Strona główna » Zapach sezonu we Wrocławiu! Dziewa już karci Śląsk, King bez Mazurczaka jednak żyje
PLK

Zapach sezonu we Wrocławiu! Dziewa już karci Śląsk, King bez Mazurczaka jednak żyje

0 komentarzy
Świetny sparing dwóch pretendentów do zdobycia tytułu mistrza Polski w sezonie 2024/25 na parkiecie we Wrocławiu! King bez chorego Andrzeja Mazurczaka do rozgrywania piłki musiał delegować także Kassima Nicholsona, lecz i tak między innymi dzięki czterem celnym trafieniom z dystansu Aleksandra Dziewy zremisował 71:71. W Śląsku 7 blokami zaimponował Reggie Lynch.

Wiele sparingów w okresie przedsezonowym ma temperaturę… letnich sparingów właśnie. Ale zdarzają się wyjątki. Jednym z takich było poniedziałkowe starcie Kinga Szczecin ze Śląskiem Wrocław. Momentami obserwatorzy walki na parkiecie we wrocławskiej Kosynierce odnosili wrażenie, że obie strony już kilkanaście dni przed ligową inauguracją chciały sobie coś udowodnić. W powietrzu unosił się, może i lekko nieśmiały, ale jednak – zapach sezonu zasadniczego!

Nieprzypadkowo więcej było przewinień technicznych niż wsadów. Nieprzypadkowo obie drużyny wykonały łącznie aż 64 rzuty wolne – z czego Śląsk aż 43! Nieprzypadkowo wynik końcowy nie należał do najwyższych.

Skończyło się remisem 71:71 po którym w miarę zadowolone mogły być właściwie obie strony.

Aleksander Dziewa wrócił do Wrocławia w barwach swojej nowej drużyny w znakomitym stylu. 14 punktów i 6 zbiórek to nie wszystko – 4/5 za 3 robi jeszcze większe wrażenie. Co ciekawe, choć były zawodnik Śląska nie biegał po boisku szczególnie długo wspólnie z Chadem Brownem (7 punktów i 11 zbiórek), to w ciągu 20 minut zdołał oddać tylko jeden rzut za 2.

W zespole wicemistrzów Polski podczas absencji chorego Andrzeja Mazurczaka w pełnieniu obowiązków rozgrywającego Jamesowi Woodardowi (8 punktów i 3 asysty) pomagał nie tylko Przemysław Żołnierewicz (9 punktów i 4 asysty), ale także chwalony przez obserwatorów za grę bardziej niżby to wskazywały suche statystyki (2/10 z gry, 6 punktów i 2 asysty) Kassim Nicholson.

King dzień wcześniej na tym samym boisku przegrał aż 63:94 ze Startem Lublin, ale po poniedziałkowym remisie mógł odzyskać wiarę, że bez swojego lidera też może z powodzeniem walczyć z ligowymi rywalami. Zresztą – może nigdy jej nie stracił? Może jadąc do Wrocławia od razu bardziej szykował się na mecz ze Śląskiem?

Śląsk? Reggie Lynch potwierdził, że będzie postrachem rywali w walce pod tablicami – 7 bloków w tak fizycznym, intensywnym meczu robi wrażenie. Do nich Amerykanin dodał 16 punktów i 11 zbiórek.

Wciąż słabiej spisują się dwa potencjalni liderzy wrocławskiego klubu. Jeremy Senglin jeszcze raz nie grzeszył skutecznością (2/7 z gry, 6 punktów, 2 asysty), a Isaiah Whitehead wciąż nie przypomina zawodnika fizycznie przygotowanego do gry w koszykówkę na najwyższym poziomie. Wszyscy dookoła zdają sobie sprawę ze specyfiki budowy ciała Amerykanina. Może się on okazać jednym z najpotężniej zbudowanych koszykarzy obwodowych, jacy w ostatniej dekadzie występowali w PLK. Nie trzeba jednak szczególnie mocno wytężać wzroku, by przekonać się, że Whitehead wciąż walczy z nadmiarem kilogramów. W poniedziałek były gracz NBA podobnie jak Senglin trafił 2/7 z gry, miał 4 zbiórki i 3 asysty, ale też najgorszy w zespole wskaźnik plus/minus na poziomie -10.

O grze Śląska znów z dużej mierze decydowali polscy koszykarze. Marcel Ponitka już w pierwszej kwarcie trafił dwie trójki, a mecz zakończył 12 punktów i 4 asyst, choć grał tylko 16 minut. Daniel Gołębiowski biegał po boisku niewiele dłużej. Do 6 punktów dodał po 3 asysty i zbiórki, a gdy on był na parkiecie wrocławianie byli lepsi od rywali aż o 16 punktów. Adriana Boguckiego przy szalejącym nad koszami Lynchu może czekać trudny sezon. W poniedziałek reprezentant Polski zagrał tylko nieco ponad 11 minut – do 6 punktów dołożył zbiórkę.

To był ostatni sparing zespołu Miodraga Rajkovicia we Wrocławiu przed rozpoczęciem sezonu. Kolejne, budzące jeszcze więcej emocji starcie King – Śląsk, będące rewanżem za finał playoff 2023 – z Dziewą po drugiej stronie barykady – możliwe będzie w finale turnieju o Superpuchar Polski (28-29 września w Radomiu – bilety dostępne TUTAJ).

Pod jednym warunkiem – najpierw w meczach 1/2 finału King musi pokonać mistrzów Polski z Sopotu, a Śląsk – mają też przecież swoje ambicje Legię.