Strona główna » Gliwice ubogie w Polaków – w 1. lidze bywa lepiej

Gliwice ubogie w Polaków – w 1. lidze bywa lepiej

0 komentarzy
Polski skład skompletowany w Gliwicach nie wyróżniałby się w pierwszej lidze, a w PLK będzie zdecydowanie najgorszym zestawem. Jeśli następne transfery zagraniczne nie porwą, GTK będzie jednym z kandydatów do spadku.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Słabiutka rotacja 

Powrót przepisu o obowiązkowym Polaku na parkiecie sprawił, że jakość polskiej rotacji zaczęła odgrywać większe znaczenie. Nieprzypadkowo drużyny z najlepszymi Polakami w składzie stanęły na podium. Na rynku jednak graczy o statusie miejscowego jest bardzo mało – przynajmniej takich, którzy mogliby być sporą wartością dla klubu z PLK. Widać to po biedniejszych klubach, które nie były w stanie skusić do podpisania kontraktu zawodników z wyższej półki, a na dodatek łapią się szukania „paszportów” także wśród zawodników dość nieoczywistych. 

Najsłabiej na tę chwilę wygląda polska rotacja GTK. Wolnych agentów wśród Polaków już zbyt wielu nie ma, więc możemy powoli uszeregowywać zespoły właśnie przez ten pryzmat. W Gliwicach w nadchodzącym sezonie zagrają: Tomasz Śnieg, Jan Malesa, Aleksander Busz, Tomasz Palmowski, Maciej Bender i Łukasz Frąckiewicz. 

Będę szczery – w 1. lidze znajdziemy przynajmniej kilka zespół z lepszą polską rotacją. Delikatnie ratuje ten cały obraz weteran Tomasz Śnieg, ale i on nie ma za sobą udanego sezonu, a dodatkowo coraz mniej jego styl gry pasuje do współczesnej koszykówki. 

Kim więc trener Paweł Turkiewicz będzie mógł grać? Malesą, który przesiedział cały sezon na ławce Trefla? Centrami z niepewnym zdrowiem? Nieopierzonym Buszem? Palmowskim, który ma 23 minuty rozegrane w PLK? GTK z takim zestawem ligi nie zwojuje, a raczej będzie biło się o przetrwanie. 

Trzeba trafić z obcokrajowcami

Cała nadzieja w zawodnikach z zagranicy. Będę bardzo zdziwiony, jeśli suma średnich polskich graczy będzie większa niż 20 punktów. Nawet 15 punktów! Ktoś więc jednak po atakowanej stronie parkietu będzie musiał ciągnąć GTK i tu trzeba zerknąć na obcokrajowców. Na pokładzie są już Kadre Gray, Koby McEwan i Josh Price, trzy miejsca wciąż są jeszcze nieobsadzone. 

Wymieniona trójka ma możliwości, by zdobywać po 15 punktów na mecz, choć nie jestem przekonany, że wszyscy naraz (i z ilu rzutów). 

Najciekawiej zapowiada się Josh Price, czyli wszechstronny podkoszowy z niezłym rzutem, który w GTK zapewne będzie pełnił rolę i czwórki, i małej piątki. Amerykanin grał już w Europie, ma trochę doświadczenia i jeśli tylko będzie dostawał sporo piłek, to będzie groźny. Pozostało dwójka jakoś specjalnie nie intryguje, ale pamiętajmy, że są jeszcze dwa wolne miejsca w składzie na zawodnika z zagranicy (te darmowe). 

Czy kolejne ruchy zmienią postrzeganie GTK? Póki co trudno być optymistą.

Składy, nazwiska, transfery – nowy sezon w PLK – zobacz TUTAJ>>