MKS Dąbrowa Górnicza – AMW Arka Gdynia 70:83
Można było odnieść wrażenie, że gracze MKS zbyt długo zasiedzieli się przy świątecznych stołach i nie zdołali odzyskać świeżości przed meczem. A tak poważniej – każdej drużynie jest trudno o zwycięstwa, gdy trafia tylko 4 rzuty za 3. Zespół Artura Gronka nie jest i raczej nie będzie tu wyjątkiem.
MKS już w poprzednim meczu, tych wygranych niezbyt przekonująco derbach z GTK wyglądał słabiej. Tym razem zderzył się ze ścianą weteranów Arki, a jego katem był wyrachowany do granic możliwości Jarosław Zyskowski.
O ile można zaryzykować stwierdzenie, że MKS przechodzi jakiś mikro-kryzys, to Arka ewidentnie to co najgorsze ma już w tym sezonie za sobą. W najbliższy weekend do Gdyni przyjeżdża King. Jeśli ekipa trenera Ceskauskisa nie tylko zdoła go pokonać, ale także odrobi 9-punktową stratę z pierwszego meczu w Szczecinie, może się jeszcze włączyć nawet do walki o miejsce w pierwszej czwórce.
Pojedynki środkowych Kresimir Ljubicić – Nemanja Popović są tymi, na które w tym meczu będę czekał najbardziej.
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń – Dziki Warszawa 82:83
Dziki powinny wygrać ten mecz spokojnie, bo miały przecież w drugiej połowie nawet 15 punktów przewagi, a później ostatecznie ledwie zerwały się ze stryczka.
Nie można wykluczyć, że Landrius Horton nie pokazał jeszcze w tym sezonie wszystkiego na co go stać. Ta dobitka niecelnego rzutu Lukasza Frąckiewicza wsadem z powietrza mogła być tego dobrym potwierdzeniem.
Isaiah Cousins grał w drugiej połowie znakomicie, to wówczas rzucił zdecydowaną większość ze swoich punktów. Potwierdza, że był świetnym ruchem transferowych Pierników. Ten zespół stracił jednak po raz kolejny Tylera Parsonsa i w końcówce tego sezonu będzie już, podobnie jak Start, Czarni, GTK i Miasto Szkła, grał o nic.
O coś będzie jednak na pewno walczył Aljaz Kunc. Nagrodę najlepszego rezerwowego tego sezonu mógłbym mu wręczyć już tu i teraz, ale mam wrażenie, że ma w sobie jeszcze rezerwy. Mogą mu zagwarantować dobry kontrakt w drużynie z większymi aspiracjami przed kolejnymi rozgrywkami. Być może nawet w roli pierwszopiątkowej. 21.8 punktu Kunca w pięciu ostatnich meczach nie wzięło się znikąd.
Energa Trefl Sopot – PGE Start Lublin 97:103 (po dogrywce)
Start powinien ten mecz wygrać. W pełni na to zasłużył. Lublinianie zaskoczyli rywala szczególnie tym, że tak chętnie dzielili się piłką – już w pierwszej połowie mieli 13 asyst przy 18 celnych rzutach. Jak nie Start.
Postawa koszykarzu Trefla w obronie wołała jednak o pomstę do nieba. Krótki komentarz Mikko Larkasa na ten temat po meczu – „bullshit” – był jak najbardziej na miejscu.
Z tego meczu najbardziej zapamiętam chyba jednak leczącego kontuzję Jakuba Schenka, wdającego się z pozycji ławki rezerwowych w utarczkę słowną z Liamem O’Reillym. Lider Trefla musiał opuścić okolice boiska, ale ostatecznie to właśnie dzięki tej konfrontacji O’Reilly nie dokończył meczu, gdy w końcówce dogrywki otrzymał przewinienie niesportowe.
„Schenku” ewidentnie szykuje się już do walki w playoff. Jak zwykle będzie próbował wszystkiego, by poprowadzić swój zespół do złota.
Miasto Szkła Krosno – Anwil Włocławek 87:101
Ivica Radić trafił pierwszą trójkę w PLK po pięciu latach przerwy! Tak ten rzut, jak i popisy ofensywne zdobywcy 35 punktów Jairusa Hamilton szczególnie w pierwszej połowie mogły załamywać kibiców Anwilu, liczących na przełom w grze drużyny. 53 punkty zdobyte do przerwy przez zespół, który jest już właściwie jedną nogą w 1. lidze świadczą o defensywie drużyny Ronena Ginzburga po prostu fatalnie.
Anwil wygrał, gdyż ma w zespole większe indywidualności. Elvar Fridriksson i Tyler Wahl biorą zespół na swoje barki, a z każdym kolejnym meczem coraz śmielej pomaga im Shaq Buchanan. Czy to jednak wystarczy, by zagrać w playoff, albo chociaż play-in? Obecnie nie postawiłbym na to wielkich pieniędzy.
Pod względem sumy talentu Anwil jest w Top 4 PLK, ale wciąż nie ma drużyny. Dobrze jednak, że wykrystalizowali się przynajmniej dwaj liderzy. Jestem ciekaw jak w końcówce sezonu spisze się Anwil z Michałem Michalakiem, który najpierw oddał kierownicę samochodu Fridrikssonowi, a następnie stracił też siedzenie pilota, gdy do gry wkroczył Wahl.
Energa Czarni Słupsk – Śląsk Wrocław 86:91
Czarni robili Śląskowi swoim tercetem graczy podkoszowych Tomczak – Penn – Parzeński mnóstwo krzywdy i w tym kontekście pożegnanie WKS z Angelem Nunezem mogłoby dziwić. Ale to tylko pozory.
Po pierwsze – z tego co słychać koszykarz z Dominikany i tak nie był zdrowy, więc wątpliwe, by mógł pomóc swojej drużynie w playoff. Trudno się dziwić, że w takiej sytuacji chciał wrócić jak najszybciej do domu i tam kontynuować leczenie.
Po drugie – uraz Ajdina Penavy rzekomo nie jest tak groźny i Bośniak niebawem powinien wrócić do gry.
Po trzecie – Ainars Bagatskis zawsze może zrezygnował ze swojej zadziwiającej taktyki, która powoduje, że Stefan Djordjević końcówki meczów często ogląda z ławki rezerwowych.
Wreszcie po czwarte – ufam Jakubowi Urbaniakowi! To gość, który nie ma wielkiego doświadczenia i w playoff będzie debiutował w tak ważnej roli, lecz odnoszę wrażenie, że egzamin dojrzałości zda.
Kadre Gray wrócił do gry po dłuższej przerwie, ale jej skutków nie było widać. To znakomita informacja dla Śląska, najważniejsza w ostatnich tygodniach. Drugą jest świetna gra Jakuba Nizioła i jego akcje dwójkowe z Urbaniakiem. Widać, że szukają się na boisku, że sprawia im to frajdę. Taką koszykówkę chce się oglądać!
Legia Warszawa – Górnik Zamek Książ Wałbrzych 93:68
Jak brakuje ci żołnierzy, możesz mieć problemy z wygraniem bitwy, o wojnie nie wspominając. Szczególnie jak twój najlepszy snajper – w przypadku Górnika Lovell Cabbil – strzela ślepakami. Jego 5/20 z gry nie może jednak szokować, ktoś te rzuty musiał wziąć.
Czy Górnik przegra także wojnę i zostanie bez awansu nawet do fazy play-in? Na miejscach 7-11 nieprzypadkowo mamy pięć drużyn z takim samym bilansem 14-12. Nieprzypadkowo też tylko dwie z nich mają minusowy stosunek małych punktów – właśnie ekipa Andrzeja Adamka i Stal. Górnik został przetrzebiony przez kontuzje. Ekipa z Ostrowa jest po prostu niskobudżetowa, brak jakości graczy w końcówce sezonu zawsze staje się bardziej widoczny.
O sile Legii najlepiej świadczy fakt, że jedynie Andrzej Pluta zagrał w tym meczu ponad 25 minut. Mam nadzieję, że zwróciliście nieco większą uwagę na jego podanie za plecami niż Marcin Muras.
GTK Gliwice – King Szczecin 86:93
Maciej Macherek debiutuje w roli pierwszego trenera, ale wygląda na trenera cierpliwego. W Gliwicach został za to nagrodzony – Jeremy Roach, w którym w Szczecinie pokładano przed sezonem ogromne nadzieje, po ponad 5 miesiącach przerwy zdobył w meczu PLK w końcu ponad 20 punktów. Może to zapowiedź czegoś większego w wykonaniu w końcówce sezonu?
King bez Przemka Żołnierewicza jest zespołem zdecydowanie słabszym. Mam nadzieję, że reprezentant Polski szybko wróci do gry.
GTK? Nic nowego. Nie po raz pierwszy w tym sezonie mogę tylko odnotować, że jestem fanem charakteru Kuby Piśli. Bez względu na to, jak mało przekonująco gra jego drużyna, on robi swoje i wyrabia sobie markę w PLK. To już 11.1 punktu na mecz w tym sezonie wobec 6.4 z poprzedniego sezonu. Pzy znacząco poprawionej skuteczności.
Wychwalając eksplozję talentu Szumerta, czy odnotowując kolejne postępy Pluty nie zapominajmy o Piśli! Ten chłopak też może mieć przed sobą świetną przyszłość!
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski – Orlen Zastal Zielona Góra 75:82
Skoro już o Szumercie mowa…
W pełni podtrzymuję swoje słowa sprzed kilku tygodni, że widzę w nim młodego Adama Wójcika. Wiecie co w Szumercie jest najpiękniejsze? Co – oprócz lekkości w ruchach i możliwości motorycznych – tak mocno przypomina mi legendę naszego basketu? Fakt, że z każdym kolejnym meczem coraz wyraźniej widać, iż rośnie nam gracz, którego za cholerę nie możesz zaszufladkować.
Często jest tak, że koszykarze – szczególnie ci młodzi, z niewielkim doświadczeniem – są albo efektowni, albo efektywni. Szumert ma i to, i to. Już teraz.
Zupełnie jak młody Adam!
Ta akcja skończona wrzutem piłki do kosza nad Mejerisem?
Robiła wrażenie, podobnie jak efektywne masowanie się z łotewskim weteranem pod oboma koszami. Dwa bloki, w tym jeden na Łotyszu, też wyskakiwały z ekranu. Trudno się nawet zdecydować który był lepszy, choć stawiam jednak na ten, którym „Szumi” przerwał kontrę 2 na 1 rywali. On atletycznie zaczyna przerastać PLK i to widać gołym okiem.
Zbyt często piszę o Szumercie? Guzik prawda! Nie pamiętam kiedy po raz ostatni oglądałem młodego, 20-letniego polskiego koszykarza grającego na tak wysokim poziomie. Warto o tym pamiętać, warto tę eksplozję talentu tego gracza, która dzieje się na naszych oczach celebrować!
14 punktów Wilsona w 14 minut to na pewno świetna wiadomość dla Zastalu. 5 fauli Phila Fayne’a w ciągu 11 minut to na pewno fatalna wiadomość dla Zastalu. Mam wrażenie, że mimo pięknych, złotych wspomnień z 2023 roku Arkadiusz Miłoszewski powoli traci do Fayne’a cierpliwość.
Stal? Chyba jednak po prostu traci rozpęd. Quan Jackson znów miał 4 przechwyty. Pozornie miał też świetną linijkę statystyczną – 18 punktów i 9 zbiórek, ale na jej końcu widnieje też wskaźnik plus/minus – u niego był na poziomie -16. Trzy minuty bez niego Stal wygrała aż 9 punktami. Wniosek? Istnieją małe kłamstwa, większe kłamstwa i statystyki.
Gdy trafia się tylko 4 rzuty za 3 trudno wygrać. Stal w poniedziałek – podobnie jak MKS w starciu z Arką – też trafiła tylko 4. Ups, Zastal też.
Istnieją małe kłamstwa, większe kłamstwa i statystyki!