Strona główna » Funderburk jako „luksus z ławki”. Nowemu Anwilowi brakuje jeszcze mięśni!
PLK

Funderburk jako „luksus z ławki”. Nowemu Anwilowi brakuje jeszcze mięśni!

0 komentarzy
Często fruwający na obręczą D.J. Funderburk to nowy, podkoszowy zawodnik, z którym Anwil podpisał kontrakt tego lata. Zespół z Kujaw zbiera z rynku bardzo utalentowanych ofensywnie zawodników, co może być w przyszłości też wyzwaniem dla trenera Selcuka Ernaka. Jeśli jednak turecki szkoleniowiec poukłada dobrze wszystkie klocki, zespół z Włocławka powinien dysponować jedną z najlepszych ofensyw w PLK.

Michał Michalak i Luke Petrasek to pewnie najbardziej ofensywny duet zawodników z polskimi paszportami w całej PLK. Do tej dwójki Anwil w trakcie trwającego offseason dołożył już także dwóch lubiących grę z piłką obwodowych, którzy zapewne liczą na sporą liczbę rzutów, a teraz także ofensywnie nastawionego podkoszowego.

D.J. Funderburk (27 lat, 208 cm) poprzedni sezon spędził w KK Split, w barwach którego w Lidze Adrityckiej zdobywał. w każdym meczu 11.3 pkt. (49 proc. z gry) dodając też 3.8 zbiórki. Jest zawodnikiem, który może grać na obu pozycjach podkoszowych i dodatkowo na parkiecie robić naprawdę wiele rzeczy. Atletyczny, sprawny, potrafi przymierzyć z dystansu. To całkiem niezły pakiet umiejętności. Szczególnie jak na gracza, który prawdopodobnie będzie wychodził do gry z ławki, bo takie jest obecnie założenie w samym klubie z Włocławka.

– D.J. Funderburk doda nam jakże potrzebnego atletyzmu w strefie podkoszowej oraz wszechstronności na bronionej połowie boiska. To zawodnik niesamowicie utalentowany również w ofensywie, choć wciąż musi pracować nad regularnością i dojrzałością w swojej grze. Zapewni nam poczucie bezpieczeństwa oraz luksusu z ławki, gdyż może występować zarówno jako center, jak i silny skrzydłowy – komentuje najnowszy transfer klubu konsultant ds. sportowych Anwilu Bronisław Warzyńczuk.

Anwil wciąż poszukuje jeszcze koszykarza do pierwszej piątki na pozycję numer 5.

Jedno jest już jednak pewne – w zespole z Włocławka będzie komu rzucać i zdobywać punkty. Anwil już teraz wygląda ofensywny zespół, a jeszcze przecież do składu dojedzie co najmniej dwóch obcokrajowców. Najpewniej do pierwszej piątki, więc prawdopodobnie także najdroższych i, tym samym – przynajmniej w teorii – najbardziej jakościowych. Na pozycję numer 1 i 5.

Atak, pod warunkiem poukładania wszystkich klocków i pogodzenia ambicji zawodników, nie powinien stanowić w sezonie 2024/25 problemu dla Anwilu. Choć trzeba przyznać, że trener Ernak przy rozdzielaniu ról ofensywnych, a w konsekwencji także rzutów łatwej pracy mieć nie będzie.

Inaczej na ten moment można jednak oceniać możliwości tego składu pod względem defensywnym. Póki co, obrońców, fizycznych graczy, raczej w Anwilu brakuje.

Pod tym względem najbardziej zaskakujący był poprzedni transfer w wykonaniu AnwiluRyana Taylora. Nie chodzi tu nawet o niewystarczające umiejętności Amerykanina – bardziej zastanawia profil gracza. Spodziewałem się, że na tę pozycję klub pozyska koszykarza bardziej fizycznego, niż kolejnego, który lubi grać z piłką w rękach, a walka o zbiórki nie wydaje się w jego grze priorytetem.

Jeśli Anwil ma zbudować zbalansowany skład, powinien – wykonując dwa ostatnie, najdroższe i jednocześnie najważniejsze transfery – pozyskać graczy, którzy zapewnią mu sporo defensywnej prezencji i, mówiąc kolokwialnie, mięśni.