Strona główna » Dzień dobry PLK: Gekon czy kurtyzany?
PLK

Dzień dobry PLK: Gekon czy kurtyzany?

0 komentarzy
Sebastian Machowski uczy jak jeść bezę. Polska młodzież też potrafi się zabawić, jeśli kiedyś dostanie swoje pieniądze. Tomasz Jankowski i Łukasz Wiśniewski wygrali mnóstwo meczów, ale przegrywają pojedynek z komentowaniem w TV.

CZY JUŻ POLUBIŁEŚ JUŻ NASZ PROFIL NA FACEBOOKU? ZRÓB TO!

Foie Gras

Pięć zwycięstw z rzędu Spójni i marsz w górę tabeli cieszą nie tylko kibiców w Stargardzie, ale także trochę mnie – sympatyka trenerów, którzy nie mają problemu z kontrolowaniem swoich emocji w pracy.

Sebastian Machowski, na tle wielu kolegów z linii bocznej, jawi się niemal jak staroświecki dyplomata na raucie w ambasadzie. Nie krzyczy, nie skacze, nie ubliża, w głowę się nie puka. Gniewnie nie rozlicza swoich zawodników, dziennikarzy i kibiców na konferencjach prasowych. Nawet purpurowy nie robi się w trakcie time-outów. Tzn. chyba nie robi, bo tego nie można powiedzieć na pewno, skoro jakość obrazu w transmisjach Polsatu jest, jaka jest.

„Kulturalnego pana” – trenera Machowskiego – przyuważyłem już lata temu, jeszcze w Kołobrzegu, kiedy z miną lekko znudzonego intelektualisty, ogrywał z zespołem Kotwicy kolejnych rozkrzyczanych faworytów. Teraz ze Spójnią jest już na piątym miejscu w tabeli i kibicuję, aby – nomen omen – „po cichu” zawędrował jeszcze wyżej.

Jasiu przynajmniej nie zmarnował

Oliver Vidin, wśród swoich, niestety licznych, manipulacji i usprawiedliwień Zastalu, zauroczył mnie też tezą, sugerującą, że 19-latkowie w Polsce są zbyt młodzi, aby dostawać obiecane pieniądze na czas, ponieważ kiedyś w Serbii było z nimi mnóstwo problemów. Środki wydaje się tam na przyjęcia, odzież i artystki.

.

Sympatyczny trener przypomniał mi jedną zacną historię z naszego powtórka. Niespełniony gigant (nawet 220 cm.!) Janusz Mysłowiecki za jedną z pierwszych pensji w Prokomie Treflu Sopot wydał na efektownego gekona, robiąc ta jaszczurką niemałe wrażenie na pracownikach klubu i sąsiadach.

I tu przepowiednia trenera Vidina się sprawdziła. W koszykówce Janusz kariery i pieniędzy nie zrobił, mieszka sobie teraz i pracuje w Londynie, serdecznie go przy tej okazji pozdrawiam.

Dawać Mazurczaka i Żołnierza!

Już za kilka tygodni reprezentacyjnego okienko, w których reprezentacja Polski zagra dwa mecze, takie niezbyt ważne, z niezbyt poważnymi rywalami – Austrią i Szwajcarią. Największą świeżością wydaje się Sosnowiec, jako nowa lokalizacja spotkań kadry, na co już odpowiedzieli kibice, wykupując ponoć wszystkie bilety (ok. 3 tys.).

Nie wiemy jeszcze, jakie będą priorytety Igora Milicicia na te mecze, ale jedno jest pewne – na szansę w biało-czerwonych koszulkach zasłużyło dwóch graczy notujących rewelacyjne sezony w ekstraklasie, Andy Mazurczak i Przemysław Żołnierewicz.

Zdaję sobie sprawę, że lista zawodników, którym z różnych względów nie jest po drodze z obecnym trenerem kadry, jest spora i wciąż się wydłuża. Mam świadomość, że trzeba zadbać o ogranie takich postaci jak Geoffrey Groselle. Ale jednocześnie nie wiem, co jeszcze mogliby zrobić na parkietach Mazurczak i Żołnierewicz, aby zagrać w reprezentacji Polski? Będzie z tego coś lub nie – spróbować po prostu wypada.

„No i mecz zakończył się”

A propos Mazurczaka. Pozwólcie się ponieść emocjom!

Filuterny buzzer beater rozgrywającego Kinga wspaniały, to wiadomo. Jednak tu nie o nim.

Łukasz Wiśniewski to powszechnie lubiana postać, karierę ligową miał naprawdę fajną, wycisnął z niej maksa. Wiedzę o koszykówce ma ogromną. Regularnie przekonujemy się jednak, że nie oznacza to automatycznie predyspozycji do komentowania meczów. A dokładniej – widzimy to już wszyscy od dłuższego czasu.

Tomasz Jankowski w polskiej koszykówce jest wręcz legendą. Kilka lat temu podbijał serca telewidzów naturalnością i świeżością. Świetnie radził sobie nawet w pojedynkę. Jednak, nazwijmy to dyplomatycznie, w ostatnich sezonach nie nawiązuje już do dawnej formy. W duecie (coraz częściej oglądanym) z Wiśniewskim, jako główny komentator, zwyczajnie sobie nie radzi. Obaj rozczarowują, czemu – napiszmy to wprost – obaj nie są winni. Ale jeśli szukacie powodów mizernych wyników oglądalności PLK w TV, macie jeszcze jeden z nich.