Strona główna » Igor Milicic powołał kadrę. Pod koniec sierpnia z Izraelem i Niemcami zagramy bez Sochana

Igor Milicic powołał kadrę. Pod koniec sierpnia z Izraelem i Niemcami zagramy bez Sochana

0 komentarzy
Trener reprezentacji Polski Igor Milicić doszedł do wniosku, że zwycięskiego składu się nie zmienia i po sześciu kolejnych wygranych w eliminacjach do MŚ 2027, powołując kadrę na dwa kolejne mecze, pominął Jeremy’ego Sochana. Do gry w biało-czerwonych barwach wróci natomiast Jordan Loyd lub Jerrick Harding.

Gdyby po zakończeniu wynikiem 6-0 pierwszej fazy eliminacji o MŚ 2027 powiedzieć, że reprezentacja Polski koszykarzy znalazła się w dobrej pozycji wyjściowej, byłoby to spore niedopowiedzenie. Do awansu Biało-Czerwonym może wystarczyć zaledwie jedna wygrana w sześciu pozostałych meczach!

Kolejne dwa mecze nasza drużyna narodowa zagra pod koniec sierpnia. Najpierw – najprawdopodobniej w meczu bez udziału publiczności – z Izraelem w Rydze (27 sierpnia), a trzy dni później w wypełnionej tłumem kilkunastu tysięcy polskich fanów ERGO Arenie z mistrzami świata i Europy Niemcami.

Zgrupowanie nasza drużyna rozpocznie 13 sierpnia w Krakowie. Biało-Czerwoni rozegrają trzy mecze kontrolne. Ich rywalami będą Bułgaria (sparing w Krakowie, ale niewykluczone, że bez udziału publiczności), Bośnia i Hercegowina oraz Grecja.

W niedzielę Igor Milicić powołał 17-osobową kadrę na sierpniowe zgrupowanie: Aleksander Balcerowski, Jerrick Harding, Łukasz Kolenda, Jordan Loyd, Kamil Łączyński, Miłosz Majewski, Igor Milicić junior, Dominik Olejniczak, Kuba Piśla, Andrzej Pluta jr, Mateusz Ponitka, Michał Sokołowski, Jakub Szumert, Jakub Urbaniak, Szymon Zapała, Jarosław Zyskowski, Przemysław Żołnierewicz.

Co zwraca szczególną uwagę, oprócz pierwszego w karierze powołania dla Miłosza Majewskiego?

Uwzględnienie w kadrze obu naturalizowanych Amerykanów może oznaczać, że nie zapadła jeszcze decyzja z którego z nich trener Milicić będzie chciał (lub mógł) skorzystać.

W kadrze znaleźli się szykujący się do podboju NCAA Jakubowie Szumert i Urbaniak, choć trener nowej uczelni tego drugiego zapowiadał na naszych łamach, że pod koniec sierpnia spodziewał się Polaka już w Utah.

Brakuje Jeremy’ego Sochana, co właściwie nieszczególnie mocno dziwi i potwierdza postawioną przez nas jeszcze na początku wakacji tezę, że w eliminacjach do MŚ 2027 trener Milicić może już z usług naszego jedynaka z NBA nie skorzystać. Będzie to przesądzone, jeśli Sochanowi faktycznie uda się przed rozpoczęciem kolejnego sezonu wywalczyć miejsce oraz gwarantowany kontrakt w Portland Trail Blazers. Po raz ostatni koszulkę z orłem na piersi 23-latek zakładał ponad dwa lata temu, podczas turnieju kwalifikacji olimpijskich w Walencji.

Screenshot

Awans do MŚ wywalczą trzy najlepsze drużyny grupy K. Tabela wskazuje jasno i klarownie, że nad najgroźniejszymi rywalami sześć kolejek przed zakończeniem rywalizacji mamy de facto aż cztery punkty przewagi.

Założenie, że Łotwa – mając za rywali tych samych rywali co Polska – może w drugiej rundzie wygrać o cztery mecze więcej, by odrobić nie tylko trzy punkty straty, ale także zniwelować niekorzystny bilans dwumeczu, można właściwie włożyć między bajki.

Jeszcze bardziej – nadrobienie uzyskanie aż pięciu punktów więcej przez Holendrów.

W zaistniałej sytuacji – pomijając spodziewaną i oczekiwaną walkę z Niemcami i Chorwatami o zwycięstwo w grupie – jedynym rywalem, który mógłby potencjalnie pozbawić Polaków awansu może być mający na starcie aż o 4 punkty mniej Izrael. Aby zdystansować podopiecznych Igora Milicicia musiałby jednak nie tylko zdobyć łącznie o 4 punkty więcej, ale także wygrać z Polakami dwumecz.

Nasi koszykarze mogą więc świętować awans jeszcze w sierpniu! Wystarczy, że w pierwszym meczu drugiej rundy po raz czwarty z rzędu w starciu o punkty ograją Izrael, a następnie w szlagierze kończącym wakacje 30 sierpnia okażą się w trójmiejskiej ERGO Arenie lepsi od Niemców.

Z bilansem 8-0 moglibyśmy wówczas zostać pierwszym europejskim zespołem pewnym gry w przyszłorocznych MŚ w Katarze.

Piękny scenariusz? Jasne. Ale przecież też jak najbardziej osiągalny, nawet jeśli Niemcy pojawią się w Trójmieście ze składem uzbrojonym w siedmiu graczy NBA (Dennis Schroeder, Tristan da Silva, Isaiah Hartenstein, Ariel Hukporti, Christian Anderson, Hannes Steinbach i Jack Kayil).