Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>
Łącznie 33 punkty różnicy w dwóch meczach – we Włocławku nie było wątpliwości. Murowany faworyt bardzo rzetelnie podszedł do obowiązków, skasował dwa planowe zwycięstwa, a poza tym, po średnio udanych ostatnich tygodniach, bardzo podbudował morale. Własne oraz swoich kibiców.
W Hali Mistrzów, gorącej jak pogoda w tę majówkę, znów widziano Victora Sandersa w formie, którą imponował w pierwszej części sezonu. Amerykanin zdobył 16 punktów na ponad 50% skuteczności, trafił dwie ważne trójki, chętnie grał z drużyną i wyraźnie odblokował się psychicznie.
Najlepszy występ w barwach Anwilu w sobotę zanotował Janari Joesaar, żywy dowód na to, że od nadmiaru zbędnych ruchów lepsze są mądre wyczekiwanie, wyczucie i boiskowa inteligencja. Estończyk w 23 minuty na parkiecie miał 20 punktów i 8 zbiórek.
Spójnia chciała i podejmowała próby, zanotowała naprawdę niezły początek drugiego meczu (pierwsza kwarta 23:22 dla Anwilu), na niecałe 3 minuty przed końcem przegrywała zaledwie 5 oczkami. Jednak w pojedynku z tak wymagającym rywalem potrzebowałaby znacznie więcej graczy ze świetnymi występami. Devon Daniels i Stephen Brown rzucili „swoje”, kilka obiecujących zagrań (i w sumie 20 pkt.) pokazał Aleksandar Langović, ale jak tu wygrać we Włocławku, gdy twój center (Wes Gordon) zalicza występ na 4 punkty, 4 zbiórki i 5 fauli, a strzelec Alex Stein trafia 2/8 z gry.
Seria jeszcze się oczywiście nie kończy, w Stargardzie nikomu nie gra się łatwo, ale przy wyniku 2:0 dla rozkręcającego się Anwilu, ekstremalnie ciężko sobie jeszcze wyobrazić trzy kolejne zwycięstwa Spójni w tym ćwierćfinale. Mecz numer 3 zaplanowano na czwartek, 9 maja.
Pełne statystyki z meczu nr 2 Anwil Włocławek – Spójnia Stargard >>
Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>