Aaron Ona Embo wiosną skończył 17 lat, a za kilka zdaniem wielu obserwatorów mimo dość mikrego wzrostu może grać w NBA. Pożyjemy, zobaczymy. Jedno jest pewne – z potyczek z polskimi drużynami narodowymi w rozgrywkach juniorskich miłych wspomnień miał nie będzie. Rok temu przegrał z Biało-Czerwonymi finał mistrzostw Europy dywizji B w kategorii U-16. W sobotę poległ w półfinale ME U-18.
Polacy wygrali starcie z Belgią w pełni zasłużenie. Po wyrównanej pierwszej połowie, zakończonej remisem 40:40, nasza drużyna na dobre inicjatywę przejęła już w pierwszej części trzeciej kwarty. Sygnał do ataku dał trafiając ekspresowo trzy razy z gry Michał Nagel. Biało-Czerwoni w niespełna 5 minut zdobyli 18 punktów.
Później, pomijając chwilowe problemy, właściwie nie oglądali się za siebie. W końcówce ich meczu tym razem emocji nie zanotowano.
Kapitalny mecz zagrał bezlitośnie wymuszający faule rywali Augustyn Chałupa, który był najlepszym strzelcem naszej drużyny (24 pkt, 11/12 z linii), a oprócz 3 zbiórek miał też 3 bloki i sporo dobrych akcji w obronie. To często właśnie on starał się uprzykrzać życie Ona Embo. Jasne, lider Belgów zdobył swoje 37 punktów, ale też trafił „tylko” 12 z 29 rzutów z gry.
Bardzo skuteczny, szczególnie w czwartej kwarcie był bohater piątkowej końcówki meczu z Chorwacją Hubert Świrydowicz (18 pkt, 7/11 z gry). Kilka kluczowych rzutów podcinających skrzydła rywalom trafił Szymon Łata (14 pkt, 4/9 za 3), a grą drużyny świetnie dyrygował Stanisław Musiałek (8 asyst). Nie zawiedli także gracze podkoszowi.
Dzięki wygranej Polacy mają już zapewniony awans do dywizji A. W niedzielę o mistrzostwo zagrają z niepokonanymi dotychczas podczas turnieju w Chorwacji Holendrami.
Początek meczu o godz. 21.30, transmisja na kanale YT FIBA. Tę drużynę naprawdę warto oglądać!