Kibice w Wałbrzychu zgromadzeni we wczesne sobotnie popołudnie w hali Aqua Zdrój mogli obiekt opuszczać z ulgą. Ich drużyna, która przegrała sześć z siedmiu poprzednich meczów, tym razem znalazła sposób na zwycięstwo i zachowała realne szanse na to, by na koniec sezonu zasadnicżego zająć miejsce w czołowej szóstce i uniknąć gry w fazie play-in.
Przez pierwszych 20 minut sobotniego meczu niewiele wskazywało na to, by gospodarze mogli wygrać. Mistrzowie Polski, wśród których decyzją trenera Żana Tabaka do gry wrócił Jarosław Zyskowski junior (12 minut, 7 punktów) mieli osiem punktów przewagi (43:35). O ile jednak powstrzymywanie tercetu Amerykanów Toddrick Gotcher – Ike Smith – Alterique Gilbert szło gościom całkiem nieźle (Amerykanie trafili tylko 10 z 30 rzutów z gry), o tyle mistrzowie Polski nie byli przygotowani na to, że decydujące ciosy może im zadawać Janis Berzins.
Doświadczony Łotysz w tym sezonie jest specjalistą od zadań specjalnych. Głównie łata dziury w defensywie i pomaga w walce pod tablicami. Od zdobywania punktów są inni. W każdym z poprzednich 26 meczów Berzins dostarczał ekipie trenera Adamka zaledwie nieco ponad 4 punkty. W sobotę w samej trzeciej kwarcie zdobył ich aż 12. Jego zespół wygrał tę część gry aż 29:14, przejmując inicjatywę. Cały mecz Berzins zakończył z dorobkiem 18 punktów, trafiając 5/7 z gry. Do dorobku dołożył 9 zbiórek.
Trefl po przerwie nie przypominał drużyny z mistrzowskimi ambicjami. Goście grali niechlujnie. Ich gracze popełniali zadziwiające błędy, jak wtedy, gdy nie potrafili nawet wyrzucić piłki w ciągu 5 sekund z linii bocznej. Najlepszym podsumowaniem ich postawy była kuriozalnie nieudana próba zdobycia punktu przez Geoffreya Groselle’a z linii rzutów wolnych. To było naprawdę coś – warto zobaczyć!
Dzięki wygranej zdobywca Pucharu Polski z Wałbrzycha zachował kontakt w szeroko rozumianą czołówką tabeli PLK i wciąż liczy na to, że uniknie gry w play-in. Najwięcej punktów dla Górnika obok Berzinsa zdobyli Gilbert (16), Gotcher (13) i Kacper Marchewka (10). Kolejny mecz w środę Górnik zagra z GTK w Gliwicach.
Treflowi sobotnia porażka nie powinna w niczym zaszkodzić. Mistrzowie Polski zachowali drugie miejsce w tabeli, gwarantujące przewagę własnego parkietu w (potencjalnie) co najmniej dwóch pierwszych rundach playoff. Po zakończeniu 27. kolejki wciąż będą mieli co najmniej punkt przewagi nad rywalami znajdującymi się za ich plecami, a szanse zdystansowania lidera z Włocławka ostatecznie stracili w piątek, gdy Anwil pewnie ograł w Świętej Wojnie PLK Śląsk.
W Wałbrzychu 14 punktów dla Trefla zdobył Nick Johnson, a 13 Jakub Schenk. Duet środkowych Groselle – Mikołaj Witliński w trakcie (łącznie) niemal 40 minut spędzonych na parkiecie oddał dwa rzuty z gry. Oba trafił.