Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>
W tym sezonie obrona zdecydowanie nie jest znakiem rozpoznawczym Czarnych Słupsk. Drużyna prowadzona przez Mantasa Censuaskisa przed tą kolejką miała drugą najgorszą defensywę w lidze (według wskaźnika DRtg) – tylko KGS Arka Gdynia wypada ciut gorzej. Słupszczanie tracili jak do tej pory aż 120,1 punktu na 100 posiadań, kiedy w poprzednim sezonie było to ledwie 101,1 punktu na 100 posiadań (i najlepsza obrona w lidze).
Słaba gra po tej stronie parkietu wyszła już w pierwszej połowie niedzielnego meczu z GTK Gliwice. Czarni w 14 minut stracili 36 punktów, a po dwóch kwartach rywale mieli na koncie już 49 oczek. Słupszczanie nie radzili sobie z grą bliżej obręczy, słabo także bronili strzelców i przede wszystkim zbyt łatwo oddawali faule i tym samym rzuty wolne.
GTK, które jest z kolei trzecią najgorszą obroną w lidze (119,3 traconych punktów na 100 posiadań), dobrze punktowało słabości rywali, czyli ich obronę w pomalowanym. Duet Josh Price – Łukasz Frąckiewicz miał już do przerwy 20 punktów na koncie, a ich drużyna była na 7-punktowym prowadzeniu.
Gliwiczanie, ale także i los, nie oszczędzał gości również w drugiej połowie. Na samym początku trzeciej kwarty z urazem z parkietu zszedł Verners Kohs, którego trójki jakby nie patrzeć trzymały Czarnych w grze. Słupszczanie od tamtej chwili zostali tylko z dwoma wysokim, bo przecież Paweł Leończyk także jest poza grą od jakiegoś czasu.
Benas Griciunas i Szymon Wójcik byli atakowani w kolejnych minutach z jeszcze większą siłą. GTK pchało piłkę do Price’a w prawie każdej akcji i słusznie, w końcu Amerykanin jest w wielkiej formie (w tym meczu 27 punktów, w trzech poprzednich w sumie 90, czyli średnio 30). Dużo dobrego na boisko wniósł w tym meczu także Kadre Gray, który zamknął trójką trzecią kwartę wyprowadzając przy tym GTK na 15-punktowe prowadzenie (Gray 27 punktów i 9 asyst).
15? Gospodarzom było mało! W kolejnych minutach zespół z Gliwice jeszcze dorzucił kolejne 9 oczek do ich przewagi. Powiedzieć, że koszykarze Czarnych wyglądali na zrezygnowanych, to jak nic nie powiedzieć. Frustracja wręcz wylewała się z nich, czego dowodem było spięcie Mike’a Caffeya z Kadre Grayem, po którym rozgrywających ze Słupska musiał powędrować do szatni.
Na 4 minuty przed końcem sprawa wyniku była jasna, a zwycięzca znany. GTK ostatecznie pokonało Czarnych 100:79 i chyba tym samym ostatecznie potwierdziło, że zmiany w Słupsku są po prostu konieczne.
Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>