„Na twitterowym hasztagu #plkpl będzie pewnie w trakcie meczu wesoło, to ja dla odmiany podejdę do tematu poważnie i napiszę po jego zakończeniu jakąś rzetelną analizę” – pomyślałem sobie kilka godzin przed rozpoczęciem starcia Tauron GTK Gliwice – Energa Czarni Słupsk.
Po obejrzeniu pierwszej kwarty z tyłu głowy miałem tylko jedną myśl: „w co ja się tu wpakowałem?”.
Ostatecznie razem z gronem najbardziej fanatycznych kibiców Orlen Basket Ligi wytrzymałem do końca czwartkowego meczu. Byłem dzięki temu świadkiem zwycięstwa Czarnych 85:73 i tym samym przerwania przez nich wstydliwej, dwumiesięcznej serii 8 porażek z rzędu.
Czy słupszczanie zagrali lepiej niż w poprzednich spotkaniach?
Niekoniecznie.
Na tle GTK byli jednak zespołem, któremu zdecydowanie bliżej było do koszykarskiej przyzwoitości. Dzięki temu wygrali po raz piąty w sezonie i przynajmniej na chwilę oddalili od siebie widmo dołączenia do koszykarskich „Igrzysk Śmierci”, czyli walki o utrzymanie w Orlen Basket Lidze.
GTK z trzema wygranymi wciąż musi w strachu oglądać się na znajdujące się tuż za swoimi plecami Miasto Szkła Krosno.
Kto był najgłośniejszy?
– Trenerzy, którzy krzyczą przy linii w trakcie meczu to chyba nic nie robili w tygodniu go poprzedzającym – powiedział kiedyś znany z ciętego języka Orest Lenczyk, szkoleniowiec który przed laty zdobył piłkarskie mistrzostwo Polski choćby z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław.
Powyższe słowa tego zmarłego w 2024 roku trenera przypomniały mi się w pierwszych akcjach, gdy z ciekawości sprawdziłem, kto tak odważnie próbuje zagłuszać komentującego meczu w YouTube red. Marcina Murasa.
Drużyna hiszpańskiego trenera Borisa Balibrei miała w ostatnich tygodniach kilka występów, w których – nawet po porażkach – wydawało się, że jej gra pomału idzie do przodu. Gliwiczanie długo walczyli przecież o zwycięstwo w Szczecinie, a w Ostrowie Wielkopolskim polegli dopiero po dogrywce.
Przeciwko Czarnym wyglądali jednak jak zesp… Wyglądali jak grupa koszykarzy, która spotkała się na pierwszym przedsezonowym sparingu i nie bardzo jeszcze wiedziała, co powinna na nim robić.
Szczególnie w obronie.
Ale i po atakowanej stronie parkietu łatwo było znaleźć sytuacje, w których brakowało zgrania, wzajemnego zaufania do siebie czy po prostu koszykarskiej inteligencji, by podjąć właściwą decyzję.
Tak, jak choćby w poniższej akcji, w której Kuba Piśla wymusił zamianę krycia Wesleya Gordona i oczekiwał powrotnego podania, by mieć więcej opcji do zaatakowania środkowego rywali w akcji z obwodu.
Michael Oguine miał inny pomysł.
Tego typu akcje zadziwiły nie nie tylko mnie. Także Grzegorza Szybienieckiego, czy kilka osób z ligowych ławek szkoleniowych PLK, z którymi wymieniałem uwagi w trakcie meczu w Gliwicach. Nawet znacznie tęższe głowy ode mnie nie miały pomysłu, jaki pomysł mieli koszykarze GTK w niektórych akcjach.
Energ(i)a nie tylko z nazwy
– Ciężko tu mówić o aspektach koszykarskich. Brakuje nam woli walki, energii i są to elementy bez których nie da się rywalizować i wygrywać – powiedział na konferencji prasowej Kuba Piśla.
W niektórych pomeczowych statystykach nie do końca można było to zauważyć. W punktach z kontrataku był na przykład remis 18:18, ale w trakcie spotkania poziom różny energii obu drużyn rzeczywiście rzucał się w oczy.
Tak, jak w poniższej akcji, w której najpierw Tim Lambrecht świetnie powalczył o zbiórkę pod własnym koszem, a następnie w pasie środkowym Szymon Tomczak wyprzedził Gordona i sprytnie wykończył podanie Jordana Duffy’ego.
Zarówno Duffy, jak i Chico Carter Jr. zanotowali w czwartkowym meczu po osiem asyst, a cały zespół Czarnych funkcjonował lepiej, gdy tempo gry rosło, w przeciwieństwie do jazdy na pierwszym biegu z Aigarsem Skele za kierownicą samochodu.
Czy to może być wskazówka dla zespołu ze Słupska do częstszych wygranych?
Może! Wydaje się, że w obecnym składzie personalnym Czarni nie są w stanie w poukładanej koszykówce skutecznie rywalizować z większością ligowych przeciwników. Mając pod koszem Szymona Tomczaka i Erala Penna powinno się wykorzystywać fakt, że wspomniany duet nie tylko będzie na parkiecie pracował ciężej od centrów rywali, ale także powinien być od nich wyraźnie szybszy.
Równanie do dołu
K.J Jackson, Michael Oguine, Wesley Gordon – tak prezentuje się trójka najdroższych koszykarzy GTK Gliwice, kolejność może być nieprzypadkowa. Wszyscy zostali sprowadzeni w trakcie sezonu, gdy okazało się, że zebrany latem zestaw personalny gwarantuje w Orlen Basket Lidze jedynie porażki.
Z wymienionej trójki najczęściej sprawdza się tylko amerykański środkowy. Przynajmniej wtedy, gdy w zadziwiający sposób nie łapie przewinień. W meczu z Czarnymi tego uniknął i z efektownym double-double w postaci 16 punktów i 17 zbiórek wyglądał na gracza, który mógłby grać w znacznie lepszym towarzystwie.
Takiego wrażenie nie sprawia za to Jackson, z którego pozyskaniem wiązane były przecież duże oczekiwania. Na razie amerykański obwodowy ich nie potwierdza. W czwartkowym spotkaniu zdobył tylko 8 punktów, notując przy tym więcej strat (3) niż celnych rzutów z gry (2 na 10 ).
Niektóre z błędów były tak niespodziewane, że zaskoczyły nawet operatora kamery.
Po byłym graczu PAOK Saloniki spodziewano się w Gliwicach, że swoją grą i przede wszystkim trafieniami w ważnych momentach pociągnie „za uszy” zespół do góry. W pierwszych czterech występach Jackson zdobywał średnio prawie 14 punktów, jednak zaawansowane statystyki mocno skrzypią na widok gry Amerykanina. Jego prawdziwa skuteczność rzutowa (TS%) to zaledwie 48 procent.
]Za poziom przyzwoitości uważa się 55%.
Dodatkowo, w częściej niż w co piątej swojej akcji Jackson notuje straty piłki.
Przed zespołem GTK teraz aż 10 dni do kolejnego spotkania. 18 stycznia GTK podejmie w Gliwicach znakomitą w ostatnich tygodniach Stal Ostrów Wielkopolski.
Czasu do pracy dla trenera Balibrei i jego zespołu będzie zatem sporo.
Ten czas na analizę sytuacji mogą jednak również wykorzystać gliwiccy szefowie hiszpańskiego szkoleniowca, którzy po zmianach kadrowych przed okresem świąteczno-noworocznym mieli niewątpliwie wyraźnie większe oczekiwania względem dalszej gry swojego zespołu. I mieli prawo je mieć!