Strona główna » Igor Milicić: Wiemy, co chcemy osiągnąć na Łotwie. Ta kadra ma dumę i chęci!

Igor Milicić: Wiemy, co chcemy osiągnąć na Łotwie. Ta kadra ma dumę i chęci!

0 komentarzy
– Jakub Urbaniak pójdzie w ogień – zapowiada trener polskich koszykarzy Igor Milicić na 48 godzin przed piątkowym meczem biało-czerwonych z Łotwą w Rydze, trzecim spotkaniem w ramach eliminacji do MŚ 2027 w Katarze. Podkoszowy Śląska Wrocław jest jedynym debiutantem w naszej reprezentacji.

Po listopadowych wygranych z Austrią i Holandią polscy koszykarze od poniedziałku przygotowują się w Warszawie do piątkowego meczu w Rydze z Łotwą – trzeciego meczu w pierwszej fazie eliminacji do mistrzostw świata, które w 2027 roku rozegrane zostaną w Katarze.

Biało-czerwoni z Łotyszami zagrają w najbliższych dniach dwukrotnie – po piątkowym spotkaniu obie drużyny przeniosą się do Gdyni, gdzie w niedzielę zagrają przeciwko sobie po raz drugi.

– Myślę, że to będzie najtrudniejsze okienko w pierwszej fazie eliminacji. Przeciwnik jest niewygodny, choćby z tego powodu, że praktycznie wszyscy rzucają za 3 punkty. Jednak wiemy co mamy zrobić, nastawienie jest dobre i chociaż borykamy się z problemami kadrowymi, to wierzę w to, że to co wypracowaliśmy przez ostatnie 4 lata – duma i chęć z gry dla Polski – przeważy szalę na naszą korzyść – powiedział trener reprezentacji Igor Milicić podczas otwartego dla mediów treningu.

– Pierwsze dwa spotkania były pierwszym, udanym w naszym wykonaniu krokiem. Teraz musimy wykonać ten drugi. Walka o wyjazd do Kataru to maraton, a nie sprint. Najważniejsze jest każde kolejne spotkanie i na pewno nie chcielibyśmy porażkami zaprzepaścić wygranych z listopada – dodaje nasz szkoleniowiec.

Polski zespół boryka się niestety z problemami kadrowymi.

– Sytuacja zdrowotna nam nie sprzyja. Wielu zawodników jest w tarapatach po krajowych pucharach, ale sztab medyczny robi wszystko, by poradzić sobie bez konieczności dowoływania kolejnych zawodników. Wierzę, że jesteśmy też na tyle doświadczonym zespołem, że będziemy potrafili sobie z tymi niedogodnościami poradzić – opowiada Milicić.

– Dużym problemem jest na pewno brak Olka Balcerowskiego. Nie ma też Igora (Milicicia Jr. – przyp. red.) i Jakuba Szumerta, a także Łukasza Kolendy, który mocno pomógł nam w poprzednim okienku. Błażej Kulikowski też się boryka z kontuzją, ale mam nadzieję, że uda się go doprowadzić do zdrowia – dodaje.

Problemy jednych otwierają za to szansę innym. Taką otrzyma na pewno Jakub Urbaniak, 23-letni podkoszowy Śląska Wrocław.

– Na pewno Kuba pójdzie w ogień. Jest niewątpliwie zawodnikiem z dużym potencjałem fizycznym. Nie jest to jednak moment, w którym możemy wrzucić w niego dużo taktyki. Będziemy zatem grali niejako dwutorowo – naszym podstawowym systemem z udziałem doświadczonych graczy i Dominikiem Olejniczakiem na pozycji środkowego, a także trochę uproszczonymi zasadami, gdy Kuba będzie na parkiecie. Dostosujemy naszą defensywę pod jego silne strony, gdyż w tym elemencie ma naprawdę duże możliwości – tłumaczy Milicić.

Łotysze przystąpią do meczu z nami z bilansem 1-1, gdyż w otwierającym walkę o Katar spotkaniu niespodziewanie ulegli na własnym parkiecie Holandii.

– Mamy wiele taktyk w zanadrzu i przygotowujemy różne rozwiązania na mecze przeciwko nim, ale wszystko w ramach naszych podstawowych założeń. Nasi rywale mają nowego szkoleniowca. Hiszpana Situ Alonso, który na pewno będzie wyciągał kolejne asy z rękawa. My jednak patrzymy przede wszystkim na siebie. Mamy graczy, którzy wiedzą o co grają i zdają sobie sprawę z tego, czego możemy oczekiwać w Rydze – ocenia szkoleniowiec reprezentacji.

Najgroźniejszym graczem rywali powinien być 29-letni obwodowy Rihards Lomazs. Z zawodnikiem Neptunasa Kłajpeda w bieżącym sezonie EuroCupu rywalizowali koszykarze Śląska Wrocław, a także Igor Milicić – jako trener Arisu Saloniki i Mateusz Ponitka, kapitan reprezentacji i zawodnik tureckiego Bahcesehiru.

– Lomazs jest zdecydowanie ich najlepszym zawodnikiem. Gra z piłką na ogromnej pewności siebie. Przeciwko prowadzonemu przeze mnie Arisowi rzucił w pierwszej połowie 20 z 37 punktów zespołu i był nie do zatrzymania. Ma wspaniały sezon, jest bardzo wszechstronny w ataku i na pewno poświęcimy mu dużo uwagi. Myślę, że Michał Sokołowski i Przemek Żołnierewicz będą za niego odpowiedzialni – tłumaczy trener kadry.

Dwa mecze z tym samym rywalem w ciągu 48 godzin to duże wyzwanie zarówno dla koszykarzy, jak i sztabu trenerskiego. Po raz ostatni biało-czerwonych podobna sytuacja spotkała w 2024 roku, gdy w ciągu kilku dni dwukrotnie walczyli z Estonią. Wtedy przegraliśmy we Włocławku 78:82, by trzy dni później zrewanżować się w Tallinnie wygraną 88:86.

– Wierzę, że w tych szachach koszykarskich, czyli meczach z tym samym rywalem rozgrywanych w krótkim czasie, to pod względem przygotowania jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w Europie. Nie wynika to nawet z meczów z Estonią, po prostu mamy wiedzę, jak to robić. Także wtedy, gdy walczymy z brakami kadrowymi – zapowiada Milicić.

W czwartek rano do kadrowiczów powinien dołączyć koszykarz Efesu Stambuł Jordan Loyd, który jeszcze w środowy wieczór rozgrywać będzie w Belgradzie mecz Euroligi przeciwko tamtejszej Crvenej Zveździe. 32-letni strzelec rewelacyjnie zadebiutował w reprezentacji Polski podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy, za to w listopadowych meczach przeciwko Austrii i Holandii kadrę wspomógł drugi z naturalizowanych Amerykanów – Jerrick Harding.

Jordan Loyd jest po krótkim odpoczynku i jest bardzo głodny gry, także dla nas. Z kolei Jerrick miał ostatnio trochę problemów zdrowotnych, ma też małe dziecko i chcieliśmy mu pójść na rękę. Oczywiście patrzymy jednak na siebie. Z Jordanem pracowaliśmy prawie miesiąc przed Eurobasketem i teraz także na pewno się to przyda – ocenia szkoleniowiec reprezentacji.

Zgromadzeni podczas treningu dziennikarze zapytali również Igora Milicicia o losy Jeremy’ego Sochana, który przed kilkunastoma dniami odszedł z San Antonio Spurs i podpisał kontrakt z New York Knick.

– Cieszę się, że Jeremy zmienił klub. Ale czy zmienił na dobry, to dopiero okaże się w przyszłości. Wszyscy liczymy, że tak, gdyż naszej kadrze także może przynieść to korzyści – zakończył trener polskiej reprezentacji.