Strona główna » EuroCup: Rywale już i tak daleko uciekli, a w Wenecji Śląsk znów zagra mocno osłabiony

EuroCup: Rywale już i tak daleko uciekli, a w Wenecji Śląsk znów zagra mocno osłabiony

0 komentarzy
Śląsk w 14. kolejce rozgrywek EuroCup zmierzy się w środę we Włoszech z Umana Reyer Wenecja. Niestety, znów osłabiony. Wrocławianie z czterema zwycięstwami na koncie mają już trzy punkty straty do drużyn walczących o awans do fazy pucharowej. Początek walki w Wenecji o godz. 20.

Nie da się ukryć, że pięć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego temperatura wokół występów polskiej drużyny w EuroCup stygnie. Jak we wtorek poinformował klub z Wrocławia – do Włoch z drużyną nie polecieli Stefan Djordjević i Jakub Nizioł. W poprzednich meczach pucharowych, z uwagi na urazy lub „zarządzanie obciążeniami”, Śląsk grał bez swojego podstawowego centra, jak również bez Noah Kirkwooda czy Kadre Graya

Wrocławianie nie wygrali w EuroCup ani razu od pamiętnego meczu przeciwko Bahcesehirowi, rozegranego w połowie listopada, więc trudno też o optymizm przed meczem z ćwierćfinalistą poprzedniego sezonu ligi włoskiej.

Reyer będzie bardzo zmotywowany przed meczem ze Śląskiem, realnie walcząc o awans do 1/8 finału. Drużyna chorwackiego trenera Nevena Spahiji ma w EuroCup bilans 7–6, taki sam jak zespoły z Cluj i Manresy oraz o punkt lepszy niż ekip z Kłajpedy i Salonik.

Najbliższy rywal Śląska od początku sezonu świetnie radzi sobie w Serie A – bilans 10-4 daje mu obecnie czwarte miejsce w tabeli, a dwie z tych czterech porażek gracze Spahiji ponieśli w ostatnich tygodniach grając w osłabieniu – w wyjazdowym meczu w Brescii tuż przed końcem roku i w domowym z Virtusem w minioną niedzielę.

Przed meczem ze Śląskiem nadal wątpliwe są występy Amerykanów Ky Bowmana (G, 185/27) i Jordana Parksa (F, 201/31), leczących niegroźne, ale wyłączające ich z gry urazy mięśniowe. Rzucający obrońca i wszechstronny skrzydłowi byli dotąd dość znaczącymi postaciami drużyny – na obu frontach grali po 22-23 minuty na mecz. Mowa o trzecim i czwartym strzelcu drużyny z dwucyfrowymi średnimi.

Bez rekonwalescentów chorwacki trener miał do dyspozycji ośmiu podstawowych graczy. Formacji obwodowych niezmiennie lideruje RJ Cole (PG, 182/27) – poprzednik Jerricka Hardinga w Rytas. Pod nieobecność Bowmana w większym wymiarze czasowym po parkiecie biegają mający w CV 260 meczów w NBA Denzel Valentine (G/F, 196/33) i lokalny gracz Leonardo Candi (G, 190/28).

Jeśli kibice Śląska pamiętają Valentine’a z pierwszego meczu drużyn wygranego przez gości w Orbicie 104:92, mogą byłego gracza Chicago Bulls, Cleveland Cavaliers i Utah Jazz postrzegać jako najgroźniejszego zawodnika Wenecji. Nic bardziej mylnego – 18 punktów i 6 celnych trójek ze starcia z końcówki października było jednostkowym „wystrzałem” Amerykanina i po 23 punktach rzuconych w lidze Reggio Emilii drugim jego najlepszym meczem w sezonie. W większości występów Valentine jest niewidoczny, co potwierdzają jego średnie punktowe, oscylujące wokół 6,5–7 punktów na mecz.

Pod nieobecność Parksa w zespole jest trzech nominalnych skrzydłowych (na poz. 3 może grać też Valentine): Kanadyjczyk urodzony w USA Kyle Wiltjer (PF, 207/34), Brytyjczyk Carl Wheatle (G/F, 200/28) i Serb Stefan Nikolić (F, 203/29). W formacji podkoszowej występuje w przeszłości dwukrotny najlepszy zbierający ligi francuskiej Amerykanin Chris Horton (C, 202/32) i Włoch Amadeo Tessitori (C, 208/32). Ostatnio dziewiątym w rotacji był trzeci z centrów Alessandro Lever (C, 208/28).

Czterej najważniejsi gracze w ofensywie Spahiji na przestrzeni całego sezonu to: Cole – śr. 15 pkt. i 4 as. w lidze, 12 pkt. i 4 as. w pucharach, Wiltjer – śr. 15 pkt. w Serie A (43 proc. zza łuku) i 12 w EuroCup (40 proc. z dystansu), a także pauzujący ostatnio Bowman i Parks.

Warto zauważyć, że Reyer to zespół wyrównany, w którym dziewięciu graczy gra śr. powyżej 15 minut na mecz w sezonie, do tego dobrze dzielący się piłką (4. najwyższa liczba asyst w EuroCup) i to pomimo faktu, że nie posiada w składzie rozgrywającego, którego określilibyśmy jako „first pass”. Reyer jest także trzecią ofensywą Serie A (119.9 pkt. zdobywanych na 100 posiadań) – mimo nieposiadania w składzie obwodowych super-strzelców (zarówno Valentine, jak i Bouwman mają spore trudności z regularnym trafianiem z dystansu). Zespół z Wenecji swoją grą nieco zaprzecza, temu co widzimy „na papierze”. Rzuca się w oczy również tempo – śr. 76 posiadań w meczach Serie A i 79 w EuroCup to czołówka obu rozgrywek. 

Środowy mecz zostanie rozegrany w dość kameralnej jak na włoskie warunki Palasport Giuseppe Taliercio – hali porównywalnej wielkością z wrocławską Orbitą, która w meczach pucharowych zapełnia się najczęściej w około 50–60 procentach. Polscy kibice mecz obejrzą na kanale Polsat Sport Fight. Transmisja od 19:55.