W ostatnich dniach trwa walka o względy Aleksandra Dziewy. Rywalizują Śląsk Wrocław z Kingiem Szczecin. Wiele, przynajmniej na chwilę obecną wskazuje, że to ci drudzy wyjdą z tego pojedynku zwycięzcy.
Niekoniecznie mnie to dziwi.
King oprócz zapewne podobnych – o ile tak naprawdę nie większych pieniędzy – które może zaoferować w porównaniu do Śląska, jest w stanie Dziewie zaproponować miejsce w składzie zdecydowanie lepiej skrojonym pod jego możliwości.
Dziewa jest graczem typu 4/5, a więc trochę silnym skrzydłowym, trochę centrem. Wszystko zależy od potrzeb zespołu, ale także od konkretnego przeciwnika. Dokładnie tak też Dziewa funkcjonował w Śląsku Wrocław zanim wyjechał do Hamburga. Tak też funkcjonował w kadrze – czasem grał jako silny skrzydłowy, czasem jako środkowy.
Reprezentant Polski to także gracz bardziej ofensywny, niż defensywny. Dziewa potrafi przymierzyć z dystansu, dobrze czuje się w grze tyłem do kosza, naprawdę nieźle zawsze wyglądał w akcjach dwójkowych czy na atakowanej desce. W obronie często brakowało mu twardości i fizyczności (gdy grał na pozycji numer 5) lub szybkości i sprawności (w momentach gry na pozycji numer 4).
Buduję nieco dokładniejszy profil gracza pozostającego najbardziej łakomym kąskiem podczas okresu transferowego PLK latem 2024 roku po tu, by podzielić się wnioskiem – Dziewa nie jest na tyle uniwersalnym gracz, by być w stanie się odnaleźć w każdym środowisku, w każdym otoczeniu. To bardziej koszykarz, który musi mieć odpowiednich zawodników wokół siebie, by jego walory wypłynęły na wierzch, a mankamenty zostały przypudrowane.
Zarówno dla Śląska, jak i dla Kinga, Dziewa byłby ostatnim zawodnikiem zakontraktowanym do strefy podkoszowej. To znaczy, że to on będzie musiał się wpasować do już zbudowanej drużyny. Jak również – że zespoły ze Szczecina i Wrocławia nie będą już w stanie odpowiednio dobrać do niego reszty koszykarzy.
Stąd już tylko krok do kolejnego wniosku – to King ma obecnie zdecydowanie lepiej pasujący do Dziewy zestaw graczy podkoszowych, którzy mają ważne kontrakty z klubem na sezon 2024/25.
Jeśli masz w zespole Dziewę, potrzebujesz mieć oprócz niego zarówno strzelców – by Dziewa mógł grać tyłem do kosza przy odpowiednim spacingu, jak i koszykarzy fizycznych, twardych, atletycznych – by mieć odpowiedź defensywną na ciężkich centrów rywali i zabezpieczoną zbiórkę.
Takich koszykarzy ma obecnie w składzie King. Śląsk? Niekoniecznie.
Para Dziewa – Bogucki na pozycji środkowego prosiłaby się z miejsca o defensywne kłopoty. Do tego zespołowi z Wrocławia brakowałoby atletyzmu i fizyczności na pozycjach podkoszowych. Penava i Nunez może i wysoko skaczą, ale siłaczami na pewno nie są. Dodatkowo Śląsk na pozycji numer 3 nie ma koszykarzy mocno wspomagających zbiórkę, a z tym także mogłyby być problemy przy takim zestawie podkoszowym (już tym z Dziewą).
King ma natomiast podpisany kontrakt z Chadem Brownem, obok którego Dziewa może grać i dla którego może być przeciwwagą. Amerykanin powinien, przynajmniej w teorii, zapewnić wicemistrzom Polski defensywną prezencję i dominację nad koszem. Obok Aleksandra mogliby także grać Meier, Wójcik i Kostrzewski, a więc – do wyboru, do koloru jeśli chodzi o profil zawodnika.
Na dodatek King właśnie dołożył do składu wysokiego, dobrze zbierającego niskiego skrzydłowego – Kassima Nicholsona.
Dziewa w Kingu mógłby grać w takiej roli, w jakiej jest najefektywniejszy. Trener Arkadiusz Miłoszewski może spokojnie zmniejszać rolę Meiera i wrzucić Dziewę nawet do pierwszej piątki. W Śląsku trener Miodrag Rajković pewnie musiałby za to dać Aleksandrowi rolę pierwszego środkowego, co nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem.
Może nawet nie być rozwiązaniem, z którego zadowolony byłby sam Dziewa.