O wyjątkowym zespole
Mam to szczęście, że grałem w koszykówkę w naprawdę w wielu miejscach na świecie i mogę to powiedzieć z pełną świadomością – tu jest prawdziwy system i wielka drużyna złożona z graczy, którzy zasługują na uznanie. To cały sztab i naprawdę świetni gracze, którzy zasługują na to, by odsypywać ich kwiatami. Jeszcze nie skończyliśmy swojej pracy na tym turnieju. Jestem podekscytowany kolejnym wyzwaniem, szykujemy się na kolejny mecz.
O relacji z trenerem
Trener Milicic i ja byliśmy w kontakcie od dłuższego czasu. To co szybko zwróciło moją uwagę to jego otwartość i dbałość o szczegóły. Chciał się dowiedzieć, co lubię jako zawodnik, do swojego playbooka chciał dołożyć moje spojrzenie na grę.
Wiedziałem, że będę chciał mu się odpłacić. Dał mi duży kredyt zaufania, powiedział, że chce, żebym był sobą. To w zasadzie było wszystko, czego potrzebowałem.
O nerwach Mateusza Ponitki
Przede wszystkim to jest drużyna Mateusza Ponitki. Czegokolwiek do nas nie powie – słuchamy tego. Po tym jak podniósł głos podczas jednego z czasów powiedziałem, że wiemy, co mamy robić, że musimy robić swoje, nie patrząc na wynik, że mecz rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kwarcie.
Ja wychodzę z założenia, że nigdy nie można być za bardzo nakręconym w jedną albo w drugą stronę, ale myślę, że jako drużyna potrzebujemy obu takich postaw – kogoś, kto wstrząśnie i kogoś kto doda odrobinę spokoju.
O wtorkowym pojedynku z Larkinem
Mecze to nigdy nie są indywidualne pojedynki. Znam Shane’a od wielu lat, ale mecz ćwierćfinałowy przeciwko Turkom to nie będzie starcie 1 na 1 między nami. To będzie grupowe postawienie się Turcji, nie tylko jemu.
Larkin to na pewno będzie kluczowy gracz, którego będziemy starali się ograniczyć, ale nie patrzę na zawodników, którzy stają przeciwko mnie jako na indywidualności. Wiem, że nie na tym polegają mecze.