Strona główna » Fakty i plotki. Frasunkiewicz okradł Legię. Węgierskie widełki Kinga i… Anwilu też?
PLK

Fakty i plotki. Frasunkiewicz okradł Legię. Węgierskie widełki Kinga i… Anwilu też?

0 komentarzy
Przemysław Frasunkiewicz pozbawił Legię Warszawa kolejnego członka sztabu szkoleniowego z poprzedniego sezonu. King znalazł na Węgrzech „nowego Zaca Cuthbertsona” w rozsądnej cenie. Czy Anwil też właśnie tam znajdzie środkowego? Nowy trener włocławian mistrzostwa póki co obiecywać tak po prostu nie zamierza.

Założenie, że w każdej plotce jest źdźbło prawdy bywa ryzykowne, lecz w tych, które krążą po polskim środowisku koszykarskim nierzadko kryje się przynajmniej jej część. Obiecujemy nie powtarzać wszystkich, jak również – nie unikać informowania o faktach.

Przemysław Frasunkiewicz „okradł” Legię

Pion sportowy Legii przeszedł w ostatnich tygodniach rewolucję. Z pracą z pierwszym zespołem pożegnał się nie tylko dotychczasowy-tymczasowy trener Marek Popiołek, ale także Adam Blechman – trener przygotowania fizycznego.

https://twitter.com/MJamrozik/status/1820047739767402523

Informujący o odejściu Blechmana Maciej Jamrozik – przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu drugi asystent Wojciecha Kamińskiego – jest już chyba ostatnią pozostałością po „starym reżimie”, który pozostanie także w zespole, za którego sportowe poczynania będzie odpowiadał duet Aaron CelIvica Skelin.

Chorwacki trener nie chciał w swoim sztabie związanego kontraktem ze stołecznym klubem w roli asystenta aż do końca sezonu 2024/25 Marka Popiołka. Niemało wskazuje na to, że szkoleniowiec, który w poprzednim sezonie zdobył z Legią Puchar Polski, zostanie trenerskim członkiem legendarnego, narodzonego przecież również w Warszawie… Klubu Kokosa.

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Skelin nie pojawi się w Warszawie ze swoim zaufanym asystentem. Z tego co można usłyszeć w okolicach siedziby stołecznego klubu, Legia już rozmawiając z Chorwatem na temat kontraktu, zapowiedziała, że na luksus sprowadzenia sobie zagranicznego asystenta pozwolić sobie nie będzie mógł.

Szybki wniosek? Przemysław Frasunkiewicz na starcie w Rostoku może mieć silniejszą pozycję w klubie niż Skelin, nawet, jeśli ten w sprawie Popiołka postawił na swoim. Jest to o tyle dziwne, że Chorwat podpisał przecież z Legią dwuletni kontrakt. Tymczasem były trener Anwilu, rozpoczynając pracę w Bundeslidze, zabrał ze sobą z Włocławka nie tylko najbardziej zaufanego asystenta Piotra Blechacza, ale teraz także sięgnął po jednego z wyżej cenionych specjalistów od przygotowania fizycznego w PLK.

A po drodze zatrudnił jeszcze jedną z największych gwiazd naszej ligi ostatnich dwóch lat – Aigarsa Skele. W tym przypadku trener Frasunkiewicz na pewno wie co robi. Im więcej będzie miał swoich żołnierzy na obcym mu środowiskowo terenie, tym większe szanse na końcowy sukces.

Żeby była jasność – przechodząc ostatnio w okolicach stacji PKP Warszawa Powiśle usłyszeliśmy, że szefowie Legii, gdy tylko usłyszeli o planowanych przenosinach Blechmana do Rostoku nie wyrażali większego zadowolenia (uwaga: eufemizm).

Nowy Cuthbertson w Szczecinie

Kilka dni temu na portalu Z Krainy NBA ukazała się rozmowa z Tomaszem Kwiatkowskim, dyrektorem sportowym Trefla Sopot. Konkretów transferowych w niej nie było, gdyż to nie miejsce i czas na nie – może poza ujawnieniem chęci posiadania 12-13 graczy z profesjonalnego poziomu.

Bardzo ciekawa była jednak uwaga dyrektora mistrza Polski o graczach z dwóch poziomów, którymi interesuje się Trefl w kontekście występów w EuroCup i konieczności zatrudniania zawodników z obu tych, różniących się od siebie cenowo półek.

Ta sama zasada działa oczywiście w przypadku Ligi Mistrzów, co w poniedziałek potwierdziło się w Kingu Szczecin. Wicemistrzowie Polski wcześniej zatrudnili Chada Browna i Jamesa Woodarda, raczej graczy z tej pierwszej grupy, posiadających już w miarę uznane nazwiska na solidnym poziomie w Europie i z zarobkami przekraczającymi 100 tysięcy dolarów. W poniedziałek ogłoszono za to transfer zawodnika, który zdecydowanie właśnie poprzez angaż do Kinga chce wskoczyć na wyższy level.

To Amerykanin Kassim Nicholson, który ze swoich silnych stron mocno przypomina Zaca Cuthbertsona, kluczowego niskiego skrzydłowego szczecinian w poprzednich dwóch sezonach. Mierzący 200 centymetrów 25-latek ostatni sezon spędził na Węgrzech, gdzie w barwach Atomeromu zdobywał średnio 18 punktów i notował imponujące 8 zbiórek w każdym spotkaniu.

Nicholson powinien być pierwszym tegorocznym zagranicznym transferem Kinga, który można określić jako niskobudżetowy. Na Węgrzech nie płaci się dużych pieniędzy, dodatkowo zespół ze Szczecina miał argumenty negocjacyjne w postaci awansu do lepszej ligi i możliwości pokazania się w Lidze Mistrzów. Kontrakt Nicholsona nie powinien zatem przekroczyć 70-80 tysięcy dolarów.

Skoro, już jesteśmy przy dokładnie takich widełkach – tyle właśnie na Węgrzech w minionych rozgrywkach zarabiał James Dickey, zdaniem twitterowych wyszukiwaczy transferów, nowy kandydat na pozycję środkowego do Anwilu Włocławek.

Nieoficjalnie słychać jednak, że tego lata były gracz Alby Fehervar bardzo mocno się ceni… z czego akurat kibice Anwilu powinni być naszym zdaniem zadowoleni. W jego przypadku niewiele wskazuje, by pod względem sportowej wartości był to gracz warty pozycji pierwszego środkowego w klubie, który chciałby wrócić na szczyty Orlen Basket Ligi. To bardziej typ energetycznego zawodnika z ławki, ze sporymi jednak ograniczeniami. Trochę podobny do Kalifa Younga, którego fani mogli oglądać w Hali Mistrzów w ubiegłym sezonie.

„Jestem tu, by walczyć o mistrzostwo”

Powyższe słowa wypowiedział nowy trener Anwilu Selcuk Ernak, w 38-minutowej rozmowie, która w poniedziałek okazała się w mediach społecznościowych włocławskiego klubu.

Wywiad ciekawy, ale też znacznie bardziej stonowany niż majowa rozmowa z Bronisławem Wawrzyńczukiem, tuż po zatrudnieniu go w roli konsultanta ds. sportowych. Trener Ernak ma jednak kilkanaście wiosen na karku więcej, zatem swoje w życiu widział, swoje wygrał i swoje przegrał.

Doświadczenie zawsze zmienia perspektywę, dlatego chociaż turecki trener jasno postawił przed sobą i klubem cel, do którego zamierza dążyć, to od razu dodał też, że „obiecywanie mistrzostwa byłoby po prostu głupie”.

Z bardziej konkretnych informacji – Selcuk Ernak jasno nakreślił profil centra, którego chciałby widzieć w swoim zespole. To zdecydowanie gracz z dużymi możliwościami atletycznymi, raczej od defensywy niż gry w ataku, co można zrozumieć, jako „gra tyłem do kosza nie będzie jego najsilniejszą stroną”.

Rynek środkowych nie ułatwia jednak życia, nawet w sytuacji finansowej Anwilu, który na podstawowego centra ma do wydania 150 tysięcy dolarów lub… ciut więcej. Wygląda to trochę tak, jakby i w koszykówce spod znaku FIBA tego typu zawodnicy zyskiwali uznanie trenerów kosztem środkowych starszego typu, w efekcie czego popyt na rynku zaczął się mocno rozjeżdżać z podażą. Takie zjawisko nigdy korzystnie na ceny nie wpływa.