Czy naprawdę polska koszykówka młodzieżowa jest krainą mlekiem i miodem płynącą? Czy regularnie wypuszcza kolejne talenty na parkiety Eurocup, Euroligi czy nawet NBA, by mogła sobie na takie zachowanie pozwalać względem Henriego-Soprano Mboungolo-Mounangi – zawodnika, który był w szerokiej, 18-osobowej rotacji reprezentacji Francji U-18?
Czas najwyższy przyjrzeć się bliżej historii tego zawodnika oraz jego transferu do Wrocławia.
Pole France, czyli tam gdzie Wembanyama
„Pole France” – taką nazwę nosi ośrodek utworzony przez francuskie władze koszykówki, w celu zadbania o największe koszykarskie talenty w kraju Tony’ego Parkera. To coś w rodzaju naszego SMS Władysławowo. Zespół pod tą samą nazwą gra na 3. poziomie rozgrywkowym. Jego skład tworzą tylko i wyłącznie bardzo młodzi, utalentowani miejscowi gracze.
Skoro rys wprowadzający mamy już za sobą, zadam pierwsze pytanie: kojarzycie takich zawodników jak Victor Wembanyama, Theo Maledon, Ismael Kamagate, Ousmane Dieng, czy Rayan Rupert? Śmiem przypuszczać, że choć jedno nazwisko z tych kilku świetnie znanych kibicom kilku drużyn NBA dobrze kojarzycie. Wszystkich powyższych koszykarzy łączy fakt pobierania nauki w Pole France.
Przez ostatnie trzy sezony grał w niej również bohater tego artykułu, czyli Henri-Soprano. Dzielił szatnię z takimi zawodnikami jak Ilane Fibleuil (obecnie UCLA), Noa Essengue (obecnie Ratiopharm ULM), czy w końcu Nolan Traore (przez wielu ekspertów typowany do Top 5 draftu NBA w przyszłym roku). Oczywiście, sam fakt pobierania nauki w tej szkole nie jest jednoznaczny z późniejszymi sukcesem w roli zawodowego koszykarza, lecz trzeba przyznać, że trzy lata w niej spędzone swój wydźwięk mają.
Francuski portal podnosi lament
Informacja o odejściu do Śląska Mboungolo-Mounangi została we Francji zauważona. Zasłużyła na osobny artykuł na jednym z najbardziej znanych portali o koszykówce francuskiej – BeBasket. Czytamy w nim, że mama nowego zawodnika osiemnastokrotnych mistrzów Polski jest Polką, a Henri posiada polski paszport. Najciekawszy jest jednak inny fragment tego tekstu. Francuski portal wypomina w nim brak działań francuskiej federacji, podając przykład Mboungolo-Mounangi.
„W sytuacji, gdy nasz związek debatuje nad wdrożeniem programu zatrzymywania francuskich talentów w kraju, mamy tu kolejny przykład, że ten program jest konieczny.”
Interesujące prawda?
Użytkownik portalu X o nazwie French Prospect (ponad 11 tys. obserwujących), specjalizujący się w sytuacji młodych francuskich talentów koszykarskich, skomentował przyjście Henriego do Śląska krótko – jednym słowem: „Dlaczego?”.
Francja jako fabryka talentów
Henri-Soprano Mboungolo-Mounanga w okresie letnim przygotowywał się wraz z kadrą Francji U-18 do mistrzostw Europy, na które ostatecznie nie pojechał. Jednak już sam fakt bycia w tak elitarnym gronie świadczy o niemałej skali jego talentu.
Wiele pojawiało się głosów, że Francja na Mistrzostwach Europy U-20 do Gdyni wystawiła drugi garnitur w rocznikach 2004/2005. Ale i tak wygrała turniej! Nieprzypadkowo w poprzednim drafcie NBA Wembanyama został wybrany z nr 1, a w kolejnym, w czerwcu tego roku francuscy koszykarze byli już wybrani z numerem 1 i 2. Prawda o skali talentu, którym dysponuje francuska koszykówka, jest taka, że 18.-20. najlepszy zawodnik w danym roczniku może być często w Top3 talentów w zdecydowanej większości innych drużyn narodowych ze Starego Kontynentu. W tym, niestety, Polski także.
To już moja teza, ale mogę jej bronić.
Specyfika Polskiego Narodu
Niebawem oklaskiwać będziemy Joela Ćwika na Mistrzostwach Europy U-18 dywizji B, gdy będzie zdobywał punkty w barwach biało-czerwonych. W tym off-season pojawiła się informacja o jego przejściu do Arki Gdynia. Zastanawiam się dlaczego wówczas nie widziałem komentarzy pt. „Hehe, szukanie na siłę zawodnika z polskim paszportem”?
Historia Joela i Henriego są bardzo podobne. Zresztą – zdradzę małą tajemnicę: Joel Ćwik pojechał na Mistrzostwa Europy U-16 w 2022 roku z kadrą… Niemiec! Nie zagrał jednak w żadnym spotkaniu. Później uzyskał polski paszport oraz zmienił barwy narodowe.
Dlaczego chłopak, który wychowuje się poza swoją ojczyzną ma być traktowany gorzej od tego, który mieszka w Polsce? Nie chcę tu kompletnie analizować, dlaczego młodzi zawodnicy nagle chcą zmieniać barwy reprezentacyjne. Ich życie, ich decyzje. Chcę wierzyć, że z pobudek patriotycznych. Historia naszego narodu jest taka, a nie inna – bardzo trudna. Wielu naszych rodaków mieszka za granicą. Wielu kultywuje rodzime tradycje i marzy o tym, by ich córki/synowie sportowcy mogli reprezentować w przyszłości barwy ojczyzny. Naprawdę!
Takich przypadków będzie tylko więcej. Przytoczę tu, bez podawania nazwiska, jeszcze jedną historię. Niestety, trochę smutniejszą. Jest koszykarz w Hiszpanii, którego jedno z rodziców jest z Polski. Sportowo zawodnik bardzo ciekawy, któremu też zależy na grze w polskich barwach. Niestety, polski paszport uzyskał dopiero po skończeniu 16. roku życia, więc ze względu na przepisy FIBA jest już traktowany jako naturalizowany w kadrach młodzieżowych. Z tego względu nie było mu dane zadebiutować w naszej reprezentacji, gdyż miejsce naturalizowanego jest już zajęte przez kogoś innego.
Pytanie za 100 punktów: co będzie, jeśli za 2-3 lata ten koszykarz też przyjedzie do Polski? Też ma się czuć się gorzej od swoich rówieśników, którzy wychowywali się koszykarsko w naszym kraju i mają paszport od urodzenia?
Nie znając ludzkiej historii, wszelkich okoliczności, tak łatwo przychodzi nam komentowanie kroków zawodowych innych. Nawet bardzo młodych ludzi…
Jak dla mnie – to nie jest OK, łagodnie mówiąc. Powyższy śródtytuł tego artykułu – “Specyfika Polskiego Narodu” – oddaje mój stosunek do tego typu spraw.
Opinia z Francji o Henrim-Soprano Mboungolo-Mounandze
O opinię na temat nowego koszykarza Śląska poprosiliśmy jednego z francuskich skautów.
“Nie jest to najbardziej utalentowany francuski zawodnik w swoim roczniku, ale gracz bardzo twardy na parkiecie. Koszykarz typu „żołnierz trenera”. Bardzo zespołowy. Nie ma wyróżniającej cechy wiodącej, lecz jest solidny w wielu elementach gry”.
Sukces Śląska i PZKosz też?
Brawa dla Śląska Wrocław za podpisanie kontrakt z tym zawodnikiem!
Podpis na tej umowie jest jednak też narzuceniem dużej odpowiedzialności na całą organizację klubu z województwa dolnośląskiego. Z baczną uwagą będę się przyglądał, jak młodzi zawodnicy – w tym Henri – będą się rozwijać w drużynie z Wrocławia. Prawdopodobnie nie tylko ja.
W tego typu transfer był pewnie też zaangażowany PZKosz (jeśli nie to przepraszam – i tym bardziej szacunek dla władz Śląska za znalezienie Henriego). Warto w tym momencie wspomnieć, że w PZKosz działa specjalna komórka zajmująca się zawodnikami z polskimi korzeniami. Jeśli ten tekst czyta ktoś, kto zna taki przypadek, a nie jest on znany PZKosz to podsyłam link do specjalnego formularza.
Konkludując: nie wiem czy Henri-Soprano Mboungolo-Mounanga okaże się w przyszłości zbawieniem reprezentacji Polski seniorów lub przynajmniej jednego z klubów PLK. Wiem jednak, że w tym przypadku mówimy o sporym talencie, którego zupełnie niepotrzebnie – już w pierwszym dniu zaistnienia w świadomości polskiego środowiska koszykarskigo! – zaczęto porównywać do Santiago Konaszuka czy Yehonatana Yama.
To było nie fair!