Strona główna » Sensacja: Arka wygrała we Włocławku! Anwil też w trybie „dzień dobry, tu kryzys”?
PLK

Sensacja: Arka wygrała we Włocławku! Anwil też w trybie „dzień dobry, tu kryzys”?

0 komentarzy
Lepszego potwierdzenia teorii, że „w PLK każdy może wygrać z każdym” już w tym sezonie nie otrzymamy. Dzień przed Wigilią ostatnia w tabeli Arka pojawiła się w Hali Mistrzów i zepsuła kibicom z Włocławka świąteczny nastrój. To właśnie ekipa z Gdyni w sensacyjny sposób jako pierwsza drużyna PLK znalazła w tym sezonie sposób na Anwil, wygrywając 98:88. Czyżby kryzys nękający od tygodni inne zespoły z medalowymi aspiracjami okazał się zaraźliwy?

Tego, że Anwil trzy dni przed zaplanowaną na drugi dzień świąt „Świętą Wojną” ze Śląskiem Wrocław poleganie w starciu z zespołem z Gdyni trudno było się spodziewać. Że nagle zespół Selcuka Ernaka nie dość, że przegra po raz pierwszy w tym sezonie w PLK, to na dodatek uczyni to we własnej hali w tak fatalnym stylu – nie spodziewał się chyba dosłownie nikt.

Po minimalnie wygranej pierwszej kwarcie (25:24) gospodarze jakby zapomnieli jak się gra w koszykówkę. A przede wszystkim – od samego początku meczu zapomnieli, że grając w koszykówkę trzeba też bronić dostępu do własnego kosza.

W zespole gości kwartet Stefan Djordjević (17 punktów, 7 zbiórek) – Nemanja Nenadić (23 punkty, 7 zbiórek, 6 asyst) – Łukasz Kolenda (20 punktów) – Jakub Garbacz (12 punktów, 3/7 za 3) raz za razem zdobywał punkty i powiększał prowadzenie. Wygrana 33:19 druga kwarta miała być – jak życzyli sobie tego w przerwie meczu kibice na wypełnionych trybunach Hali Mistrzów – dzwonkiem ostrzegawczym, ale tak naprawdę po zmianie stron niewiele się zmieniło.

Potwierdziło się, że w momencie gdy Anwil ma kłopoty ze skutecznością rzutów za 3, może wpadać w tarapaty. W poniedziałek jego koszykarze trafili tylko 32 procent rzutów z dystansu (11/34) i jedynie 41 proc. z gry (31/75). Chwilę po zmianie stron, patrząc na bezradność swoich graczy, miejscowi fani mogli mieć poczucie deja vu z ostatniego meczu FIBA Europe Cup, wyraźnie przegranego we własnej hali ze Spirou Charleroi. W 27. minucie goście po kolejnym trafieniu Nenadicia prowadzili już 71:53. Na początku czwartej kwarty po kolejnym celnym rzucie z dystansu Serba – 81:63.

Anwil próbował jeszcze odrabiać straty, ale do tego meczu wrócić już nie zdołał. W jego barwach najwięcej punktów, 21 zdobył Michał Michalak (5/12 za 3), 16 miał Luke Petrasek, ale 98 straconych punktów wskazuje jasno w którym aspekcie gry włocławianie mieli w poniedziałek największe problemy.

Biorąc pod uwagę wspomniany wcześniej fatalny mecz z Charleroi pytanie o to, czy to aby nie początek kryzysu, który w ostatnich tygodniach dopadł już przecież wszystkich kontrkandydatów włocławian do walki o mistrzostwo Polski wydaje się całkiem zasadne. Odpowiedź na nie możemy poznać w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, gdy podopieczni trenera Ernaka zagrają ze Śląskiem w Hali Stulecia.

Arka dzięki wygranej opuściła ostatnie miejsce w tabeli, przesuwając się na 14. lokatę. Jedynymi dwoma drużynami PLK mającymi po 11 kolejkach jedynie trzy wygrane pozostały MKS Dąbrowa Górnicza i Twarde Pierniki Toruń.