Cisza, która zapanowała wokół Jeremy’ego Sochana i jego koszykarskiej przyszłości po zakończeniu mistrzowskiej fety New York Knicks i rozpoczęciu 1 lipca sezonu, w którym zawodnicy pozostający bez kontraktu mogli podpisywać umowy z klubami, była niepokojąca. Polak przewijał się w plotkach nt. potencjalnego zainteresowania innych klubów jego usługami jedynie sporadycznie.
Ot, pojawiły się wzmianki, że potencjalnie mógłby pasować do nowej wersji Minnesoty Timberwolves, już tej z LaMelo Ballem grającym obok Anthony’ego Edwardsa. Tyle.
Prawdopodobieństwo podpisania przez Sochana w pełni gwarantowanej, rocznej umowy za ligowe minimum (w przypadku gracza z takim bagażem doświadczenia jak Polak to ok. 2,6 mln dol)? Większości osób dobrze zorientowanych w realiach NBA określała je w ostatnich tygodniach na mniej niż 50 procent.
Aż tu nagle, w sobotni wieczór – BOOM.
Niestety, wszystko o czym poinformował w swoim krótkim wpisie najlepiej poinformowany dziennikarz newsowy ze świata NBA to prawda, ale tylko częściowa. Oregońskie media dość szybko uzupełniły jego informację o kluczowy element – umowa, którą podpisał Sochan, NIE JEST gwarantowana.
Kontrakt zapewnia Polakowi jedynie możliwość uczestnictwa w obozie przygotowawczym do sezonu i walki o miejsce w 15-osobowym składzie. Blazers jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek będą mogli jednak zrezygnować z usług Sochana, nie ponosząc żadnych kosztów.
Inna sprawa, że jeśli nasz koszykarz po najsłabszym sezonie w swojej karierze miał znaleźć najlepsze miejsce do tego, by mieć szanse udowodnienia swojej wartości, to trafił idealnie. Blazers mają bardzo niezbilansowany skład i ogromną wyrwę na najbardziej naturalnych dla Sochana obu pozycjach skrzydłowych.
Jak duża to wyrwa? Na tyle wielka, że obecnie całkiem poważnym kandydatem do gry przez kilkanaście minut na pozycji niskiego skrzydłowego jest Jrue Holiday, a klasycznego silnego skrzydłowego Blazers właściwie… nie posiadają. Podstawowym duetem skrzydłowych ekipy z Oregonu są obecnie Belg Toumani Camara i Izraelczyk Deni Avdija, który przecież w poprzednim sezonie najczęściej wcielał się w rolę rozgrywającego.
Kim są gracze, z którymi Polak może – i powinien! – walczyć o miejsce w rotacji, a wcześniej przede wszystkim o miejsce w składzie Portland Trail Blazers?
Cidy Cissoko (22 lata, Francja, SF/PF)
Rówieśnik Sochana. Nieco od niego niższy, ale przypominający Polaka stylem gry. Również nie grzeszy skutecznością rzutów, lecz znajduje się na krzywej wznoszącej kariery. Jeden z ulubieńców części kibiców Blazers, którzy widzą w nim nowe uosobienie Borisa Diaw. Nosi wymowny pseudonim „RipCidy”.
Z Sochanem zna się dobrze – obaj mają za sobą grę dla Spurs.

Nie ma gwarantowanej umowy na kolejny sezon, lecz byłaby to spora niespodzianka, gdyby Blazers z niego zrezygnowali.
Micah Potter (28 lat, USA, C/PF)
Pięć sezonów w NBA i zaledwie 111 rozegranych meczów? Słabo. Z drugiej strony – najlepszy sezon właśnie za nim: ten w którym zdobywał średnio 9.7 pkt i 5.0 zbiórki na mecz. Nieźle, ale to wszystko w nie szukającej w minionych rozgrywkach zwycięstw Indianie Pacers. Wysoki, biały skrzydłowy, który świetnie i chętnie rzuca, ale słabo i niechętnie broni.
Właściwie – lustrzane odbicie Sochana. Gdyby połączyć ich w jednego koszykarza, otrzymalibyśmy naprawdę solidnego skrzydłowego!
Nie ma gwarantowanej umowy na kolejny sezon i to właśnie z nim Sochan może stoczyć najostrzejszą walkę podczas obozu przygotowawczego o ostatnie wolne miejsce w składzie.
Branden Carlson (27 lat, USA, C)
Solidny środkowy, dla którego zabrakło miejsca w Oklahoma City Thunder. Ma być zabezpieczeniem na pozycji środkowego na wypadek problemów zdrowotnych Roba Williamsa. Gracz bliźniaczo podobny (choć oczywiście zdecydowanie słabszy) od podstawowego centra Blazers Donovana Clingana. W przypadku absencji Williamsa – spodziewanych chociażby przy kilkunastu meczach w sezonie dzień po dniu – trenerzy mogliby chcieć mieć nieco większe pole manewru, jeśli chodzi o profil rezerwowego środkowego.
Sochan uchodzi za gracza, który w defensywie może skutecznie bronić rezerwowych środkowych rywali.
Potter uchodzi za gracza, który swoją ruchliwością i rzutem może skutecznie atakować rezerwowych środkowych rywali.
Carlson ma gwarantowany kontrakt na sezon 2026/27.
Vit Krejci (26 lat, Czechy, SG/SF)
Trafił do Portland w trakcie poprzedniego sezonu i nie potwierdził opinii superstrzelca, która od lat utrzymuje go w NBA. Zbyt wolny na grę na pozycjach obwodowych. Zbyt lekki, by występować jako niski skrzydłowy.
Ma gwarantowany kontrakt z Blazers na kolejny sezon, lecz już przed rozgrywkami 2027/28 to od decyzji klubu będzie zależała przyszłość Czecha w NBA.
Pod względem sportowym pewne miejsca w składzie i rotacji Blazers ma dziewięciu graczy: Damian Lillard, Ja Morant, Scoot Henderson, Shaedon Sharpe, Jrue Holiday, Deni Avdija, Toumani Camara, Rob Williams i Donovan Clingan. Ze względów marketingowych (i kontraktowych) pewny swego może być też Chińczyk Yang Hansen.
Sytuacja Polaka do rozpoczęcia wrześniowego obozu przygotowawczego do sezonu może się jeszcze zmienić.
Po pierwsze Blazers zapewne spróbują jeszcze do duetu Sochan/Potter dołożyć kolejnych skrzydłowych, którzy będą mieli za zadanie walczyć o ostatnie wolne miejsce w składzie.
Po drugie – klub z Oregonu może jeszcze wcześniej przeprowadzić transfer, który może zapewnić ich nowemu właścicielowi kolejne oszczędności (Holiday może znaleźć się w kręgu zainteresowań Miami Heat) lub zbilansować przeładowany graczami obwodowymi skład (pozbycie się przynajmniej jednego gracza z duetu Henderson/Sharpe).
Blazers mają nie tylko nowego właściciela, ale także nowego trenera (Micah Nori). Wszystko w rękach, nogach i głowie Jeremy’ego!