierzchłych czasach gracz AZS Elany Toruń, a w tych bardziej współczesnych szkoleniowiec reprezentacji Szwecji i Bośni i Hercegowiny oraz wieloletni trener belgijskiego Mons.

W drużynie lidera ligi węgierskiej gra również Auston Barnes – mistrz Polski 2023/24 z Treflem Sopot. Wójcik zastąpił słabo spisującego się reprezentanta Bośni i Hercegowiny Adina Vrabaca (śr. 5 pkt. i 2 zb. w lidze) i tworzy kwartet podkoszowych ze wspomnianym byłym graczem PLK oraz grającymi wyłącznie na pozycji centra Amerykaninem Brady Skeenesem i lokalnym graczem Martonem Molnarem.

Pierwsze występy? Dość obiecujące: w dwóch z czterech ligowych meczów Wójcik miał po 17 punktów, chociaż trzeba przyznać że były one łatwo wygrane (+26 przeciwko Pecs i +36 przeciwko Szedeak), a Polak swoje osiągnięcia notował w mniej niż 20 minut na parkiecie. Poważniejsze testy jeszcze przed Szymonem. Wielce prawdopodobne, że zespół NHSZ-Szolnoki zagra o tytuł z poprzednim klubem Wójcika. Zmierzył się z nim zresztą w finale Pucharu Węgier. Wójcik rzucał 6 punktów w półfinale i 5 w finale przeciwko Falco i zdobył pierwsze trofeum w sezonie.


GRACZE NATURALIZOWANI

Jordan Loyd (G, 193/33) – Efes (Turcja / Euroliga)

Reprezentant Polski na zbliżające się okienko kwalifikacyjne (powołany jest zarówno gracz Efesu, jak i Jerrick Harding) w styczniu stracił kilka meczów z powodu kontuzji stopy. Po powrocie zagrał świetnie w dwóch kolejnych zwycięskich euroligowych meczach, będąc najlepszym graczem na boisku. Loyd zdobywał po 19 punktów i trafiał najważniejsze rzuty przeciwko ekipom z Walencji i Kowna. Nieźle też prezentował się w turnieju o Puchar Turcji – dwukrotnie zdobywał 13 punktów.

Efes odpadł w półfinale, uznając wyższość Besiktasu. Nadal trudno uznać ten sezon brązowego medalisty poprzedniego sezonu ligi tureckiej za udany, ale drużynie trenera Pablo Laso udało się podreperować bilanse na lokalnym podwórku i w Eurolidze. Trzy zwycięstwa z rzędu w najważniejszych rozgrywkach w Europie pozwoliły opuścić ostatnie miejsce w tabeli Euroligi. Bilans 9 zwycięstw w 28 meczach to wynik identyczny lub niemal identyczny jak drużyn z Vitorii, Belgradu i Paryża, a o dwa zwycięstwa lepszy niż francuskiego ASVEL. Z kolei 12-8 w lidze tureckiej po mini-serii dwóch zwycięstw z rzędu pozwala jeszcze myśleć o czołowej czwórce i rozstawieniu w pierwszej rundzie playoffów.

Luke Petrasek (PF, 206/31) – Bilbao (Hiszpania / FIBA Europe Cup)

Drużyna byłego gracza Anwilu jest pozytywnym zaskoczeniem tej części sezonu ACB i jednym z faworytów do zdobycia fibowskiego pucharu. Zespół z Kraju Basków od 4 stycznia na obu frontach przegrał tylko raz w dwunastu grach – przed tygodniem w domowym derbowym meczu z Baskonią.

Po drodze gracze Bilbao zaliczyli kilka efektownych zwycięstw – między innymi przeciwko PAOK w pucharach, stawiające kropkę nad „i” i zapewniające komplet zwycięstw w drugiej fazie grupowej FIBA Europe Cup. Klub Petraska w ostatnim miesiącu wygrywał także w lidze z wyżej notowanym Joventutem, czy po dogrywce z Gran Canarią, do której celną trójką doprowadził właśnie Amerykanin z polskim paszportem. Mecz na Kanarach był jednym z jego najlepszych w tym sezonie: 20 punktów (oprócz celnego rzutu za trzy na dogrywkę, również 5 punktów w doliczonym czasie gry) oraz 4/6 z dystansu.

W poprzednich meczach nie było jednak tak różowo – Petrasek mimo sporego udziału w grze przez 8 poprzednich występów ligowych nie zdobywał więcej niż 7 punktów i trafił 3/17 z dystansu. Lepiej było w pucharach, gdzie w łatwo wygranych meczach przeciwko Sportingowi i Słowakom z Prievidzy rzucał 13 i 17 punktów. W marcu poprzeczka pójdzie wyżej, bo ćwierćfinałowym rywalem Bilbao będzie turecki Petkim Sport. Odnotujmy też, że sezonowe średnie Petraska w ACB to 7 pkt. na mecz (39 proc. za trzy), a Martina Krampelja – rywala do minut, którymi dzieli się ze Słoweńcem praktycznie pół na pół – 9 pkt. na mecz i 46 proc. z dystansu.

Jerrick Harding (PG, 185/28) – Rytas (Litwa / Liga Mistrzów FIBA)

Jemu także nie udało się zdobyć krajowego pucharu. Wileński zespół w niedzielnym finale musiał uznać wyższość Żalgirisu (85:101), a reprezentant Polski na zbliżające się mecze kwalifikacyjne euroligowcom z Kowna rzucił 11 punktów. Wcześniejsze półfinałowe starcie z Lietkabelis zakończył z dorobkiem 17 punktów.

Przed turniejem o Puchar Litwy gracze z Wilna odbudowali się po fatalnym grudniu i styczniu, kiedy nie potrafili wygrać nawet z beniaminkiem ligi litewskiej. Zwycięstwa w Lidze Mistrzów z Hapoelem Holon czy bardzo ważne ligowe z Neptunasem i Juventusem każą sądzić, że to koniec kryzysu w Wilnie. W jego wyniku Rytas musi walczyć o drugie miejsce w tabeli litewskiej LKL (bilans 12-7, nieznacznie lepszy od Neptunasa i Siauliai) i o zagrożony awans do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów FIBA (bilans 2-2 za plecami Galatasaray i Le Mans, które mają po 3-1).

Co do występów indywidualnych reprezentanta Polski, słabszy mecz w ostatnim miesiącu przytrafił mu się tylko jeden – 7 punktów (0/6 za trzy) w pucharowym starciu z Le Mans. Poza tym: 23 punkty przeciwko Holon, 28 z Galatasaray, 25 i 21 w dwóch ligowych meczach z Neptunasem. Harding jest najlepszym strzelcem ligi litewskiej (śr. 19.4 pkt. na mecz), a w Lidze Mistrzów ustępuje tylko o jedną dziesiątą Robowi Grayowi z Promitheas (19.5 i 19.6).


MNIEJSZE LIGI

Mikael Laihonen (PF, 202/32) – Korihait (Finlandia)

Po grudniowej kontuzji gra w swojej drużynie nieco mniej, a efektem tego jest tylko jeden mecz z dwucyfrową zdobyczą w ostatnim miesiącu – 13 pkt. (5/5 z gry) przeciwko Karhu. Po podziale ligi fińskiej na „szóstki” zespół koszykarza z polskim paszportem walczy o czołową trójkę, zajmując obecnie ex aequo czwarte miejsce z bilansem 16-12. Do końca sezonu zasadniczego w Finlandii pozostały cztery marcowe kolejki.

Dardan Berisha (G, 190/38) – Peja (Kosowo / liga regionalna ENBL)

Bez gry od grudnia, ale lokalne media podają, że po przerwie na reprezentację Berisha ma wrócić do treningów. W lidze Kosowa do rozegrania pozostało siedem kolejek sezonu regularnego, a zespół byłego reprezentanta Polski z bilansem 10-11 walczy o trzecie miejsce w tabeli. Pierwsze dwa miejsca i bezpośredni awans do półfinałów zarezerwowane są raczej dla zespołów KB Trepca i Bashkimi.

Kuba Wojciechowski (C, 214/36) – Fabriano (3. liga Włoch)

Rozegrał pięć meczów w lutym, notując zdobycze w okolicach dziesięciu punktów (od 7 do 11) i zazwyczaj blisko dziesięciu zbiórek. Zespół z Fabriano wygrał tylko jedno z tych spotkań i z bilansem 7-20 wyprzedza w swojej grupie tylko jeden zespół.

Mathieu Wojciechowski (F, 200/34) – Roanne (2. liga Francji)

Status quo od początku sezonu – weteran z podwójnym paszportem Polski i Francji nie jest pierwszoplanową postacią swojego zespołu (dwa mecze z dwucyfrową zdobyczą punktową w sezonie, 9 punktów w lutowym meczu z Rouen), ale drużyna z centralnej Francji przegrywa bardzo rzadko, liderując tabeli francuskiej Pro B z bilansem 19-5. Ostatnią porażkę zespół Polaka poniósł w połowie grudnia – zwycięska seria trwa już 9 spotkań. Dodajmy, że zwycięzca sezonu zasadniczego na drugim poziomie we Francji zwolniony jest z fazy playoff i automatycznie awansuje do elity.

Joel Ćwik (G/F, 196/20) i Zoran Milicić (G, 194/20) – Ulm (Niemcy / EuroCup) / Orange Academy (3. liga Niemiec)

To były bardzo intensywne tygodnie dla graczy Ratiopharmu. Ćwik w ostatnim czasie dołożył czwarty w tym sezonie epizod w pierwszej drużynie w Bundeslidze (2 minuty, wciąż bez punktów). Obaj gracze z polskimi paszportami grali zarówno w Orange Academy na trzecim poziomie rozgrywek, jak i poziom niżej – w Regionallidze w drużynie Ulm BBU 01. W drużynie bezpośredniego zaplecza bundesligowego klubu Milicić najlepszy ostatnio mecz zanotował przeciwko rezerwom Frankfurtu (7 pkt., 6 as.), a Ćwik od kilku tygodni jest jednym z liderów drużyny. W ostatnim miesiącu rzucał 19, 23 i 17 punktów. „Pomarańczowa Akademia” jest liderem grupy południowej niemieckiej Pro B z bilansem 14-5.

Piotr Stelmach (F/C, 205/42) – Hibernians (Malta)

Wąska, sześciozespołowa liga maltańska gra rzadziej, niż przyzwyczajeni jesteśmy do tego w naszej części Europy. Drużyna polskiego weterana zagrała w ostatnich tygodniach tylko raz i uległa Starlites (liderowi tabeli ) – 87:91. Stelmach zanotował 15 pkt., 6 zb. i 3 as. Bilans sezonu Hibernians – wciąż aktualnych mistrzów Malty – to 8-2. Ostatni rywal zespołu polskiego weterana jest niepokonany w dziesięciu meczach.


ZA OCEANEM – W NCAA

Sezon regularny ligi akademickiej zbliża się ku końcowi. Zespołom pozostało do rozegrania co najwyżej po kilka spotkań przed marcowymi turniejami konferencji, poprzez które będą mogły zapewnić sobie udział w March Madness i ogólnokrajową widownię przynajmniej jednego wieczora. Warto dodać, że inaczej niż w Europie, w konferencyjnych playoffach uczestniczą wszystkie drużyny zrzeszone w poszczególnych konferencjach. 

Osiągnięcia Polaków przedstawiamy w kolejności, w jakiej ich drużyny szereguje ceniony ranking i metodologia Kena Pomeroya – od aktualnie 94. na liście uniwersytetu Hofstra do 348. miejsca Louisiana Monroe.

Silas Sunday (C, 213/22) – Hofstra (NCAA, konferencja Coastal Athletic Association)

Podkoszowy pod koniec stycznia na dobre wskoczył do pierwszej piątki Hofstra Pride. Dwa warte uwagi występy to 12 pkt., 10 zb. i 6/6 z gry bez pomyłki przeciwko Monmouth i niedawne 12 pkt., 6 zb. przeciwko Hampton. Sunday wygryzł z pierwszego składu debiutanta pochodzącego z Malagi – Victory Onuetu. Drużyna byłego młodzieżowego reprezentanta Polski ostatnio przegrywa rzadko i na dwa mecze przed końcem sezonu w konferencji CAA zajmuje trzecie miejsce z bilansem 10-6 w meczach konferencyjnych i 19-10 w całym sezonie.

Anthony Wrzeszcz (G, 193/22) – New Mexico State (NCAA, konferencja C-USA)

Pochodzący z Kanady obwodowy pod koniec stycznia odzyskał miejsce w pierwszej piątce zespołu, a stało się to bezpośrednio po meczu przeciwko uniwersytetowi Delaware, kiedy Wrzeszcz z ławki rzucił 20 punktów i sześciokrotnie trafiał z dystansu. W kolejnych kilku meczach jako starter jednak tylko raz przekroczył 10 punktów (15 przeciwko UTEP). Aggies grają w kratkę. Z bilansem 6-10 w grach konferencyjnych są w dolnej połówce tabeli konferencji C-USA.

Kacper Kłaczek (F, 204/24) – Elon (NCAA, konferencja Coastal Athletic Association)

Stracił miesiąc gry przez kontuzję, wrócił do gry w ostatnią niedzielę w meczu przeciwko North Carolina A&T (8 pkt., 2 zb., 2 as.), po raz pierwszy w sezonie zaczynając mecz na ławce rezerwowych. Bez defensywnej podpory w składzie ekipa Elon Phoenix zdołała odnieść tylko dwa zwycięstwa w dziewięciu ostatnich meczach. Z bilansem 6-9 (14-14 w całym sezonie) znajdziemy ją dolnej połówce konferencji CAA.

Piotr Wińkowski (C, 208/23) – San Diego (NCAA, konferencja West Coast)

W ostatnich tygodniach zaliczył tylko siedmiominutowy epizod (5 pkt., 3 zb.) w meczu przeciwko St. Mary’s. Jego San Diego Toreros na dwa mecze przed końcem sezonu zasadniczego konferencji WCC zajmują ex aequo przedostatnie miejsce w tabeli z bilansem 5-11 w meczach konferencyjnych i 11-18 z całości sezonu.

Iwo Baganc (F, 203/20) – Southern Illinois-Edwardsville (NCAA, konferencja Ohio Valley)

Debiutant (freshman w nomenklaturze uniwersyteckiej koszykówki) dostał swoją szóstą i siódmą szansę w tym sezonie, grając w dwóch meczach ostatniego miesiąca w sumie 4 minuty (bez punktów). Drużyna Polaka z bilansem 10-8 w konferencji (i 17-12 w sezonie) jest w środku stawki konferencji OVC i na dwie kolejki do końca sezonu regularnego wiemy, że do turnieju Ohio Valley nie przystąpi z pozycji wyższej niż piąta.

Janusz Ratowski (C, 210/21) – Stetson (NCAA, konferencja Atlantic Sun)

Kolejny debiutant i kolejne co najwyżej kilkuminutowe epizody, ale w przeciwieństwie do Wińkowskiego czy Baganca przynajmniej regularne. Były gracz SMS Władysławowo i juniorskich zespołów z Komorowa, Sopotu i Warszawy zagrał sześć meczów w ostatnim miesiącu, w jednym z nich przekroczył 10 minut i zdobył 6 punktów. Stetson Hatters z bilansem konferencyjnym 6-10 (i 10-19 w całym sezonie) mają szanse na co najwyżej siódme miejsce w stawce dwunastu zespołów konferencji A-Sun.

Aleksander Pachucki (G, 196/22) – Bucknell (konferencja Patriot League)

Pochodzący z Kanady drugoroczniak (Sophomore) jest jednym z tych graczy NCAA raportowanych w tym cyklu, który może liczyć na naprawdę duże minuty. W aktualnie ósmej ekipie konferencji Patriot League (bilans sezonu 8-20, w tym 5-10 w meczach wewnątrz konferencji) gra ostatnio po 20 kilka minut, ale wyróżnił się tylko raz – 12 pkt. w starciu przeciwko uniwersytetowi z Bostonu. Był to jego piąty mecz z dwucyfrowymi zdobyczami punktowymi w 28 występie, a średnia niecałych sześciu punktów na mecz w jednej z najsłabszych konferencji 1. Dywizji NCAA nie jest czymś, czym można się na razie ekscytować.

Antoni Siewruk (F, 206/21) – New Hampshire (NCAA, konferencja America East Conference)

Bez gry od połowy listopada z powodu kontuzji. Jego drużyna jest w dolnej połówce konferencji AEC (bilans 4-9 w meczach konferencji i 8-18 w sezonie).

Przemysław Hartman (F, 202/19) – Louisiana-Monroe (NCAA, konferencja Sun Belt)

Debiutant regularnie dostaje po kilka minut w meczach. W lutym zagrał też dwa spotkania w większym wymiarze (18 i 12 minut), w których trafił po jednym rzucie. Warhawks wygrywają jednak niezwykle rzadko i są autsajderem swojej konferencji. W meczach pomiędzy uczelniami zrzeszonymi w konferencji Sun Belt zespół Polaka wygrał tylko raz w szesnastu meczach, a licząc gry pozakonferencyjne bilans jest niewiele lepszy – 4-25.

Na kolejny raport zapraszamy w drugiej połowie marca.