Dla Francuzów trwający turniej nie należy do najłatwiejszych. Mecz Polska – Francja przed turniejem niekoniecznie wskazywalibyśmy na najważniejszy dla jednej i drugiej ekipy w kontekście walki w fazie grupowej – Trójkolorowi wydawali się jej mocnym faworytem. Po ich dość niespodziewanej porażce z Izraelem (69:82), sytuacja w tabeli gr. D EuroBasketu sprawia jednak, że wtorkowe starcie urasta do miana decydującego o rozstawieniach przed 1/8 finału.
W dużym skrócie – zwycięstwo Polski zagwarantuje naszej reprezentacji co najmniej drugie miejsce w grupie, z ogromną szansą na pierwsze. Porażka z Francją może niestety zepchnąć kadrę Igora Milicica na trzecie miejsce i zmusić do gry z bardzo trudnym rywalem w pierwszym meczu fazy pucharowej.
Graniczną przewagą reprezentacji Francji, której Polacy powinni „pilnować” – oczywiście o ile nie da się wygrać – będzie 8 punktów przewagi Trójkolorowych. W małej tabelce pomiędzy Polską, Francją i Izraelem ewentualna porażka różnicą siedmiu lub mniej punktów pozwoli nam wyprzedzić Francuzów, co w efekcie może zapewnić minimum 2. miejsce w grupie (jeśli w ostatniej rundzie pokonamy Belgów).
Dość matematyki. Spójrzmy na aktualną siłę reprezentacji Francji, która – jak zawsze od wielu lat – wymieniana jest w gronie faworytów do medali.
Skład Trójkolorowych na turniej (w nawiasie klub z poprzedniego sezonu):
OBROŃCY
Theo Maledon (G, 192/24) – ASVEL (Francja / Euroliga), śr. 15 pkt., 4 zb., 4 as. w lidze i 17 pkt., 3 zb., 4 as. w Eurolidze,
Isaia Cordinier (G/F, 197/29) – Virtus (Włochy / Euroliga), śr. 10 pkt., 3 as. w lidze i 12 pkt., 4 zb., 4 as. w Eurolidze,
Elie Okobo (G, 191/28) – Monaco (Francja / Euroliga), śr. 11 pkt., 3 zb., 5 as. w lidze i 12 pkt., 4 as. w Eurolidze,
Nadir Hifi (G, 188/23) – Paris (Francja / Euroliga), śr. 18 pkt. w lidze i 15 pkt. w Eurolidze,
Sylvain Francisco (PG, 185/28) – Zalgiris (Litwa / Euroliga), śr. 14 pkt., 5 as. w lidze i 14 pkt., 4 as. w Eurolidze,
SKRZYDŁOWI
Bilal Coulibaly (G/F, 196/21) – Washington Wizards (NBA), śr. 12 pkt., 5 zb., 3 as.
Guerschon Yabusele (PF, 202/30) – Philadelphia 76ers (NBA), śr. 11 pkt., 5 zb.,
Timothe Luwawu-Cabarrot (G/F, 198/30) – Baskonia (Hiszpania / Euroliga), śr. 11 pkt., 3 zb. w lidze i 10 pkt., 3 zb. w Eurolidze,
Zaccharie Risacher (F, 207/20) – Atlanta Hawks (NBA), śr. 12 pkt., 3 zb.,
Jaylen Hoard (PF, 204/26) – Maccabi T-A. (Izrael / Euroliga), śr. 12 pkt., 6 zb. w lidze i 14 pkt., 5 zb. w Eurolidze,
PODKOSZOWI
Mouhammadou Jaiteh (C, 211/31) – Monaco (Francja / Euroliga), śr. 10 pkt., 5 zb. w lidze i 7 pkt., 4 zb. w Eurolidze,
Alexandre Sarr (C, 213/20) – Washington Wizards (NBA), śr. 13pkt., 6 zb.
Trenerem reprezentacji Francji jest Frederic Fauthoux. Na stanowisku zastąpił w zeszłym roku Vincenta Collet, który opiekował się kadrą Francji przez ostatnie 15 lat. Na co dzień, w koszykówce klubowej, 52-latek prowadzi eurocupowy zespół Bourg.
Francuzi to zespół, który mimo rewolucji kadrowej, głębią składu dorównuje Serbii – faworytowi tegorocznego turnieju. A może ją nawet w tej kategorii nie prześciga?
W dwunastce nie ma gracza z poziomu poniżej Euroligi, chociaż kadra na Eurobasket 2025 nie jest przecież przepełniona największymi gwiazdami. Ktoś pamięta Victora Wembanyamę?
W porównaniu do wicemistrzostwa olimpijskiego wywalczonego na własnych parkietach 13 miesięcy temu, w składzie ostali się jedynie Yabusele, Cordinier i Coulibaly. Jak wiadomo do Katowic (i Rygi) nie mógł przyjechać Wembanyama, ale w porównaniu do turnieju sprzed roku nie ma też takich graczy jak: Frank Ntilikina (ex-NBA, ostatnio Partizan w Eurolidze), Nicolas Batum (weteran z NBA), Andrew Albicy (ostatnio Gran Canaria w EuroCup), Evan Fournier (ex-NBA, ostatnio Olympiacos w Eurolidze), Nando De Colo (ex-NBA, ostatnio ASVEL w Eurolidze), Mathias Lessort (ostatnio Panathinaikos w Eurolidze), Rudy Gobert (NBA) i Matthew Strazel (ostatnio Monaco w Eurolidze).
Ufff.
Jeśli do tego dodamy fakt, że Francję w rozgrywkach międzynarodowych mogliby wesprzeć też nieobecni w Katowicach Ousmane Dieng, Sekou Doumboya, Killian Hayes, Adam Mokoka, Tidjane Salaun – byli lub obecni gracze NBA, a także kolejnych kilku znaczących zawodników z klubów Euroligi – nie będzie przesadą jeśli zaryzykujemy tezę, że Francja mogłaby na turniej w 2025 wystawić (przynajmniej na papierze) co najmniej trzy równorzędne reprezentacje uznawane za faworytów do medali.
Imponujące, prawda? To pamiętajmy jeszcze, że pięciu młodych Francuzów – Noa Essengue, Joan Beringer, Nolan Traore, Noah Penda, Maxime Raynaud i Mohamed Diawara – zostało wybranych przez kluby NBA w Drafcie 2025. Kadrowe możliwości reprezentacji trójkolorowych są po prostu nieprzebrane!
W trzech dotychczasowych katowickich meczach Francuzi wychodzili na parkiet tą samą pierwszą piątką: Maledon – Cordinier – Coulibaly – Yabusele – Jaiteh. Nie ma co się jednak do tego zestawienia przywiązywać. Para obwodowych grała w tych meczach śr. po 13 minut i zdobywała łącznie 7 punktów na mecz.
Najjaśniejszymi postaciami byli Okobo (śr. 13 pkt., 4 as.) na obwodzie oraz Risacher (śr. 12 pkt.) na skrzydle. Warto też wspomnieć, że Sarr nie zagrał w meczu z Izraelem przez uraz łydki. W poniedziałek również nie trenował i jego występ we wtorek byłby dużym zaskoczeniem, więc Jaiteh może być jedynym nominalnym centrem trójkolorowych w starciu przeciwko naszym podkoszowym.
Biorąc pod uwagę występ choćby Tryggvi Hlinasona w sobotnim meczu, absencja Sarra byłaby dla Franzuców ograniczeniem jednego z istotnych atutów w porównaniu do naszej reprezentacji.
Ciekawe rzeczy widać też w statystykach drużynowych imprezy. Francuzi trafili sporo (28) rzutów z dystansu, ale na fatalnej skuteczności (29.8%). Dodatkowo, gracze z pozycji rozgrywającego (Maledon, Francisco) nie dają tej reprezentacji ponadprzeciętnej liczby asyst, ani stabilnego punktowania – Francisco miał wybitny mecz przeciwko Słowenii (32 pkt.), ale w pozostałych dwóch dodał tylko 7 oczek. Z kolei Yabusele – gracz spędzający najwięcej czasu na boisku spośród graczy kadry Francji – trafił dotychczas niecałe 28 proc. rzutów, a to i tak więcej niż pierwszopiątkowi obrońcy (Maledon i Cordinier – w sumie 6/28).
Otwarte pytania przed meczem, którego pierwszy gwizdek usłyszymy o 20:30, są dwa:
– czy Francuzi będą rozkręcać się z biegiem turnieju i we wtorek zobaczymy w ich wykonaniu już grę, której należało spodziewać się przed pierwszym meczem?
– czy nasza kadra po dniu wolnego (w poniedziałek Igor Milicić, widząc zmęczenie swoich graczy odwołał trening) nasza drużyna zagra z polotem i skutecznością w ataku jak w meczu ze Słowenią, czy też będziemy się męczyć w „błotnej” koszykówce jak w dwóch ostatnich spotkaniach?
Podobno nic dwa razy się nie zdarza, ale Izrael w czwartej kwarcie pokazał jak obroną strefową można zatrzymać naszych najbliższych rywali.