Strona główna » EuroCup. Czy Śląsk może RAZ JESZCZE pokonać mistrza Rumunii? Kluczowe starcie w Transylwanii!

EuroCup. Czy Śląsk może RAZ JESZCZE pokonać mistrza Rumunii? Kluczowe starcie w Transylwanii!

0 komentarzy
Niewiele czasu na odpoczynek po świątecznym hicie Orlen Basket Ligi mieli koszykarze Śląska. Już we wtorek o godz. 18 wrocławianie wracają do walki o piąte zwycięstwo w tym sezonie EuroCup. Nie będzie o nie łatwo – kolejnym rywalem polskiego zespołu jest U-BT Cluj-Napoca.

W robiącej wrażenie BT Arenie faworytem z pewnością będą gospodarze. Jak pisaliśmy przed pierwszym starciem drużyn z Wrocławia i Kluż-Napoki, rumuńska ekipa to etatowy, pięciokrotny z rzędu mistrz Rumunii. Lokalne rozgrywki nie stanowiły już dla niego wyzwania, więc zamienił sezon regularny ligi rumuńskiej na grę w Lidze Adriatyckiej. Cluj w ABA notuje solidny sezon, zajmując trzecie miejsce w grupie A z bilansem 8–3. Porażki? Dubaj, Split i Partizan.

Spektakularnych zwycięstw ekipa z Rumunii na razie nie odnotowała, bo poza drużyną z Emiratów i gigantem z Belgradu w dziewięciozespołowej grupie Ligi Adriatyckiej nie ma klubów, przed którymi ćwierćfinalista ostatnich dwóch sezonów EuroCup powinien czuć większy respekt. Bilans gospodarzy wtorkowego meczu w EuroCup to 6–5. Jedną z pięciu porażek drużyna trenera Mihaia Silvasana poniosła we Wrocławiu – nieco niespodziewanie – po szalonym meczu i pogoni wrocławian (93:94). 

W klubie z Transylwanii w porównaniu z październikowym meczem we Wrocławiu nie doszło do większych zmian kadrowych, choć na przestrzeni wymagającego sezonu kilku graczy miewało większe lub mniejsze problemy zdrowotne.

Zawodnicy z pozycji 1 i 2 to posiadający rumuńskie obywatelstwo Amerykanie Daron „Fatts” Russell (PG, 180/27) i niemal legenda klubu – Patrick Richard (G, 195/35), a także reprezentant Panamy Iverson Molinar (G, 193/26) i Amerykanin z Hawajów Trey Woodbury (G, 193/26). Molinar pauzował z uwagi na problemy zdrowotne w przedostatnim meczu ze Splitem, tuż przed świętami, Woodbury’ego zabrakło w poświątecznym meczu z czarnogórskim Derby i jego występ przeciwko Śląskowi jest niepewny.

Kubańczyk Karel Guzman (G/F, 192/30) jest w klubie z Cluj prawie tak długo jak Richard i w tym sezonie tworzy ciekawą parę skrzydłowych z Australijczykiem Mitchem Creekiem (F, 196/34) – przed tym sezonem raczej nieznanym w Europie, mimo 34 lat na karku. W trakcie sezonu do zespołu dołączył jeden z dwóch byłych graczy Śląska, których powinniśmy zobaczyć we wtorek na boisku – Litwin Saulius Kulvietis (PF, 206/34). Rotację na pozycjach 3 i 4 trenerowi Silvasanowi krzyżuje za to złamany w meczu z Krką nos byłego gracza NBA i Realu – Jeffery’ego Taylora (F, 201/36).

Jednym z rywali Stefana Djordjevicia i Jakuba Urbaniaka pod koszem będzie drugi z ex-graczy Śląska – Serb Dusan Miletić (C, 213/27), przez większość sezonu tworzący parę podkoszowych z Benem Altitem (C, 208/32) – reprezentantem Izraela, posiadającym podobnie jak obwodowi Amerykanie paszport Rumunii. Jedyną zmianą kadrową od czasu pierwszego październikowego starcia drużyn z Kluż i Wrocławia (a więc już po podpisaniu Kulvietisa) była rezygnacja z usług pochodzącego z Ghany Nathana Mensaha (C, 208/27) – śr. 5 pkt., 6 zb. w EuroCup – i podpisanie przez mistrza Rumunii amerykańskiego podkoszowego Nighaela Ceasera (C, 202/25). Były gracz ligi fińskiej, czeskiego Nymburka, a do listopada bośniackiej Igokei z miejsca wkomponował się w drużynę z Kluż. Mimo nieimponującego jak na podkoszowego wzrostu w pierwszych trzech pucharowych oraz trzech ligowych występach wyglądał jak podkoszowa bestia – warto obserwować!

Osobnym wątkiem jest rola graczy rodzimych w Cluj. Zarządzający rumuńskim klubem wyszli z założenia, że skoro Rumunia nie jest krajem z dobrym zapleczem lokalnych graczy, naturalizowani Amerykanie będą robić różnicę w wiosennych playoffach ligi rumuńskiej, w których najbliższy rywal Śląska ma wystartować mimo opuszczenia sezonu regularnego. W EuroCup i w ABA nie ma limitów obcokrajowców czy nakazów wpisywania w protokół określonej liczby lokalnych graczy, więc przez większość sezonu nie ma w ogóle tego tematu w klubie z Rumunii. Ciekawostką w tym kontekście jest nastolatek Darius Miron (G, 193/16) – rocznik 2009 – który w ostatnich tygodniach wobec kilku obwodowych nieobecności zaliczył sześć występów w ABA (12 punktów w przedświątecznym meczu ze Splitem) i dwa dwuminutowe epizody w pucharach.

Co do podziału ról, Cluj to jeden z tych zespołów, o których powiemy, że dysponuje szerokim i wyrównanym rosterem. Są tu jednak dwie postacie kluczowe: Fatts Russell – śr. 21 pkt., 6 as. w pucharach (oraz 15 pkt. i 6 as. w ABA) i niepozorny Creek ze średnimi 19 i 15 pkt. i skutecznością 48 i 44 proc. zza łuku odpowiednio w EuroCup i ABA. W rozgrywkach Ligi Adriatyckiej dwucyfrowe średnie punktowe mają też Miletić (15 i 8 zb., również ponad 2 bl.), Guzman (12 i 6 zb.), Molinar (12) i Woodbury (10), a w rozgrywkach europejskich Molinar (14 i 4 as.) i Miletić (12 i 7 zb.). Do tego grona w listopadzie dołączył Ceaser – śr. 14 pkt. w ABA i 12 w EuroCup oraz 7-8 zb. na mecz na obu frontach, grając ledwie nieco ponad 20 minut w meczu. Młody Amerykanin spudłował w sześciu dotychczasowych meczach 11 rzutów z… 44 wykonywanych, czyli osiąga skuteczność 75 proc. z gry (oczywiście ogromna większość jego akcji jest blisko kosza). Średnie średnimi, ale poszczególnie zawodnicy w Cluj potrafią też „oszlaleć”. W ciągu ostatniego miesiąca fani rumuńskiej ekipy oglądali niewiarygodny 40-punktowy występ Creeka przeciwko Neptunasowi (14/15 z gry, 8/10 z linii), 26 punktów Molinara w ostatnim meczu ABA, czy 28 oczek Mileticia w 22 minuty na parkiecie w meczu przeciwko FMP. Na początku sezonu Russell zaaplikował z kolei 37 punktów Litwinom z Kłajpedy.

O przełamanie serii trzech porażek Śląska w EuroCup będzie we wtorek niezwykle ciężko, a czołowa szóstka w tabeli powoli, ale jednak wrocławianom odjeżdża. W nadchodzącej 12. rundzie gier swój szósty mecz wygra na pewno ekipa z Wenecji lub Kłajpedy, po sześć zwycięstw już w tej chwili ma Aris, Manresa i właśnie najbliższy rywal Śląska.

Jasne – sezon 2025/26 w pucharach w wykonaniu Śląska już na pewno nie będzie tak jednoznacznie negatywny, jak cztery poprzednie podejścia polskich klubów do tych rozgrywek. Biorąc jednak pod uwagę to, że kolejnym rywalem wrocławian będzie mocarny Hapoel – marząc przy tym o pozostaniu w walce o playoffy, trzeba wygrywać.

Tu i teraz. Dziś w Transylwanii.

Transmisja meczu od godz. 17:55 w Polsat Sport 2.