5-0: Hiszpania i Turcja.
4-0: Polska.
Na tym lista europejskich drużyn niepokonanych w eliminacjach do MŚ 2027 się kończy. Jeśli w piątek Biało-Czerwoni nie dołączyliby z pięcioma zwycięstwami do mistrzów Europy z 2022 roku i aktualnych wicemistrzów, mówilibyśmy o wielkiej sensacji. Austria to rywal nie najwyższych lotów, a do piątkowego starcia z naszym zespołem w Wiedniu przystąpi w tak kuriozalnie mocno przetrzebionym składzie, że nam o braku w naszym zespole Jerricka Hardinga (w ostatniej chwili z gry wykluczyła kontuzja), czy skupionego na finale NBA Jeremy’ego Sochana nawet nie wypada wspominać.
Mecz z Austrią ma być bardziej solidniejszym sparingiem przygotowującym zespół do poważniejszego starcia z Holandią, które czeka nas w najbliższy poniedziałek w krakowskiej Tauron Arenie.
Oba te mecze, wraz z wygranymi wcześniej po drodze sparingami z Finnish Rising Stars (92:87) oraz Słowacją (115:80) – powinny też przynieść Igorowi Miliciciowi i jego sztabowi odpowiedzi na kilka istotnych pytań przed decydującymi o awansie meczami z Niemcami, Chorwacją i Izraelem w drugiej fazie eliminacji.
Wiemy, że to wciąż będzie w największej mierze drużyna Mateusza Ponitki, Michała Sokołowskiego i Jordana Loyda lub Jerricka Hardinga. Ale trener naszej kadry potrzebuje jeszcze kolejnych 5-6 zaufanych żołnierzy, by na ostatniej prostej szansy sukcesu nie zgubić.
Na kogo postawi?
1. Olejniczak czy Balcerowski – jakiego środkowego potrzebujemy bardziej?
W tym gronie na pewno znajdą się dwaj najlepsi polscy środkowi. Fajnie jest mieć taki kłopot bogactwa, prawda? Milicić może wybierać między dwoma graczami, którzy mają za sobą dobre lub bardzo dobre sezony w lidze włoskiej i hiszpańskiej.
Oczywiście, ten wybór może ostatecznie sprowadzać się do rywala i tego, który z tych graczy będzie rozpoczynał mecz w pierwszej piątce. De facto Olek Balcerowski i Dominik Olejniczak role mogą odgrywać porównywalne. Już samo powyższe stwierdzenie i lekkość, z jaką można się na nie zdecydować wskazuje jasno, jak wiele w podkoszowej hierarchii naszej kadry zmienił ostatni rok, EuroBasket 2025 oraz początek tych eliminacji.
Przypomnijmy: to 4-0 kadra osiągnęła bez pomocy Balcerowskiego.
Pamiętacie jeszcze ten wywiad sprzed roku, w którym mówiąc o swoim powrocie do gry w reprezentacji Olejniczak zapowiadał, że nasza drużyna znów może ograć Doncicia, ale on sam jest pogodzony z rolą zmiennika, bo „pozycja Olka Balcerowskiego w kadrze jest niepodważalna„?
W cenniejszym sportowo sparingu z Finami Olejniczak dominował w walce pod koszami – w trakcie 17 minut zaliczył 13 zbiórek.
Balcerowski to inny typ środkowego. Nie bądźcie zdziwieni, jeśli trener Milicić wciąż będzie go zachęcał – albo przynajmniej nie będzie go zniechęcał – do rzutów za 3.
2. Czy Andrzej Pluta uniknie „klątwy Andrzeja Mazurczaka”
Po raz pierwszy w tych eliminacjach gramy bez pomocy gracza naturalizowanego – Jerrick Harding podczas zgrupowania w Krakowie doznał urazu i w Wiedniu nie zagra. Jego występ przeciwko Holandii stoi pod znakiem zapytania.
MVP sezonu zasadniczego i finału naszej ligi jest koszykarzem o klasę czy raczej dwie lepszym od rywali, którzy będą się starali uprzykrzać mu życie w piątek, ale i tak jesteśmy ciekawi, jak wypadnie, gdy nie będzie miał obok siebie ani Hardinga, ani Jordana Loyda.
Pluta nie wystąpił w żadnym za sparingów przed meczem z Austrią. Pamiętajmy o jednym: nie jest łatwo zmusić mięśnie i głowę do jeszcze jednego wysiłku po tak wyczerpującym sezonie, który kończysz dopiero w siódmym meczu finału już w trakcie trwania zgrupowania kadry.
Wie coś o tym Andrzej Mazurczak, który w podobnej sytuacji do Pluty dwa lata temu pojechał do Walencji. Podczas turnieju kwalifikacji olimpijskich fizycznie i mentalnie nie był w stanie pomóc kadrze.
Na szczęście tym razem rywalem Polaków będzie Elvir Jakupovic a nie VJ Edgecombe.
3. Którego Łukasza Kolendę ujrzymy?
Przenosiny Łukasza Kolendy do hiszpańskiej ACB – po jak sam zawodnik twierdzi najlepszym sezonie życia – są świetną informacją. Potencjalnie także dla naszej kadry. Milcić stara się w niej znaleźć miejsce dla Kolendy już nie po raz pierwszy, ani trzeci. W trwających eliminacjach zbliżający się do 27. urodzin było nie było nominalnie rzucający obrońca do kosza z gry jeszcze póki co nie trafił (0/7 w dwóch meczach).
W grudniu punktów nie zdobywał, ale swój wkład w dramatyczne, wyjazdowe zwycięstwo z Holandią faktycznie wniósł. Kolenda to jednak wciąż gracz, który jednego dnia potrafi być jak ogień, a kolejnego jak woda. Jego wskaźnik plus/minus z dwóch rozegranych w ostatnich dniach sparingów kadry? -29 i +25.
W starciu z przeciętnym rywalem chcielibyśmy zobaczyć tego lepszego Kolendę!
4. Piśla czy Michalak – na kogo stawiać?
Triuzmem byłoby stwierdzenie, że polska reprezentacja może w całkiem niedalekiej przyszłości więcej zyskać dzięki dalszemu rozwojowi talentu Kuby Piśli niż temu, że Michał Michalak udowodni, iż jego sportowy prime może być dłuższy niż się wielu fanom Anwilu Włocławek wydaje.
Obserwując obu tych graczy Milicić musi jednak też brać pod uwagę mniej dalekosiężne czynniki.
Piśla na tym etapie kariery i sezonu transferowego może liczyć na gwiazdorski kontrakt w PLK. Od klubów mających medalowe aspiracje. Może jednak też równie dobrze zdecydować się na kontynuowanie kariery w NCAA i wówczas 4 z 6 ostatnich meczów eliminacji do mundialu opuści. Podobnie jak Jakub Szumert.
Michalak to tak trochę po cichu jeden z bardziej zaufanych żołnierzy trenera Milicicia, choć ostatnio został ewidentnie odstawiany na tor boczny. W piątek w tych eliminacjach zadebiutuje.
Piśla ma szansę debiutu absolutnego w reprezentacji Polski podczas gry o punkty.
Bardzo ciekawe jak trener rozdzieli ich role.
5. Urbaniak nagle WAŻNIEJSZY od Sochana?
Na koniec być może najistotniejsze pytanie – co z obsadą pozycji silnego skrzydłowego?
Przecież to jest także pytanie o najbliższą przyszłość w reprezentacji Polski Jeremy’ego Sochana!
Nie mamy większych wątpliwości, że aktualny mistrz NBA dostanie powołanie na kolejne zgrupowanie reprezentacji, przed meczami zaplanowanymi na końcówkę sierpnia. Ale czy sam będzie chciał i mógł przyjechać? Czy do tej pory będzie pewny klubowej przyszłości? Czy ewentualny nowy pracodawca z najlepszej ligi świata nie będzie mu robił problemów?
Wiele pytań, niewiele odpowiedzi.
OK, to czas na pytanie, które stanie się aktualne, jeśli Sochan jednak znajdzie w najbliższych dniach/tygodniach nowego pracodawcę w NBA. Czy w interesie sportowym naszej reprezentacji będzie wówczas wywracanie hierarchii i szukanie dla niego miejsca w dobrze funkcjonującej i wygrywającej mecz za meczem maszynie, ze świadomością, że dwa sierpniowe mecze byłyby jego jedynymi w eliminacjach do mundialu? Występ w kolejnych czterech uniemożliwiłby mu, podobnie jak Szumertowi (i być może Piśli) toczący się w USA sezon.
Wiele pytań, niewiele odpowiedzi.
Jeszcze rok temu teoria „Jakub Urbaniak może być w najbliższej przyszłości graczem ważniejszym dla polskiej kadry niż Jeremy Sochan” brzmiałaby obrazoburczo. Obecnie można o niej tak po prostu dyskutować.